***
Zdecydowałam się na ShikaIno ;D
TO NIC NIE ZMIENI W ICH RELACJACH!
***
- Shikamaru, jesteś tam?- spytała młoda dziewczyna, Ino Yamanka pukając do drzwi pokoju chłopaka. Jego matka wpuściła dziewczynę do środka.
- Jasne, właź!- krzyknął ten.
Weszła do pokoju. Było to średnie pomieszczenie ze ścianami o kolorze khaki. W środku było biurko, laptop, szafa, łóżko, mała łazieneczka, półka na książki oraz stojące pampy.
Na łóżku siedział czarnowłosy chłopak który zwykle spinał włosy w kitkę, dziś miał je rozpuszczone,oraz brązowe oczy, i rozwiązywał sudoku.
- Ohayo, Ino, co cię tu sprowadza?- zapytał i podniósł na nią oczy odrywając wzrok od kartki.
- Przyszłam cię odwiedzić.- powiedziała i uśmiechnęła się. Nie tylko dzisiaj czuła że jest zakochana.
- Choć, siadaj.- mruknął robiąc jej miejsce na łóżku.
Usiadła obok niego "po turecku" i przyjrzała mu się.
- Co jest?
- Czemu myślisz że coś się stało?
- Jesteś jakiś przygnębiony. Znam cię nie od dziś.
Chłopak westchnął.
- Uważasz mnie za nudnego?- zapytał i odwrócił głowę by spojrzeć przez okno.
- Nie. Jesteś naprawdę fajny i miły. Oraz kochany.- powiedziała i zarumieniła się pod wpływem własnych słów.
- Eh? Kochany?- powiedział wyższym głosem odwracając gwałtownie głowę ku Ino. Widać było że jest zaskoczony.
- Tak. Troszczysz się o nas... O Choji'ego i ... O mnie...
Chłopak gwałtownie się zarumienił.
- Jestem kochany.- powtórzył zdanie wypowiedziane przez Ino.
Nagle pochylił się i pocałował ją w usta.
Ino zaskoczona rozchyliła szeroko oczy.
- Shikamaru, co ty wypraw...- nie dokończyła bo znów ją pocałował.
- Jaki jeszcze jestem?- spytał głaszcząc ją po karku.
- Słodki...- wyszeptała i pocałowała go.
Po chwili on całował jej szyję, powieki i pieścił delikatnie usta.
- Ej, Shikamaru!- zawołał Shikaku (ojciec Shikamaru) wchodząc do pokoju szybko.
Odskoczyli od siebie i udawali że rozmawiają.
- Shikamaru, ty zboczuchu..- powiedział Shikaku chichocząc i zasłaniając ręką usta.- Dobierałeś się do Ino?
- To nie tak! My tylko...
- ROZMAWIALIŚCIE I UCZYLIŚCIE SIĘ.- dokończył Shikaku.
Ino spaliła cegłę.
- Ale...
- Nie powiem nic Inoichiemu bo by cię zamordował.- powiedział Shikaku do Shikamaru i wyszedł z pokoju ze śmiechem.
Wrócili do całowania.
- Kocham twojego tatusia...- mruknęła Ino i zaczęli to co skończyli.
***
No, godzina 23:58, dodałam jeszcze dziś :D Dobranoc ;)
piątek, 4 stycznia 2013
czwartek, 3 stycznia 2013
53. Weź spierniczaj, boję się.
***
Siemacie ^.^ Wasza obiecana dodatkowa notka będzie jutro dodana (raczej) i będzie to wątek ShikaIno- nie zmieni on nic w ich relacjach, to tylko zwykły dodatek.
***
Sakura wciąż siedziała na plecach Naruto. Słyszała bicie jego serca i
poruszające się pod nią mięśnie chłopaka, który stąpał po ziemi lekko, i prawie nie czuła że dotyka on podłoża.
Kilka kroków przed nimi szła ich grupka.
- Shikamaru, masz wolny przyszły tydzień?- powiedziała cicho Ino do Shikamaru.
- E.... Jasne, a o co chodzi?- spytał się chłopak zdziwiony.
- To może... Się umówimy? Tak na spotkanie?- wymruczała zawstydzona Ino nerwowo poprawiając włosy.
- Okej, z przyjemnością.- powiedział Shikamaru z uśmiechem, choć był zdziwiony.
Kiba i Neji plotkowali cicho
- Chyba będą razem!- szepnął do Neji'ego Kiba.
- Noo! Paczaj jak wyglądają razem!- odszepnął ten.
<mówili oczywiście o Shikamaru i Ino>
- NEJI! KIBA! Plotkujecie jak stare baby! Weźcie zakrztuście się powietrzem- raz, a dobrze!- warknął Naruto w obronie kolegi i koleżanki.
Shikamaru spojrzał na niego z lekką wdzięcznością.
- Ej, dochodzimy do domu Sakury.
Weszli przez furtkę i kurna szok.
Na trawniku, na parapecie i na murku siedziała cała reszta grupy. Mianowicie cały gang Akatsuki, reszta dziewczyn i chłopaków.
- Jak śmialiście wyjść gdzieś bez nas?!- krzyknął Lee załamany.
- Weź, chłopczyku z gejowską fryzurką, byliśmy w kinie...- odpowiedział mu Kiba z wyszczerzem.
- To nie jest gejowska fryzurka! Pan Gai powiedział... Dobra, to jest siła młodości!

- Pomyśleliśmy że spędzimy razem ten dzień, idziemy do tego "strasznego domu" odwiedzanego przez dzieciaki?- spytał Sasuke leniwie przeciągając się na parapecie.
- W sumie... Czemu nie?- powiedział Naruto.
Sakura zeskoczyła mu z pleców.
Nagle Kiba wrzucił mu do spodenek DŻDŻDŻDŻOWNICĘ!!
- Łeeeee!! Weźcie ją wyciągnijcie!- zaczął krzyczeć Naruto biegając naokoło i kiedy wyciągnął DŻDŻDŻDŻOWNICĘ to zaczął gonić Kibę.
- Zamorduję i usmażę cię, Kiba!- ryknął.
Sakura poczuła że ktoś ją przytula.
- Sakuuuura-chaaaan! Kocham cię!- krzyknął Tobiaszek rozradowany (jak dziecko, no jak dziecko... A jest w ich wieku...).
- Yo, Dynia-kun!- powiedziała różowowłosa z uśmieszkiem.
<gadka o dyńce zignorowana>
- Wiesz że Dei-chaaaan cię koch....- Tobi nie dokończył bowiem wielka donica z pelargonią wylądowała mu na głowie.
- Ups.- powiedział Dei z górnego piętra siedząc na parapecie.
Sakura zaczęła się śmiać.
Podeszła do niej Hinata.
- Sakura-chan, wiesz może czy Naruto-kun kogoś ma?- odezwała się granatowowłosa nieśmiało.
- Nie wiem takich rzeczy, przykro mi...- powiedziała zielonooka patrząc na Hyyugę. Właśnie od niej doszło że ta jest ładna i może ona i Naruto... Potrząsnęła energicznie głową.
- Nie moja sprawa.- pomyślała.
- To jak, lecimy?- spytał się Itachi.
- Poczekamy tylko na Naruto...- mruknął Sasori.
- Co tam u ciebie, Sushi?- spytał się Kisame Zetsu.
