sobota, 12 września 2015

75. Randka w Wesołym Miasteczku.

 Cześć, ludzie! Tu znowu Wasza kochana autorka B-) Rok szkolny się zaczął, a żeby osłodzić Wam te przykre dni to wracam z nową notką! Mam nadzieję że poradzicie sobie z nowym rokiem i dacie z siebie wszystko w nauce, przyjaźniach i czymkolwiek innym. Trzymam za Was kciuki i zapraszam do czytania :>
***
          Już wczesnym rankiem Sakura zwlokła się z łóżka i zeszła na dół zrobić śniadanie. Z powodu podekscytowania dzisiejszą randką nie potrafiła zasnąć, a jak już to zrobiła to całą noc śnił jej się Naruto.
- Ale ze mnie lamus, wyglądam jak świrnięty duch...- mruknęła do siebie, przeglądając się w lustrze naprzeciw schodów. Jej fioletowe cienie pod oczami podkreślały zieleń jej tęczówek, ale nie potrafiła myśleć o tym pozytywnie.- Ale wtopa, on mnie wyśmieje...- Z westchnieniem zabrała się do robienia kawy i owsianki. A co tam, niech ciasteczka też będą. Kto jej zabroni, hmmm? W pupie ma kalorie, phi. Mierzwiąc sobie włosy, wsypała dwie i pół łyżeczki cukru do kubka i dokładnie wymieszała.
- Mmmmm, tego mi trzeba było.- jęknęła z rozkoszą, upijając łyk, i z uśmiechem upadła na krzesło. Z Naruto ustalili że przyjdzie po nią o 16:00. A skoro była dopiero 9:07, to miała kupę czasu. No, nie taką kupę jak pomyśleć tylko o makijażu, ciuchach i odprężającej kąpieli. Sakura chwyciła kubek, tacę z ciastkami oraz owsianką i poszła na górę. Napuściła wodę do wanny, nałożyła maseczkę na twarz i postanowiła poczekać dwadzieścia minut aż woda wypełni całą wannę.
- Super, a teraz wyglądam jak kretyn w tej zielonej glince na mordzie.- warknęła do siebie i pokazała język swojemu odbiciu.
Siedziała w wodzie prawie półtorej godziny. Kiedy wyszła, poszła wysuszyć włosy, zrobić loki i zacząć makijaż.
- Dlaczego dziewczyny mają tak ciężko, chcąc być ładne...- westchnęła, i skończyła tuszować rzęsy.
Ciuchy wybrane już miała o 14:30. Zdecydowała się na różową sukienkę na ramiączkach i beżowe platformy (jej ulubione buty, tak swoją drogą). Z biżuterii ubrała pierścionek od Naruto... i Dei’a. Ten srebrny, z zielonym oczkiem.


*- Mówiąc już o Dei’u, to świetnie się wczoraj bawiłam.- pomyślała.- Jak za starych, dobrych czasów. A herbata była boska!* 
Ubrana, pachnąca kwiatowymi perfumami i umalowana, czekała na swojego chłopaka. Usiadła w miękkim, ogromnym fotelu i czekała. Tik-tak, tik-tak. Czemu ten zegar nie może chodzić szybciej? Jezu, pośpiesz się. Tik-tak, tik-...
- SAKURA?- usłyszała wrzask spod drzwi.
- Już idę!- krzyknęła zadowolona, i pognała na dół.
Otworzyła z rozmachem drzwi i stanęła twarzą w twarz z Naruto. Uśmiechnięty od ucha do ucha i z roześmianymi oczami, chłopak opierał się o framugę. Ubrał się nadzwyczaj elegancko. Czarne spodnie, biała koszula, luzacko zawiązany krawat, marynarka przerzucona przez ramię i... glany. Sakura parsknęła śmiechem.
- A już myślałam że jesteś 100% elegancik.- rzuciła ze śmiechem, wskazując na jego buty.