- Lepiej Sushi niż Kaktusik. Okej, tylko że ostatnio między zęby jakieś glony mi wpadły....- odpowiedział niebieskowłosy.
- ZJADŁEŚ GLONY?! Ty kanibalu!- krzyknął Zetsu.
- Patologia.- mruknęła Konan.
Sakura weszła do środka i zaprosiła przyjaciół.
- Idę się przebrać. Ino, Kiba, Neji, chodźcie ze mną, dam wam ciuchy na przebranie.
Weszli na górę.
Sakura ubrała zielony T-shirt XXL z nadrukiem, żółte rurki, torbę i glaniaki a Ino pożyczyła złoto-srebrną tunikę, białe rurki i kozaki.
- Chłopaki, lubię męskie ciuchy to mam ich dużo, proszę.- powiedziała różowowłosa podając Kibie duży t-shirt z logiem zespołu "Metallica", jeansy i conversy, a Neji'emu biały t-shirt, marynarkę, rurki czarne i czerwone vansy.
Zeszli na dół.
- To w drogę, drużyno!- krzyknął zachwycony Pain.
Zaczęli iść i się wygłupiać. W końcu doszli do starego "nawiedzonego" domu.
Był to dość duży zameczek. W wieloma wieżyczkami.
- Jest nas trochę dużo... Okej. Wchodzimy.- powiedział Kiba mniej pewnie.
Weszli przez skrzypiącą furtkę na wysuszony trawnik. Ogród był ponury, więc ciekawiło ich jakie będzie wnętrze domu.
Naruto popchnął kilka razy drzwi. Otworzyły się opornie.
Były tu trzy korytarze.
- Dobra, podzielimy się na trzy grupy...- powiedział Pain lekko wystraszony.
- Sakura, Hinata, Deidara, Kiba, Naruto, Hidan, Shikamaru, wy będziecie w pierwszej grupie, powiedział Sasori.
- Ja, Kakuzu, Lee, Sasuke, Neji, Zetsu, my w grupie drugiej.- ciągnął czerwonowłosy.
- Pain, Itachi, Ino, Tobi, Choji i ja pójdziemy razem.- dokończyła TenTen.
Grupa pierwsza weszła do korytarza numer jeden, grupa druga do drugiego a grupa trzecia do trzeciego.
- Dobra, mam telefon...- powiedział Hidan i spojrzał na monitor.- Który właśnie mi się rozładował...
Szli korytarzem, gdzie pełno było zakurzonych mebli, zegarów i pajęczyn.
- Kurna...- szepnął Naruto. Ale byli już za daleko by zawrócić. Szli dalej.
Nagle ziemia pod nimi się zapadła i wszystko spowiła ciemność.
***
- Słyszeliście to?- powiedział Sasori w drugim korytarzu i Itachi w trzecim do towarzyszy.
- Chyba nic im nie jest?- spytała Tenten z niepokojem Łasicy.
- Miejmy nadzieję.
***
Pierwszy ocknął się Deidara.
- Uuuh....- jęknął.
Poruszył się pod gruzem.
Zaczął budzić towarzyszy. W końcu obudził Naruto, razem obudzili Kibę, Hidana i Shikamaru. Hinata leżała na gruzie koło Hidana.
- Zaraz, zaraz, gdzie Sakura?- spytał Hidan rozglądając się szybko.
Zobaczyli Sakurę leżącą pod kamieniem, dość sporym.
Zaczęli ją cucić.
- Ej, Sakura-chan, nic ci niej jest?- spytał bardzo zaniepokojony Naruto gdy ta otworzyła oczy.
- Chyba nieee....
Wstała, wszyscy byli brudni.
Zobaczyli dalszy korytarz.
- Pewnie była tu sieć korytarzy, ale właśnie jeden się zawalił.- powiedział wszechwiedzący Shikamaru.
- Taaa, a wiewiórka turla dropsy.- mruknął Kiba.
Szli dalej.
- Możemy usiąść?- spytała Sakura dość słabym głosem.
- Wymiękasz, mała?- spytał Kiba z uśmiechem.
- Wcale nie.- powiedziała ta i z dumą podniosła się z ziemi.- Idziemy dalej.
Shikamaru i Naruto zachichotali.
Nagle zakręcili i znaleźli się w pomieszczeniu.
Był to duży pokój, z półpiętrem. Było tu pełno książek i regałów oraz biurko.
Naruto zaczął przeszukiwać biurko.
Sakura i Hinata rozglądały się a chłopcy myszkowali.
- Chcę odpocząć.- powiedziała Sakura słabo.
- Sakura, wszystko ok?- spytała Hinata wystraszona.- O mój Boże! Sakura, ty krwawisz!- wycharczała Hinata z przerażeniem.
Przy spadaniu z korytarza ostry kamień głęboko zranił brzuch dziewczyny. Krew przesiąkała przez bluzkę.
- Och, więc dlatego mi się tak kręciło w głowie.
Sakura zachwiała się. Hinata szybko złapała ją i usadziła na sofie.
- Sakura, żyjesz?!- zawołała.
- Yhy, daj mi moment....- szepnęła Sakura i położyła się.
- Naruto, Kiba, Neji, Hidan, Shikamaru! Chodźcie tu szybko, błagam!- krzyknęła Hinata.
- Co jest?- spytał zaniepokojony Naruto podchodząc do nich.- Co jest Sakurze, czemu leży.
Sakura usiadła na sofie powoli i oderwała rękę od rany.
Naruto syknął.
- Czemu nic nie powiedziałaś?!- warknął.
- Nie wiedziałam... Było mi słabo i wszystko mnie bolało... Nie zauważyłam.
- Nie zauważyłaś?- powiedział wściekły.
Kiedy wszyscy chłopcy to zobaczyli ogarnęła ich panika.
- To moja wina! Wybacz, nie chciałem żebyśmy odpoczęli!- powiedział Kiba i strasznie było mu smutno.
- Nic mi nie jest.- powiedziała Sakura z uśmiechem próbując się nie krzywić.
Naruto bez słowa urwał kawał tkaniny ze swojej bluzki i obwiązał ranę Sakury.
- Zatamuje krew, musimy się z tąd wydostać.
- Nie będzie to trudne.- powiedziała Sakura.- Boku i tak nie czuję bo popsikałam go sprejem chłodzącym który zawsze mam w torbie.
- Uff....- odetchnęli.- Ale jaki masz pomysł.
- Chodźcie. Kiedy się rozglądaliśmy zauważyłam to.- powiedziała Sakura wskazując na dziurę w ścianie.
Dziura była dość wysoko, trzeba by było na linie tam wskoczyć...
Sakura wskazała na żyrandol.
- Ten zameczek pochodzi z 16 wieku. Wtedy żelazne uchwyty była bardzo silne.
Porozglądali się jeszcze trochę.
Sakura zauważyła książkę pt."Kwiat Lotosu" i włożyła do torby. To samo spotkało "Shugo Sharę". Jej uwagę przykuł zeszyt na biurku. Podeszła i go otworzyła. Na pierwszej stronie było napisane "Dla każdej osoby na świecie znalazł inny język". Sakura nie zrozumiała, ale po chwili pomyślała że chodzi że dla każdej osoby, np. osoby z Angli pisze tu po angielsku a dla japończyka po japońsku.
Zerknęła dalej.
Były tu zdania.
Spojrzała na tytuł.
"Bo magia jest w śród nas."
- Dziwne.
Wszyscy weszli za Sakurą za nią na półpiętro nie wiedząc co ona czyni.
Dziewczyna wzięła rozbieg, chwyciła się żyrandola i wskoczyła w dziurę, za nią powtórzyła to reszta.
Nagle zza starego mebla wyszła postać.
Sakura krzyknęła przerażona a z nią Hinata, chłopcy pisneli.
Była to białowłosa kobieta. Pojawiła się i znikła.
- Bałaś się?- spytał Kiba Sakury udając twardziela.
- Weź spierniczaj, bałam się tylko trochę.
Naruto przytulił Sakurę.
- To się nie bój.
***
Nudaaaa, liczę na 7 komentarzy :3
Siemacie ^.^ Wasza obiecana dodatkowa notka będzie jutro dodana (raczej) i będzie to wątek ShikaIno- nie zmieni on nic w ich relacjach, to tylko zwykły dodatek.
***
Sakura wciąż siedziała na plecach Naruto. Słyszała bicie jego serca i
poruszające się pod nią mięśnie chłopaka, który stąpał po ziemi lekko, i prawie nie czuła że dotyka on podłoża.
Kilka kroków przed nimi szła ich grupka.
- Shikamaru, masz wolny przyszły tydzień?- powiedziała cicho Ino do Shikamaru.
- E.... Jasne, a o co chodzi?- spytał się chłopak zdziwiony.
- To może... Się umówimy? Tak na spotkanie?- wymruczała zawstydzona Ino nerwowo poprawiając włosy.
- Okej, z przyjemnością.- powiedział Shikamaru z uśmiechem, choć był zdziwiony.
Kiba i Neji plotkowali cicho
- Chyba będą razem!- szepnął do Neji'ego Kiba.
- Noo! Paczaj jak wyglądają razem!- odszepnął ten.
<mówili oczywiście o Shikamaru i Ino>
- NEJI! KIBA! Plotkujecie jak stare baby! Weźcie zakrztuście się powietrzem- raz, a dobrze!- warknął Naruto w obronie kolegi i koleżanki.
Shikamaru spojrzał na niego z lekką wdzięcznością.
- Ej, dochodzimy do domu Sakury.
Weszli przez furtkę i kurna szok.
Na trawniku, na parapecie i na murku siedziała cała reszta grupy. Mianowicie cały gang Akatsuki, reszta dziewczyn i chłopaków.
- Jak śmialiście wyjść gdzieś bez nas?!- krzyknął Lee załamany.
- Weź, chłopczyku z gejowską fryzurką, byliśmy w kinie...- odpowiedział mu Kiba z wyszczerzem.
- To nie jest gejowska fryzurka! Pan Gai powiedział... Dobra, to jest siła młodości!

- Pomyśleliśmy że spędzimy razem ten dzień, idziemy do tego "strasznego domu" odwiedzanego przez dzieciaki?- spytał Sasuke leniwie przeciągając się na parapecie.
- W sumie... Czemu nie?- powiedział Naruto.
Sakura zeskoczyła mu z pleców.
Nagle Kiba wrzucił mu do spodenek DŻDŻDŻDŻOWNICĘ!!
- Łeeeee!! Weźcie ją wyciągnijcie!- zaczął krzyczeć Naruto biegając naokoło i kiedy wyciągnął DŻDŻDŻDŻOWNICĘ to zaczął gonić Kibę.
- Zamorduję i usmażę cię, Kiba!- ryknął.
Sakura poczuła że ktoś ją przytula.
- Sakuuuura-chaaaan! Kocham cię!- krzyknął Tobiaszek rozradowany (jak dziecko, no jak dziecko... A jest w ich wieku...).
- Yo, Dynia-kun!- powiedziała różowowłosa z uśmieszkiem.
<gadka o dyńce zignorowana>
- Wiesz że Dei-chaaaan cię koch....- Tobi nie dokończył bowiem wielka donica z pelargonią wylądowała mu na głowie.
- Ups.- powiedział Dei z górnego piętra siedząc na parapecie.
Sakura zaczęła się śmiać.
Podeszła do niej Hinata.
- Sakura-chan, wiesz może czy Naruto-kun kogoś ma?- odezwała się granatowowłosa nieśmiało.
- Nie wiem takich rzeczy, przykro mi...- powiedziała zielonooka patrząc na Hyyugę. Właśnie od niej doszło że ta jest ładna i może ona i Naruto... Potrząsnęła energicznie głową.
- Nie moja sprawa.- pomyślała.
- To jak, lecimy?- spytał się Itachi.
- Poczekamy tylko na Naruto...- mruknął Sasori.
- Co tam u ciebie, Sushi?- spytał się Kisame Zetsu.
- Lepiej Sushi niż Kaktusik. Okej, tylko że ostatnio między zęby jakieś glony mi wpadły....- odpowiedział niebieskowłosy.
- ZJADŁEŚ GLONY?! Ty kanibalu!- krzyknął Zetsu.
- Patologia.- mruknęła Konan.
Sakura weszła do środka i zaprosiła przyjaciół.
- Idę się przebrać. Ino, Kiba, Neji, chodźcie ze mną, dam wam ciuchy na przebranie.
Weszli na górę.
Sakura ubrała zielony T-shirt XXL z nadrukiem, żółte rurki, torbę i glaniaki a Ino pożyczyła złoto-srebrną tunikę, białe rurki i kozaki.
- Chłopaki, lubię męskie ciuchy to mam ich dużo, proszę.- powiedziała różowowłosa podając Kibie duży t-shirt z logiem zespołu "Metallica", jeansy i conversy, a Neji'emu biały t-shirt, marynarkę, rurki czarne i czerwone vansy.
Zeszli na dół.
- To w drogę, drużyno!- krzyknął zachwycony Pain.
Zaczęli iść i się wygłupiać. W końcu doszli do starego "nawiedzonego" domu.
Był to dość duży zameczek. W wieloma wieżyczkami.
- Jest nas trochę dużo... Okej. Wchodzimy.- powiedział Kiba mniej pewnie.
Weszli przez skrzypiącą furtkę na wysuszony trawnik. Ogród był ponury, więc ciekawiło ich jakie będzie wnętrze domu.
Naruto popchnął kilka razy drzwi. Otworzyły się opornie.
Były tu trzy korytarze.
- Dobra, podzielimy się na trzy grupy...- powiedział Pain lekko wystraszony.
- Sakura, Hinata, Deidara, Kiba, Naruto, Hidan, Shikamaru, wy będziecie w pierwszej grupie, powiedział Sasori.
- Ja, Kakuzu, Lee, Sasuke, Neji, Zetsu, my w grupie drugiej.- ciągnął czerwonowłosy.
- Pain, Itachi, Ino, Tobi, Choji i ja pójdziemy razem.- dokończyła TenTen.
Grupa pierwsza weszła do korytarza numer jeden, grupa druga do drugiego a grupa trzecia do trzeciego.
- Dobra, mam telefon...- powiedział Hidan i spojrzał na monitor.- Który właśnie mi się rozładował...
Szli korytarzem, gdzie pełno było zakurzonych mebli, zegarów i pajęczyn.