- Ooooo, a przygotowałem sobie mokasyny.- skłamał cichutko, patrząc w bok a potem się zaśmiał.- Wyglądasz prześlicznie.
Pochylił się nad swoją dziewczyną i cmoknął ją w policzek. Potem ujął delikatnie jej twarz w swoje duże dłonie i przyjrzał się jej dokładnie. Oczy mu się zaświeciły i złożył na jej ustach soczystego buziaka.
*- Warto było się męczyć z makijażem- pomyślała zachwycona.*
- Naprawdę, jesteś najcudowniejszym duszkiem jakiego widziałem. – szepnął.- Nawet jeśli próbowałaś zatuszować cienie z nieprzespanej nocy, i pewnie śniłaś o mnie.
Zszokowana spojrzała na jego piękne oczy, i dostrzegła pod nimi takie same cienie. Wybuchła śmiechem.
- Ty również wyglądasz dziś kwitnąco, wiesz?- powiedziała z uśmiechem i pogłaskała go po policzku.- Masz ochotę na coś to picia?
- Mam ochotę na cieb...- nie dokończył bo oberwał w przeponę.- O ty mały skurczysynu, będzie kara!
Chwycił Sakurę w pasie, podniósł do góry i przełożył sobie przez ramię. Przeniósł ją przez próg, mimo że okładała go pięściami po plecach i krzyczała „przestań, ty najgorszy kretynie na ziemi!” oraz „skasuję ci lola!” w akompaniamencie rozmów sąsiadek o „tej dzisiejszej, zbereźnej młodzieży”.
- Będziesz grzeczna?- warknął, rzucając ją na fotel z którego podniosła się pięć minut temu i zawisnął nad nią.
- Spadaj, sąsiadki będą gadać i będę miała przewalone z rodzicami przez ciebie.- mruknęła i pokazała mu język.
- Jak obrażone dziecko, no wiesz ty co.- szepnął, kucnął przy niej i pocałował.
- I teraz jeszcze śmie mnie całować, dewiant jeden.- powiedziała, ale głos jej zadrżał. Czemu musi tak reagować na tego pacana? Głupie, głuuuupie serce! Chłopak spojrzał jej głęboko w oczy.
- To jak, koleżanko? Idziemy na randkę?- zapytał, a po każdym zdaniu składał na jej ustach delikatny pocałunek.
- Mhm, no chyba w końcu trzeba.- mruknęła i zawstydzona spojrzała w bok. Ale się przy nim potrafiła rumienić, to coś chorego!
Naruto uśmiechnął się szeroko, nachylił się nad nią i porządnie pocałował. To nie był żaden delikatny buziak jak wcześniej. To był prawdziwy, dorosły pocałunek, który tylko Naruto potrafi dać. Poczuła jego twarde, a jednocześnie tak delikatne wargi. Jego usta śmiejące się na jej ustach, kiedy próbowała się odsunąć, a on przycisnął ją do siebie mocniej. I jego język, który gwałtownie rozerwał ścianę między nimi. O-okej, tego jest za wiele. Ona zaraz zejdzie tutaj na zawał.
- N-Naruto, chcesz mieć moją śmierć na sumieniu?- jęknęła podczas przerwy w jego namiętnym pocałunku.- Gdzie tu uczyłeś się tak całować?
- No, wiesz, Sasuke po alkoholu...- zaczął Naruto, ale widząc jej przerażoną i rozbawioną minę speszył się.-Żartuję, mała, ten Sasugej jest bardziej niewinny niż koliberek.
            Naruto pogłaskał Sakurę po głowie, wstali z fotela (na którym, siłą rzeczy, leżeli po tym wszystkim) i zeszli na dół. Dziewczyna ubrała swoje buty i wyszli z domu.
- No to jak, kierunek wesołe miasteczko?- zapytał Naruto i z błyskiem w oku zakręcił na palcu kluczami z czarnego BMW.