- Kurna...- szepnął Naruto. Ale byli już za daleko by zawrócić. Szli dalej.
Nagle ziemia pod nimi się zapadła i wszystko spowiła ciemność.
***
- Słyszeliście to?- powiedział Sasori w drugim korytarzu i Itachi w trzecim do towarzyszy.
- Chyba nic im nie jest?- spytała Tenten z niepokojem Łasicy.
- Miejmy nadzieję.
***
Pierwszy ocknął się Deidara.
- Uuuh....- jęknął.
Poruszył się pod gruzem.
Zaczął budzić towarzyszy. W końcu obudził Naruto, razem obudzili Kibę, Hidana i Shikamaru. Hinata leżała na gruzie koło Hidana.
- Zaraz, zaraz, gdzie Sakura?- spytał Hidan rozglądając się szybko.
Zobaczyli Sakurę leżącą pod kamieniem, dość sporym.
Zaczęli ją cucić.
- Ej, Sakura-chan, nic ci niej jest?- spytał bardzo zaniepokojony Naruto gdy ta otworzyła oczy.
- Chyba nieee....
Wstała, wszyscy byli brudni.
Zobaczyli dalszy korytarz.
- Pewnie była tu sieć korytarzy, ale właśnie jeden się zawalił.- powiedział wszechwiedzący Shikamaru.
- Taaa, a wiewiórka turla dropsy.- mruknął Kiba.
Szli dalej.
- Możemy usiąść?- spytała Sakura dość słabym głosem.
- Wymiękasz, mała?- spytał Kiba z uśmiechem.
- Wcale nie.- powiedziała ta i z dumą podniosła się z ziemi.- Idziemy dalej.
Shikamaru i Naruto zachichotali.
Nagle zakręcili i znaleźli się w pomieszczeniu.
Był to duży pokój, z półpiętrem. Było tu pełno książek i regałów oraz biurko.
Naruto zaczął przeszukiwać biurko.
Sakura i Hinata rozglądały się a chłopcy myszkowali.
- Chcę odpocząć.- powiedziała Sakura słabo.
- Sakura, wszystko ok?- spytała Hinata wystraszona.- O mój Boże! Sakura, ty krwawisz!- wycharczała Hinata z przerażeniem.
Przy spadaniu z korytarza ostry kamień głęboko zranił brzuch dziewczyny. Krew przesiąkała przez bluzkę.
- Och, więc dlatego mi się tak kręciło w głowie.
Sakura zachwiała się. Hinata szybko złapała ją i usadziła na sofie.
- Sakura, żyjesz?!- zawołała.
- Yhy, daj mi moment....- szepnęła Sakura i położyła się.
- Naruto, Kiba, Neji, Hidan, Shikamaru! Chodźcie tu szybko, błagam!- krzyknęła Hinata.
- Co jest?- spytał zaniepokojony Naruto podchodząc do nich.- Co jest Sakurze, czemu leży.
Sakura usiadła na sofie powoli i oderwała rękę od rany.
Naruto syknął.
- Czemu nic nie powiedziałaś?!- warknął.
- Nie wiedziałam... Było mi słabo i wszystko mnie bolało... Nie zauważyłam.
- Nie zauważyłaś?- powiedział wściekły.
Kiedy wszyscy chłopcy to zobaczyli ogarnęła ich panika.
- To moja wina! Wybacz, nie chciałem żebyśmy odpoczęli!- powiedział Kiba i strasznie było mu smutno.
- Nic mi nie jest.- powiedziała Sakura z uśmiechem próbując się nie krzywić.
Naruto bez słowa urwał kawał tkaniny ze swojej bluzki i obwiązał ranę Sakury.
- Zatamuje krew, musimy się z tąd wydostać.
- Nie będzie to trudne.- powiedziała Sakura.- Boku i tak nie czuję bo popsikałam go sprejem chłodzącym który zawsze mam w torbie.
- Uff....- odetchnęli.- Ale jaki masz pomysł.
- Chodźcie. Kiedy się rozglądaliśmy zauważyłam to.- powiedziała Sakura wskazując na dziurę w ścianie.
Dziura była dość wysoko, trzeba by było na linie tam wskoczyć...
Sakura wskazała na żyrandol.
- Ten zameczek pochodzi z 16 wieku. Wtedy żelazne uchwyty była bardzo silne.
Porozglądali się jeszcze trochę.
Sakura zauważyła książkę pt."Kwiat Lotosu" i włożyła do torby. To samo spotkało "Shugo Sharę". Jej uwagę przykuł zeszyt na biurku. Podeszła i go otworzyła. Na pierwszej stronie było napisane "Dla każdej osoby na świecie znalazł inny język". Sakura nie zrozumiała, ale po chwili pomyślała że chodzi że dla każdej osoby, np. osoby z Angli pisze tu po angielsku a dla japończyka po japońsku.
Zerknęła dalej.
Były tu zdania.
Spojrzała na tytuł.
"Bo magia jest w śród nas."
- Dziwne.
Wszyscy weszli za Sakurą za nią na półpiętro nie wiedząc co ona czyni.
Dziewczyna wzięła rozbieg, chwyciła się żyrandola i wskoczyła w dziurę, za nią powtórzyła to reszta.
Nagle zza starego mebla wyszła postać.
Sakura krzyknęła przerażona a z nią Hinata, chłopcy pisneli.
Była to białowłosa kobieta. Pojawiła się i znikła.
- Bałaś się?- spytał Kiba Sakury udając twardziela.
- Weź spierniczaj, bałam się tylko trochę.
Naruto przytulił Sakurę.
- To się nie bój.
***
Nudaaaa, liczę na 7 komentarzy :3
środa, 26 grudnia 2012
Prośby?
Chcecie może taką "special notę" z wybranym paringiem? Może być yaoi czy yuri, ale mile widziane są głosy na związki hetero, np. ShikaTema, ShikaIno, KibaHina czy jakieśtam :d Co będzie miało najwięcej poparcia ten paring zrobię :d
piątek, 21 grudnia 2012
52. Kino i afera popcornowa.
***
Dodałam bo mi się nudziło >.< I macie komentować, lamy! <3 A tak poza tym, macie jakieś życzenia na opowiadania? Taki prezent na wigilię ;D
***
- Shikamaru! Po pierwsze, wyjdź z domu i naucz się pukać, po drugi, nie wrzeszcz.- powiedziała Sakura surowym tonem do chłopaka.
Ten mrucząc słowa, które załapał od Kiby, wyszedł z domu i zamknął drzwi. Po chwili usłyszeli pukanie.
Wszedł.
- Czy szanowna PANI Sakura weźmie łaskawie tyłek zbierze i uda się z nami do kina w asyście Ino, Naruto, Kiby i Nejiego?- spytał z przesadną grzecznością a brew mu skakała (znacie taki tik kiedy ktoś jest wkurwiony :D).
- To jak?
- Idemy. Sakura, weź się ogarnij, masz 10 minut.- powiedział Neji do dziewczyny i uśmiechnął się.
- Eee? Tak krótko? OK... Ino, chodź.
Sakura chwyciła Ino za rękę i poszły na piętro.
- Pomożesz mi? Bądź moją stylistką!- powiedziała Sakura bo wiedziała że Ino o tym marzy.
- Jeeessss!! Usiądź tu!- krzyknęła Ino zachwycona i wskazała jej an taboret przy toaletce.
Blondwłosa wyleciała z pokoju.
Otworzyła szafę Sakury, przeglądała ją chwilę i zadecydowała.
- Sakuś, ubierz to.- powiedziała do różowowłosej rzucając jej dżinsową spódniczkę, fioletowe kabaretki, długie za kolano skarpetki- jedna zielona a druga pomarańczowa, obszerny zielony t-shirt, glany i wisiorek-pistolet srebny.
- O matko.- rzuciła tylko Sakura.
Ubrała się. Efekt był zadziwiający.
- Bosko!- powiedziała Ino szczęśliwa.
Sakura umyła zęby i poczesała się a Ino nagrzała lokówkę. Zrobiła Sakurze "kocie oczy" i wytuszowała lekko rzęsy. Kiedy skończyła ją malować końcówki włosów skręciła lekko.
- Gotowe. Jesteś śliczna.- powiedziała Ino patrząc na Sakurę.
- MINĘŁO DOPIERO 5 MINUT?- spytała Sakura zdziwiona.- Uwinęłaś się.
Teraz Sakura postanowiła wystylizować Ino.
Podała jej wybrane ciuchy- niebieską sukienkę sięgającą do łydek, przewiązywaną w pasie szerokim pasem, bransoletki srebno-złote i czarne baleriny. Szybko zrobiła jej makijaż, czyli podkreśliła lekko oczy kredką i umalowała jej usta błyszczykiem.
- Dzięki, jest super!- powiedziała Ino szczęśliwa.
Zeszły na dół.
- Zajebiście.- powiedział Kiba tamując rękawem stróżkę krwi.
Naruto trysnęła tama krwi z nosa, a Neji i Shikuś nie lepsi ^^
Sakura zamknęła dom.
- Na jaki film masz bilety?- spytała Ino Shikamaru.
- Na "Walniętych kretynów". Komedia.- powiedział ze śmiechem.
Sakura ostatnio dowiedziała się że Ino próbuje podrywać Shikamaru.
Szli dość zatłoczoną ulicą.
Sakura zaczęła nucić.
- Kolorowych snów na dobranoc już nikt nie życzy mi...- mruknęła Sakura.
- Sama nie wiem która w moim życiu to jest wiosna!- zaczęła Ino.
- OOO OOOO OOOO! JESTEM JAKA JESTEM!- ryknął Kiba.
Zaczeli to śpiewać.
Ludzie zaczeli ich nagrywać i szeptać pomiędzy sobą.
Potem cała grupka zaczęła się śmiać. Sakura aż zgięła się wpół.
Jacyś chłopcy przechodzili ulicą.
- Ale ładna...- szeptali.
- Jej kumpela też...
Doszli do kina.
Weszli do niego i skasowali bilety. Kiedy siedzieli na sali przypomnieli sobie że nie mają popcornu, coli ani nic.
- Idę po popcorn.- powiedział Kiba.
Wyszedł z sali.
- Dwa mega popcorny, mentosy i pięć col... Nie, przepraszam, sześć col..- mruknął do barmanki.
- BRAK.- warknęła do niego.
- ŻE JAK?!
Sakura usłyszała głos Kiby:
- CO TO MA KUŹWA ZNACZYĆ ŻE NIE MA POPCORNU?! DAWAJ I TO JUŻ BO BĘDZIE FOCH!!- wrzask.
Na sali rozległy się chichoty.
Po 5 minutach przyszedł Kiba.
- Skoczyłem do sklepu obok.
- Daj cole... Masz butelkę coli!
- Ja chce mentosa!
- CISZA!- ryknął ktoś na sali.
Naruto wyrwał Kibie cole i odkręcił. Shikamaru który brał mentosy przez nieuwagę je wysypał. Wpadły prosto do coli.
- Fuck over.- mruknął.
Naruto szybko zakręcił.
- Może nie wybuch..- nie dokończył.
Rozległ się taki BUCH że szkoda gadać.
Wszyscy zostali polani colą, posypani popcornem i sól wchodziła do oczu.
- JA WAS ZAAAABIJĘ!- krzyknął facet z przodu.
Zaczęła się bitwa na popcorn.
Skończyło się na tym że widzieli tylko 5 minut filmu.
- KONIEC TEGO DOBREGO!- usłyszeli wrzask.
- W mordę jeża, pierdzielamy!- krzyknął Kiba.
Ale nie tylko oni o tym pomyśleli. Cała sala pobiegła ku wyjściu i drzwiom ewakuacyjnym.
- Hahahahaha!- śmiali się pokładając kiedy minęli róg.
- To było epickie!
- Będziemy legendą!
Nie mogąc iść do kina, wybrali się do łazienki poprawić "efekty coli".
Odświeżeni wybrali się do "HONOTU", najlepszego baru-restauracji.
- Widzieliście ich miny?!
- A jacy przemoczeni!
Rozmawiając o aferze zjedli obiad i ruszli w drogę powrotną.
- Idziemy do Sakury, przebierzemy się i pójdziemy może do tego "strasznego domu" którego boją się dzieci?- zaproponował Kiba.
- Taaaak.
Naruto szedł obok Sakury.
- Sakura, nie jest ci zimno?- spytał się jej, bowiem ona nie miała kurtki.
- Trochę, to nic.- powiedziała wzdrygając się.
- Choć.- powiedział wyciągając ku niej ręce.
Mimo jej protestów przyciągnął ją do siebie i szli razem pod kurtką ( dziwnie to wyglądało bo on miał 190 a ona 162 cm...)
- Trochę niewygodnie, co?- spytał jej.
- Eee...- mruknęła, cała czerwona i wzrok miała wbity w ziemię.
Naruto bez słowa wziął Sakurę na ręce.
- Leciutka.- szepnął tylko z uśmiechem.
Mimo jeszcze głośniejszych protestów niósł. Teraz było im ciepło.
- Nooo! Cicha woda brzegi rwie!- powiedziała Ino i zachichotała wrednie, jak przystało na przyjaciółkę.
- LAMA.- warknęła Sakura nadal cała w czerwieni. By ukryć ten fakt zanurzyła głowę w ramieniu chłopaka.
I szli... I szli do domu...
***
Takie tam z albumu Uchichów:

środa, 19 grudnia 2012
51. Praca.
***
Dedykuję dla Hayley Lu, mam nadzieję że ci się spodoba, i dla Yuu <3
***
- To jak?- powiedziała Kenna z uśmiechem. Miała zaledwie 1,50 cm!
- Czyli za tydzień roboczy 40 000 jenów?- spytała Sakura zastanawiając się.
- Tak! Ile masz lat?
- Ja? Ja mam siedemnaście...- mruknęła Sakura i podrapała się po głowie (znacie tik Naruto, załapała to od niego :d)
- Siedemnaście?! Młoda... Podobno nie możecie pracować po szkole. Ale pracuj i nie wydaj się, że tu pracujesz. Zarobisz kasę na fajne wydatki!- krzyknęła właścicielka z radością.- Przedstawię ci resztę.
- To jest, Muzu, tam Ana, tam dalej Leira, a ta tu to Neru.
- Bardzo mi miło!- powiedziała Sakura nerwowo i się ukłoniła.
- Cześć!
- Siemka!