- Nie gadaj że znowu zwinąłeś auto tacie...- westchnęła Sakura i pozwoliła się wcisnąć na siedzenia pasażera.
- Powiedzmy, że nie miał wyboru.- zaśmiał się chłopak siadając za kierownicą. Odpalił auto, przerzucił biegi i ruszył z piskiem opon.
- Czym go znowu zaszantażowałeś?- zapytała Sakura z ciekawością i współczuciem do Pana Minato. Swoją drogą, ojciec Naruto był prezesem ogromnej firmy, i liczył że jego syn obejmie po nim stanowisko.
- No, mama nie wiedziała że tata wybrał się na popijawę z Panem Kakashim, Panem Uchichą i Starym Brewką. Myślała że jest na ważnym spotkaniu. A ja...- tu chłopak zaczął się śmiać.- wiedziałem, pomimo jego starannego ukrywania się pod maską Pana Rybki.
- Współczuję twojemu tacie.- mruknęła Sakura, ale uśmiechnęła się.- Spróbuj nas nie zabić tym autem, dobra?
- Za kogo ty mnie masz?- jęknął chłopak ze smutkiem i pisnął omijając słup, który nagle wyrósł przed nimi.- O, to było jakieś czary-mary, tam tego wcześniej nie było.
- Idiota.- warknęła dziewczyna i puściła muzykę. Rozległy się pierwsze dźwięki „Hall of Fame” (puśćcie to sobie, serio, super klimat do notki)

Jechali w ciszy przez miasto. Jedynym dźwiękiem było mruczenie silnika i muzyka. Sakura ukradkiem patrzała na mężczyznę, który wypełnia jej serce miłością.
***
       Dojechali na miejsce po dwudziestu minutach. Naruto zaparkował na parkingu, który przylegał do Wesołego Miasteczka. Poszedł zapłacić do budki.
- Zdzierstwo.- warknął, wracając. Sakura się zaśmiała. Wiedziała, że Naruto lubi trwonić pieniądze, ale nie na rzeczy konieczne. O wiele bardziej lubił kupować portfele- żabki i „chwilowy” ramen.
- Wiesz, mogę ci oddać pieniądze.- powiedziała ze śmiechem.
- Nie żartuj nawet, kretynko, ja cię zaprosiłem- ja płacę. Przynajmniej...
- Jak uroczo.- mruknęła Sakura czując się niezręcznie.
- Jak tak bardzo ci to robi różnicę, możesz mi kupić watę cukrową.- powiedział chłopak z oczami roześmianymi jak u dziecka.
- Wata cukrowa raz!- krzyknęła Sakura i zaczęła biec w stronę wejścia. Naruto pobiegł za nią, ledwo dotrzymując dziewczynie kroku (pomimo tego że miała wysokie buty). Stanęli przez ogromnym, kamiennym łukiem, oplecionym różowymi i czerwonymi balonami. Kasa mieściła się po lewej stronie, przy wejściu. Przed nią stało mnóstwo ludzi, czekając na kupno biletów.
- Stracimy tu mnóstwo czasu...- szepnęła zawiedziona Sakura, przestępując z nogi na nogę.
- Chodź.- powiedział Naruto i rozglądnął się wokoło. Dookoła był mur, wydawałoby się że jedynym miejscem, gdzie można wejść, jest brama. Ale każde takie miejsce można jakoś inaczej przekroczyć.
- W ulotce pisało, że to stara forteca była, dopiero rok temu zrobili tu Wesołe Miasteczko.- ciągnął chłopak, chwytając Sakurę za rękę i pociągnął ją za sobą.
- I co w związku z tym?- zdziwiła się Sakura. Naruto coś wie? Coś nowego.
- Taka mądra, a jednocześnie taka głupia.- zaśmiał się blondyn.
Przeszli jakieś niecałe pół kilometra, kiedy tłumek zniknął i stali na opustoszałym, starym parkingu. Przed nimi rozlegał się mur, który ciągnął się jakieś 60 metrów do góry.
- Wycieczka zakończona?- zapytała Sakura ze śmiechem.
- Rusz tyłek, mała.- powiedział Naruto i skierował się ku starej drabince przylegającej do ściany muru.
- Ty chyba nie...
- Właśnie tak.
Blondyn z łobuzerskim uśmiechem zaczął się wspinać. Sakura, chcąc- nie chcąc, poszła w jego ślady. Usiedli na samej górze, zdyszeni i w świetnych humorach. Udało się! Przed nimi były schodki na dół, w boczną drogę Wesołego Miasteczka. Schodząc powoli, uważali aby się na kogoś nie natknąć.
- O!- pisnęła Sakura, zsuwając się z jednego schodka.
- Mam cię, lecisz na mnie?- wrzasnął Naruto, chwytając ją w pasie.
- Bardzo śmieszne, dzięki.- szepnęła. Puścił ją niechętnie, i po chwili byli na dole. Przeszli róg i przed nimi rozkwitł piękny widok. Armia kolorowych budek, atrakcji, karuzeli i kawiarenek, a wszystko dopełniał ogromny młyn, górujący nad tym wszystkim. Takich tłumów nie widzieli nawet w centrum miasta,
- Ale ładne!- powiedziała Sakura z zachwytem, uczepiając się ramienia Naruto.
- Widziałem ładniejsze rzeczy.- mruknął chłopak, patrząc na nią kątem oka. Po braku reakcji z jej strony, westchnął i chwycił ją za rękę.
Maszerowali dzielnie przez tłum, co chwilę wpadając na kogoś.
- Ja chcę to!- zażądała Sakura, wskazując na łowienie rybek.
Podeszli i dziewczyna dostała siateczkę. Kucnęła przy stawiku i zdecydowała na największą rybkę.
- HA!- krzyknęła, zanurzając gwałtownie siteczko.
Naruto parsknął śmiechem na widok przedziurawionej siatki.



Spróbowała kilka razy, aż blondyn siłą ją odciągnął od stoiska.
- To jest jakieś walnięte...- mruczała Sakura pod nosem.- Te rybki chyba są specjalnie nauczone unikać siatek...
- Tak, Sakura, tak.- powiedział Naruto spokojnym głosem.- Rybki są nauczone unikać siatek, a poza tym, są chamskimi i niemiłymi rybkami. Jak Kisame!
Sakura spojrzała na niego spod przymrużonych powiek.
- Masz ochotę na coś do jedzenia?- zapytała dziewczyna, podchodząc do stoiska ze słodkimi ziemniakami, dango i wieloma innymi pysznościami.
- Tak, ale na coś słonego!- rzucił chłopak i zamówił sobie zupę wodorostową z ryżem i marchewką, a Sakura chciała dango z czerwonej fasoli, w polewce miodowej. Usiedli przy małym stoliczku koło budki, szybko zjedli swoje porcje, podziękowali kucharzowi i poszli dalej.
- Mmmm, pycha.- westchnęła Sakura z rozmarzeniem.
- Super było, ale teraz mi za słono na języku.- narzekał Naruto i chciał splunąć, ale Sakura mu zabroniła.
- Poczekaj tu.- powiedziała do swojego chłopaka, każąc mu usiąść na murku koło ogromnej karuzeli.- Zaraz wrócę.
Odeszła i zaraz zniknęła w tłumie.
- Czyżby zobaczyła kogoś znajomego?- zastanawiał się na głoś Naruto. Myślał i myślał, ale nic mu to nie dawało. Postanowił po prostu, że na nią poczeka i okaże się o co chodzi. Nagle przed chłopakiem pojawił się ogromny, niebieski puch waty na patyku. Zza waty wyjrzała Sakura.
- No, proszę, nie będzie ci tak słono.- powiedziała ze śmiechem i wcisnęła mu do ręki watę. Chłopak stał jak wmurowany, potem wziął watę, zaśmiał się i przygarnął Sakurę do siebie.