- Witaj!- powiedziała Muzu. Była to niebieskowłosa dziewczyna o oczach dziecka. W jej oczach była sama łagodność.
- Teraz zobaczymy jak wyglądasz w stroju pokojówki.- krzyknęła Kenna i wzięła Sakurę pod rękę.
Zaciągnęła ją do pokoju służby.
- Tak poza tym, jestem Sakura Haruno.- mruknęła dziewczyna z uśmiechem.
- Kurczę, Sakura! Brak stroju dla pokojówek! Zobaczymy co da się zrobić...
<po 5 minutach>
- Łał! Sakura, jaki z ciebie przystojniak!
Sakura miała spięte włosy tak, że wyglądały na krótkie, na piersiach miała przepaskę.
- Dopóki nie zrobią stroju dla ciebie, będziesz kelnerem, okej?- powiedziała Kenna prosząco.
- Eee... Jasne.- szepnęła Sakura. Wyglądała dość przystojnie według siebie.
- Okej, zaczynamy. Zanieś to do stolika nr. 5 . Teraz jesteś nie Sakura, ale Haru na jakiś czas.- powiedziała Kenna podając jej tacę z filiżankami z kawą oraz ciastkiem.
Sakura poszła chybotliwym krokiem do stolika.
Tuż przed nim się wywaliła.
- Ja bardzo panienkę przepraszam!- powiedziała Sakura alias Haru.
Dziewczyna przy stoliku jak urzeczona patrzała na "Haru".
- Nic się nie stało!- powiedziała piskliwie.
<po godzinie>
- Lepiej! Dobra znalazłyśmy strój. Ubierz go.- powiedziała Kenna z uśmiechem.
Sakura przeszła do pokoju służbowego i szybko się przebrała.
- Wiii!! Jak słodko!
- Łaaaał!
- Kawaii!!
Sakura wyglądała ślicznie.
- Stolik nr.2.
Sakura poszła z tacką do stolika.
- Proszę, panie.- powiedziała nieśmiało do chłopaka siedzącego przy stoliku.
- Dziękuje, słodko wyglądasz.- powiedział ten i lekko się uśmiechnął.
- Dz..Dziękuje, panie!- szepnęła Sakura i spaliła buraka.
Do końca jej zmiany były takie momenty.
<około 1:00>
- Pa, przyjdź w poniedziałek!
- Pa, nee-chan!
I tak Sakura zakończyła swój pierwszy dzień w pracy.
Zmęczona poszła do domu.
Był weekend, ponieważ pierwszy września był to piątek, teraz była sobota.
<Około 12:00...>
Sakura obudziła się.
Wczoraj dowiedziała się że od dziś mieszka sama w domu. Odmówiła rodzicom kolejnego przeniesienia.
Będzie co miesiąc dostawała na czynsz+ekstra.
Wstała i powlokła się robić kawę. Ledwie zarzuciła szlafrok na ramiona usłyszała dzwonek do drzwi.
- Ohayo! Dopiero wstałaś?!- usłyszała. Był to Naruto razem z Ino, Kibą i Nejim.
- Eeee! Cześć wam!- powiedziała Sakura radośnie rzucając się wszystkim po kolei na szyję.
- Nawet nie wiesz jak tękniliśmy!- powiedział Neji ze śmiechem (!)- Naruto cały czas o tobie mów...
Tu Neji przerwał bo ów Naruto rzucił się na niego.
- Idioci. Choć, Akamaru. Możemy wejść?- powiedział Kiba.
Sakura w skrócie powiedziała im swoją historię z rodzicami. Nie miała zamiaru mówić o swej pracy.
- Czad.- skomentował jednym słowem Kiba. Oczy mu się świeciły z podniecenia.
- A idź macać Hinatę.- mruknął Naruto cicho, ale nie dość bo Kiba to usłyszał. Neji również.
- Cooo?! Panienkę Hinatę? Ty zbreźniku!- krzyknął Neji czerwieniąc się i rzucając na Naruto w tej chwili w której zrobił to Kiba. Tarzali się po podłodze.
- Więc, Sakura? Masz kogoś?- spytała Ino przytulając kumpelę.
Zrobiło się cicho. Chłopcy przestali się bić i zastygając w takiej pozie jakiej byli (Kiba z ręką zastygłą centymetr od twarzy Naruto, Neji leżący pod Naruto) umilkli i wpatrywali się w Sakurę.
- W sumie... Byli. Ale to tylko moi dobrzy kumple. Nazywali się Elliot i Borys. Strasznie słodcy. Ale starsi o dwa lata. Jak mówiłam, to tylko przyjaciele. Tylko za nich ich uważałam.- powiedziała Sakura i zaśmiała się.
Naruto odetchnął.
- Mam ich zdjęcia. Razem ze mną.- powiedziała i uśmiechnęła się ciepło. Zaczekajcie moment.
Poszła do pokoju i przyniosła małą skrzyneczkę. Ze środka wyjęła kopertę. Położyła ją na stole.
Ino sięgnęła po nią i otworzyła. Ze środka wysunęły się zdjęcia.
Było to dwóch ślicznych chłopaków.
Jeden miał ubrane kocie uszy, a drugi królicze. Oboje śmiali się jak wariaci.
Borys:

Elliot:

Następne zdjęcie było jak chłopak z kocimi uszami tulił Sakurę, potem ten z króliczymi uszami całował ją w policzek. Przeglądali i przeglądali. Na ostatnim byli wszyscy, Borys, Elliot i Sakura. Sakura stała w środku, i wyraźnie było widać jacy są wysocy, mieli ponad 185 cm...
Ino westchnęła.
- Jacy ładni... Pewnie bardzo ich lubiałaś. Uroczy.
- Tak! A jakie mieli charaktery! Dzikie i nieokrzesane. Powiem wam w tajemnicy że należeli do gangu.- powiedziała Sakura z uśmiechem.
- Co?!
- A ja razem z nimi.
- CO?!- rykneli.
Opowiedziała im, że przez rok przyjaźniła się z tą dwójką. Kiedyś zaatakowano Sakurę w ciemnej uliczce. Pomogli jej wtedy i za milczenie musiała przystąpić do gangu.
- Ale Sakura-chan! Nic ci nie zrobili?- powiedział Naruto z troską.
- Nie. To naprawdę mili ludzie, Naruto.- powiedziała i uśmiechnęła się. Objęła chłopaka swoimi rękami.
- A co, zazdrosny?- rzuciła z uśmieszkiem.
- Kto? Co? JA?!- powiedział Naruto wzburzony i czerwony jak burak odwrócił głowę.
- Haha, kochany jesteś jak się tak czerwienisz.- mruknęła i pocałowała kumpla w policzek by zobaczyć jego reakcję.
Zaczął robić się coraz bardziej czerowny.
Ino się zaśmiała.
- Ja też chcę!- krzyknął Kiba.
- Nie, kochany, to tylko żeby wiesz...
Sakura podeszła do Kiby i pogłaskała go po czuprynie.
Neji kręcił się niespokojnie.
Dziewczyna podeszła do niego i przytuliła.
- Haha, jesteście fajowi.
Potem poleciała znów do Naruto by się podroczyć.
- EJ! Mam bilety do kina!- wrzasnął Shikamaru wlatując do kuchni Sakury.
- A ty tu skąd?- spytała zdziwiona różowowłosa.