- Dzięki za to.- szepnął jej do ucha i pocałował w czubek głowy.
- Nie ma sprawy.- uśmiechnęła się radośnie, pogłaskała go po policzku i chwyciła za rękę.- Idziemy?
Spacerowali między różnymi atrakcjami, budkami, jedząc watę. Śmiali się ze wszystkiego, a to wszystko to było praktycznie nic z czego można się śmiać. Cieszyli się własnym towarzystwem, jeździli samochodzikami, strzelali do puszek, brali udział w konkursie „najlepsze rybencje z miasta” i zajęli drugie miejsce (wygrana- darmowe wejście na dowolną atrakcję i puszka kawy, którą Naruto odstąpił Sakurce). Godziny mijały szybko, a ciemność już całkowicie objęła niebo. Wydawało się, że ludzi teraz jest coraz więcej a różne karuzele pięknie świeciły milionami kolorowych lampek. Zrobili sobie w „fotobudce” kilkanaście zdjęć.
- Już późno, za niedługo musimy wracać.- mruknęła z żalem Sakura, uczepiając się ramienia Naruto.
- Na koniec została nam najlepsza rzecz.- szepnął chłopak i spojrzał w górę. Przed nimi pojawił się ogromny młyn. Weszli bez kolejki, bo mieli specjalne bilety i wsiedli do błękitnego wagoniku. Siedzenia były rażąco-czerwone, a okna przyozdobione różowymi, świecącymi kamykami. Usiedli i w ciszy zaczęli koniec tej randki. Oboje nie wiedzieli, co teraz powinno się powiedzieć. Żałowali i się cieszyli. Było im smutno, ale przyjemnie. Tyle paradoksów.
- Wiesz...- zaczęła cichym tonem Sakura.- To był piękny dzień. Nie ma niczego, co by mi się nie podobało.
Naruto siedział cicho, wpatrzony w malejącą ziemię przez okno. Ręce miał skrzyżowane na piersi, ale nagle chwycił Sakurę delikatnie za dłoń.
- Chciałbym, żeby na chwila trwała, wiesz? Siedziałbym z tobą w tym wagoniku przez całe życie, i nigdy by mi się to nie znudziło.- powiedział ze spuszczonym wzrokiem.- Nie wiem dlaczego jest mi przykro, że ten dzień dobiega końca, jak widzimy się codziennie.  To taka...
- To taka nieuzasadniona tęsknota, tak?- dokończyła dziewczyna, uważnie mu się przypatrując.
Zaskoczony na nią spojrzał.
- Tak.
- Widocznie mamy to samo.- zaśmiała się dziewczyna, zacisnęła swoją dłoń na jego i uśmiechnęła się.- Ta chwila będzie trwać. W nas.
Chłopak przez chwilą wpatrywał się w nią zszokowany, po czym głośno wypuścił powietrze z płuc.
- Jak ja się cieszę, że mam taką piękną, inteligentną dziewczynę.- wydusił po chwili. Przysunął swoją twarz do twarzy Sakury i złożył na jej ustach słodki pocałunek, który był koroną dzisiejszego dnia. Słodki pocałunek o smaku waty cukrowej.
- Dziękujemy za odwiedzenie nas, życzymy miłego wieczoru!- rozległ się głos kasjerki z wagonika, która otworzyła im drzwi i uśmiechała się uroczo. Odskoczyli od siebie w trybie „now” i pośpiesznie wyszli na ziemię (lekko kręciło im się w głowach).
- Ale to $@#!%^... - warknął Naruto przekleństwo.- Ale się wnerwiłem, w takim momencie... Ej, kto to?
Sakura i Naruto wytężyli wzrok na parę, która właśnie wychodziła z wagonu. Roześmiani, piękni, młodzi...


- KIBA I HINATA?- wykrztusiła parka, robiąc „face palmy”.
Na dźwięk swoich imion, Kiba i Hinata się odwrócili. Widząc swoich przyjaciół, Hinata spaliła raka a Kiba chciał się wycofać. Ale ktoś ich chwycił za ramiona i zaprowadził przed oblicze Sakury i Naruto. A tym ktosiem był...
- Shikaramaru?- zdziwił się Naruto.- Co ty tu...
- Cześć, ludzie!- usłyszał kobiecy głos, i zza pleców kumpla wyszła Temari.


- Co wy tu wszyscy robicie?- wydusiła Sakura, patrząc na swoich znajomych dość zszokowana. No Temari i Shikamaru... okej, ich można zrozumieć, ale żeby Hinata i Kiba?!

- No, podwójna randka!- powiedział radośnie Kiba.


- Nieźle!- krzyknął Naruto z zachwytem i poklepał kumpli po ramionach.- Jestem z was dumny.
Wszyscy się rozgadali, opisując wrażenia z dzisiejszego dnia i chwaląc atrakcje. Okazało się, że to Shikamaru i Temari zdobyli pierwsze miejsce w „najlepsze rybencje z miasta”, i wygrali kosz śledzi.
- Jak wracacie?- zapytał Naruto Kibę.
- No, mamy busa o 22:36...- powiedział z uśmiechem chłopak, ale ten uśmiech mu zrzedł, kiedy zobaczył że na zegarku widnieje godzina 22:40.- WY SOBIE CHYBA JAJA ROBICIE. TO BYŁ OSTATNI AUTOBUS.- wrzasnął.
- O cie cie, jak przykro.- mruknął Naruto i zakręcił na palcu kluczykami z auta.
- Stary, czy ty wiesz jak ja cię kocham?- rzucił Shikamaru i poklepał ziomka po plecach. Zaczęli iść w stronę auta.
- Nie, ale potrzebuję nowej portmonetki.- powiedział blondyn ze śmiechem i wysłał buziaka Shikamaru.
- O fuuuuuj, spadaj, rybna gejozo...- jęknął chłopak i schował się za plecami swojej dziewczyny.
- Naruto, uspokój hormony.- warknęła Sakura, ale potem zaczęła się śmiać.- Nie zdradzaj Sasuke.
- Sasugej? Zapomniałem. Sorry, Shika, nie mogę być z tobą, Sasuś będzie tęsknił.- powiedział ze skruchą Naruto i złożył soczystego buziaka na policzku kolegi.
- AHAHAHAHHAHAHAHAHA.- zaczął ryczeć ze śmiechu Kiba, widząc twarz oszołomionego Shikamaru i zieloną twarz.- Gościu, on zaraz nam się tu zrzyga...
- Byle nie na nową tapicerkę taty.- ze strachem wrzasnął Naruto, i podeszli do BMW.
- To jedziemy, co?
- Wyprawaaa do Mordoruuuuu!- wrzasnęła Temari.
- PO PIERŚCIEŃ!- ryknęła Sakura.
- Mój skarb, mój skarb...- gollumowym głosem Hinata głaskała tapicerkę.
- Ci hobbici...- głosem Gandalfa, Naruto odpalił auto i wyjechał z parkingu.
- Będę rzygać...- wyjęczał Shikamaru.
- NIE NA PIERŚCIEŃ, IDIOTO!- wrzasnął gollum-Hinata.
***

Kochani, to było trudne do napisania, mówiąc szczerze. Początek notki to perspektywa większości dziewczyn przed randką, i myśli prawdziwej kobiety. Próbowałam to jak najbardziej przybliżyć. Ciężko mi było pokazywać historię tylko dwóch osób, bo przyzwyczajona jestem do całej zgrai idiotów... Więc cieszę się, że Shikamaru i reszta zdecydowali się na podwójną randkę w Wesołym Miasteczku ;-) Komentujcie, bardzo proszę, jeśli macie ochotę na kolejną notkę!