- Tak sobie weszłem przez OTWARTE drzwi. Idziemy?- spytał z rozbrajającym uśmieszkiem.
***
Haha, jak obiecałam :D Czekam na 6 komentarzy :P
wtorek, 4 grudnia 2012
50. Etat.
***
Dla Ani, Jasia i Marcina.- koksów wymiatających na religii! ^.^
***
Sakura zaczerwieniona podrapała się w głowę.
Naruto oblizał usta.
- Mój ulubiony smak.- powiedział z uśmiechem.
To było jego "marzenie" od kiedy pojawiła się w tej klasie.
- Noo... Haruno to niezła dupa.- usłyszeli głos.
- Hidan! Pieprz się, kochaniutki!- mruknęła Sakura do zboczonego chłopaka.
- Sakura! To serio ty? Myślałem że może twoja starsza siostra.- krzyknął Hidan i przytulił Sakurę. Po chwili dołączył się cały gang.
- Ehh... Łapy precz, zboczuchu, ale dziś wyjątkowo pozwalam się przytulić. I nie mam starszej siostry.- mruknęła dziewczyna.
Naruto się zaśmiał a w ślad za nim zrobiła to cała grupa.
Napięcie spowodowane kissem zniknęło.
Sasuke spał na fotelu przy bufecie...
<PO IMPREZIE>
- Niestety, kończymy na dziś. Dobranoc i życzę... HICK!... Dobry... HICK! Dobrych snów...- powiedziała upita Tsunade do mikrofonu. Nowy profesor Orochimaru (chemia i fizyka) podtrzymywał ją z jednej strony, a profesor WDŻ Jiraya z drugiej (patrzył się na jej cycki...).
- Ehh, koniec na dziś.- powiedziała Sakura po kieliszku Sake.
- NIOOO!!- rykneli chłopcy. Wszyscy płci męskiej byli pijani. Najbardziej Lee, który śpiewał "Cztery osiemnastki"...
- Papa Sakurcia!
- Pa, mała!
- Wreszcie wróciłaś i nie waż się wyjeżdżać! Do jutra!
Dziewczyna pożegnała się ze wszystkimi i spostrzegła że w kącie stoi Sasuke, jedyny niepijany.
- Cześć, Sasek! Czemu nie wypiłeś?- spytała się go Sakura podchodząc do niego i przestępując z nogi na nogę.
- Bo jestem normalny?- powiedział chłopak z ironią.
- No chyba nie?- odpowiedziała tym samym Sakura, tyle że bez ironi.
- Haha.
- Hehe.
- Co ci?
- Mi nic?
- Tia?
- Mhm?
- Ej, skończmy to.
- Okej, to dziwne.
Obydwoje spojrzeli na siebie.
Sakura zaczęła się śmiać.
- BŁEHEHEHE BŁEHEHEHE!- ryczała jak wół.
- CO CI KURWA ODWALA?!- krzyknął Sasuke zdziwiony.
- Ty... TYY... Twój brat domalował ci wąsy i koci nos kiedy spałeś!- wyharczała pomiędzy chichotami Sakura.
Uchicha przejrzał się w blasze do ciasta.
- ITACHI!!! ZAMORDUJĘ CIĘ!- Ryknął.
- Taaa... Taaa... Do jutra.- pożegnała się Sakura zaśmiana.
- Taaaaak... Papa.- mruknął i pocałował ją na pożegnanie w policzek <byli przyjaciółmi>
- Sakuraaa-chan!! Wracamy razem?- krzyknął Naruto podbiegając do niej.
- Jasne, Naruto, z przyjemnością.- odpowiedziała i uśmiechnęła się uroczo. W policzkach zrobiły jej się słodkie dołeczki.
'-Kawaii...'-pomyślał z rozmarzeniem Naruto.
Wyszli z sali i skierowali się drogą. Szli leśną dróżką, wpośród kwitnących wiśni i pięknego zapachu.
Sakura schyliła się by podnieść z ziemi spinkę w kształcie króliczka.
- Słodkie!- powiedziała z uśmiechem.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę że jesteś...- szepnął Naruto, kiedy myślał że dziewczyna go nie słyszy.
- Naruto, coś mówiłeś?- powiedziała dziewczyna i popatrzała na niego swoimi pięknymi, szmaragdowymi oczami.
- Nie... Daj, zapnę ci tą spinkę.- powiedział szybko.
Pochylił się nad koleżanką.
Spiął jej różową grzywkę na bok. Była taka śliczna...
Kiedy zapiął spinkę, poczuł zapach włosów Sakury.
- Fiołki.- szepnął.
- Hę? O czym ty mówisz?- spytała Sakura zdzwiona patrząc na niego z dołu.
- Emm... Chodzi o twój szampon... Fiołkowy?- mruknął zaczerwioniony chłopak.
- Tak! Skąd wiesz?
- Emm, włosy ładnie ci pachną...
Sakura spojrzała na niego badawczo i uśmiechnęła się pięknie.
Doszli do domu Sakury.
- Do jutra.- powiedział i pogłaskał ją po włosach. Robiąc ten czuły gest, opamiętał się i szybko odszedł.
- Papa...- szepnęła Sakura.
'-Co mi tak szybko serce bije?'- pomyślała zdziwiona.-'przejdę się.'
Szła ciemnymi uliczkami, nie obejrzała się, a była już na drugim końcu miasta.
"Kawiarnia pokojówek zatrudni nowe pracowniczki! Aż 40 000 jenów na tydzień roboczy!"- głosił szyld na zadbanym i ładnym budynku.
Sakura zaciekawiona weszła do środka.
- Witamy ponownie!- usłyszała.
Przed nią stało pięć pokojówek.
- Przyszłam na rozmowę o pracę...- mruknęła nieśmiało.
- MASZ JĄ!!- usłyszała głos. Powiedziała to na oko czternastoletnia, słodka dziewczynka.
- Jestem Kenna, właścicielka kawiarni! A ja cię zatrudniam na cały etat!- powiedziała dziewczyna z uśmiechem. Miała blond włosy do ramion, brązowe oczy i była drobnej postury.
- Pani?- powiedziała Sakura zdziwiona Sakura.
- Hai! Mam trzydzieści dwa lata! Od teraz będziesz naszą nee-chan!- powiedziała Kenna i roześmiała się.
***
Uff.... Zrobię kolejną jak będzie 6 komentarzy :D
sobota, 17 listopada 2012
Dobra, jeszcze jeden oneshocik :D
Kuba i Amelia biegli na przystanek autobusowy.
- Rusz swoją tłustą dupę, Amelia, spóźnimy się!- krzyknął łapiąc dziewczynę za rękę.
- Nie mam tłustej dupy, kretynie!- ryknęła.
Mieli jechać do Katowic na film.
Ledwo zdążyli na autobus.
- Idiotka.- powiedział Kuba z czułością.
- Debil.- mruknęła Amelia dając mu kopa.
Jechali w milczeniu.
- Au!- warknęła Amelia.
Kuba zaczął ją podszczypywać pod udzie.
Dała mu po mordziuchnie i odwróciła ostentacyjnie wzrok.
- Ej no sorki. Z przyzwyczajenia.- powiedział ze smutkiem.
- No dobra.- mruknęła.
Objął ją ramieniem i pocałował w usta. Amelii bardzo odpowiadały takie czułości. Był taki słodki!
Oczywiście Amelia nigdy by mu tego nie powiedziała. Mówiła to tylko kumpelkom, i wiedziały tylko one i jej młodsza siostra, Tanja, jak mówi o Kubie (Tanja podsłuchiwała rozmowy ^^). Więc słowa:
słodziachny, śliczny, ładny, słodki, itp, były tylko używane w jej głowie. Inaczej zrujnowała by sobie reputację.
- Toż to nasza dziwka!- usłyszała ordynarny głos dochodzący z tyłu autobusu.
Była to Klaudia, najbardziej nielubiana przez Amelię dziewczyna z liceum.
- Spadaj.- odpowiedziała jedynie Amelka.
- Ej, idź, psujesz nam wieczór.- mruknął wkurzony Kuba.
- Hmf.- powiedziała jedynie dziewczyna wychodząc z autobusu.
***
Na miejscu Amelia i Kuba poszli do kawiarni.
Zamówili po piwie.
- Ameeelia...!- zaczął Kuba.
- Zamknij się.
- Ameeeeliaaaaaaaa!
- Morda w kubeł!
- Ale ja...!
Amelia wkurzyła się i jednym haustem wypiła zawartość kufla.
Chłopak wstał z krzesła i zaczął podskakiwać.
- Co ci odwala!? - ryknęła zawstydzona, widząc jak ludzie się gapią na Kubę.
- Bo ja muszę do łazienki....- szepnął nieśmiało.
- ...
Chłopak popędził do łazienki.
Po chwili wrócił.
- Achhh... Od razu lepiej...- powiedział z uśmiechem.
- Idiota.- powiedziała Amelia i cmoknęła go w polika.
Poszli do kasy kupić popcorn i colę.
- Duży popcorn!
- Gigant popcorn!
- Duży!
- Gigant!
- DUŻY!
- GIGANT!
Sprzeczali się jaki popcorn wybrać.
Usłyszeli z głośników:"Jakubie, zrób mi loda".
Amelia zakrztusiła się i zaczęła tarzać po podłodze.
- Al... Ale!! To jest tekst z "Tabalugi" a nie o mnie!- powiedział Kuba zawstydzony okropnie.
Amelia podniosła się i otrzepała.
- Jasne.- powiedziała cała czerwona ze śmiechu.
***
Na filmie (w końcu zdecydowali się na gigant i duży popcorn) Kuba złapał Amelię za rękę.
Zaczęli się całować.
- Masz słodkie usta.- szepnął Kuba.
- Błyszczyk malinowy, ciulu.- powiedziała Amelia i wróciła do całowania.
- Wy tam! Obmacujecie się dziesięć minut! Takie odgłosy że nie da się filmu oglądać!- usłyszeli głos, a inne go poparły.
- Emmm...
Amelia zapomniała że Tanja (młodsza siostra) też dziś była na filmie. Młoda miała wszystko ładnie nagrane.
- Dodo, jesteś obrzydliwa. Zboczona. A feee!- powiedziała Tanja nagle zaskakując tak Amelię, że ta wylała colę na podołek Kuby.
- AMELIA!!!!!
- Wycierać tego nie będę.- powiedziała Amelia rumieniąc się i odwróciła wzrok.
***
Druga część :D
- Rusz swoją tłustą dupę, Amelia, spóźnimy się!- krzyknął łapiąc dziewczynę za rękę.
- Nie mam tłustej dupy, kretynie!- ryknęła.
Mieli jechać do Katowic na film.
Ledwo zdążyli na autobus.
- Idiotka.- powiedział Kuba z czułością.
- Debil.- mruknęła Amelia dając mu kopa.
Jechali w milczeniu.
- Au!- warknęła Amelia.
Kuba zaczął ją podszczypywać pod udzie.
Dała mu po mordziuchnie i odwróciła ostentacyjnie wzrok.
- Ej no sorki. Z przyzwyczajenia.- powiedział ze smutkiem.
- No dobra.- mruknęła.
Objął ją ramieniem i pocałował w usta. Amelii bardzo odpowiadały takie czułości. Był taki słodki!
Oczywiście Amelia nigdy by mu tego nie powiedziała. Mówiła to tylko kumpelkom, i wiedziały tylko one i jej młodsza siostra, Tanja, jak mówi o Kubie (Tanja podsłuchiwała rozmowy ^^). Więc słowa:
słodziachny, śliczny, ładny, słodki, itp, były tylko używane w jej głowie. Inaczej zrujnowała by sobie reputację.
- Toż to nasza dziwka!- usłyszała ordynarny głos dochodzący z tyłu autobusu.
Była to Klaudia, najbardziej nielubiana przez Amelię dziewczyna z liceum.
- Spadaj.- odpowiedziała jedynie Amelka.
- Ej, idź, psujesz nam wieczór.- mruknął wkurzony Kuba.
- Hmf.- powiedziała jedynie dziewczyna wychodząc z autobusu.
***
Na miejscu Amelia i Kuba poszli do kawiarni.
Zamówili po piwie.
- Ameeelia...!- zaczął Kuba.
- Zamknij się.
- Ameeeeliaaaaaaaa!
- Morda w kubeł!
- Ale ja...!
Amelia wkurzyła się i jednym haustem wypiła zawartość kufla.
Chłopak wstał z krzesła i zaczął podskakiwać.
- Co ci odwala!? - ryknęła zawstydzona, widząc jak ludzie się gapią na Kubę.
- Bo ja muszę do łazienki....- szepnął nieśmiało.
- ...
Chłopak popędził do łazienki.
Po chwili wrócił.
- Achhh... Od razu lepiej...- powiedział z uśmiechem.
- Idiota.- powiedziała Amelia i cmoknęła go w polika.
Poszli do kasy kupić popcorn i colę.
- Duży popcorn!
- Gigant popcorn!
- Duży!
- Gigant!
- DUŻY!
- GIGANT!
Sprzeczali się jaki popcorn wybrać.
Usłyszeli z głośników:"Jakubie, zrób mi loda".
Amelia zakrztusiła się i zaczęła tarzać po podłodze.
- Al... Ale!! To jest tekst z "Tabalugi" a nie o mnie!- powiedział Kuba zawstydzony okropnie.
Amelia podniosła się i otrzepała.
- Jasne.- powiedziała cała czerwona ze śmiechu.
***
Na filmie (w końcu zdecydowali się na gigant i duży popcorn) Kuba złapał Amelię za rękę.
Zaczęli się całować.
- Masz słodkie usta.- szepnął Kuba.
- Błyszczyk malinowy, ciulu.- powiedziała Amelia i wróciła do całowania.
- Wy tam! Obmacujecie się dziesięć minut! Takie odgłosy że nie da się filmu oglądać!- usłyszeli głos, a inne go poparły.
- Emmm...
Amelia zapomniała że Tanja (młodsza siostra) też dziś była na filmie. Młoda miała wszystko ładnie nagrane.
- Dodo, jesteś obrzydliwa. Zboczona. A feee!- powiedziała Tanja nagle zaskakując tak Amelię, że ta wylała colę na podołek Kuby.
- AMELIA!!!!!
- Wycierać tego nie będę.- powiedziała Amelia rumieniąc się i odwróciła wzrok.
***
Druga część :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)


