sobota, 12 września 2015

75. Randka w Wesołym Miasteczku.

 Cześć, ludzie! Tu znowu Wasza kochana autorka B-) Rok szkolny się zaczął, a żeby osłodzić Wam te przykre dni to wracam z nową notką! Mam nadzieję że poradzicie sobie z nowym rokiem i dacie z siebie wszystko w nauce, przyjaźniach i czymkolwiek innym. Trzymam za Was kciuki i zapraszam do czytania :>
***
          Już wczesnym rankiem Sakura zwlokła się z łóżka i zeszła na dół zrobić śniadanie. Z powodu podekscytowania dzisiejszą randką nie potrafiła zasnąć, a jak już to zrobiła to całą noc śnił jej się Naruto.
- Ale ze mnie lamus, wyglądam jak świrnięty duch...- mruknęła do siebie, przeglądając się w lustrze naprzeciw schodów. Jej fioletowe cienie pod oczami podkreślały zieleń jej tęczówek, ale nie potrafiła myśleć o tym pozytywnie.- Ale wtopa, on mnie wyśmieje...- Z westchnieniem zabrała się do robienia kawy i owsianki. A co tam, niech ciasteczka też będą. Kto jej zabroni, hmmm? W pupie ma kalorie, phi. Mierzwiąc sobie włosy, wsypała dwie i pół łyżeczki cukru do kubka i dokładnie wymieszała.
- Mmmmm, tego mi trzeba było.- jęknęła z rozkoszą, upijając łyk, i z uśmiechem upadła na krzesło. Z Naruto ustalili że przyjdzie po nią o 16:00. A skoro była dopiero 9:07, to miała kupę czasu. No, nie taką kupę jak pomyśleć tylko o makijażu, ciuchach i odprężającej kąpieli. Sakura chwyciła kubek, tacę z ciastkami oraz owsianką i poszła na górę. Napuściła wodę do wanny, nałożyła maseczkę na twarz i postanowiła poczekać dwadzieścia minut aż woda wypełni całą wannę.
- Super, a teraz wyglądam jak kretyn w tej zielonej glince na mordzie.- warknęła do siebie i pokazała język swojemu odbiciu.
Siedziała w wodzie prawie półtorej godziny. Kiedy wyszła, poszła wysuszyć włosy, zrobić loki i zacząć makijaż.
- Dlaczego dziewczyny mają tak ciężko, chcąc być ładne...- westchnęła, i skończyła tuszować rzęsy.
Ciuchy wybrane już miała o 14:30. Zdecydowała się na różową sukienkę na ramiączkach i beżowe platformy (jej ulubione buty, tak swoją drogą). Z biżuterii ubrała pierścionek od Naruto... i Dei’a. Ten srebrny, z zielonym oczkiem.


*- Mówiąc już o Dei’u, to świetnie się wczoraj bawiłam.- pomyślała.- Jak za starych, dobrych czasów. A herbata była boska!* 
Ubrana, pachnąca kwiatowymi perfumami i umalowana, czekała na swojego chłopaka. Usiadła w miękkim, ogromnym fotelu i czekała. Tik-tak, tik-tak. Czemu ten zegar nie może chodzić szybciej? Jezu, pośpiesz się. Tik-tak, tik-...
- SAKURA?- usłyszała wrzask spod drzwi.
- Już idę!- krzyknęła zadowolona, i pognała na dół.
Otworzyła z rozmachem drzwi i stanęła twarzą w twarz z Naruto. Uśmiechnięty od ucha do ucha i z roześmianymi oczami, chłopak opierał się o framugę. Ubrał się nadzwyczaj elegancko. Czarne spodnie, biała koszula, luzacko zawiązany krawat, marynarka przerzucona przez ramię i... glany. Sakura parsknęła śmiechem.
- A już myślałam że jesteś 100% elegancik.- rzuciła ze śmiechem, wskazując na jego buty.
- Ooooo, a przygotowałem sobie mokasyny.- skłamał cichutko, patrząc w bok a potem się zaśmiał.- Wyglądasz prześlicznie.
Pochylił się nad swoją dziewczyną i cmoknął ją w policzek. Potem ujął delikatnie jej twarz w swoje duże dłonie i przyjrzał się jej dokładnie. Oczy mu się zaświeciły i złożył na jej ustach soczystego buziaka.
*- Warto było się męczyć z makijażem- pomyślała zachwycona.*
- Naprawdę, jesteś najcudowniejszym duszkiem jakiego widziałem. – szepnął.- Nawet jeśli próbowałaś zatuszować cienie z nieprzespanej nocy, i pewnie śniłaś o mnie.
Zszokowana spojrzała na jego piękne oczy, i dostrzegła pod nimi takie same cienie. Wybuchła śmiechem.
- Ty również wyglądasz dziś kwitnąco, wiesz?- powiedziała z uśmiechem i pogłaskała go po policzku.- Masz ochotę na coś to picia?
- Mam ochotę na cieb...- nie dokończył bo oberwał w przeponę.- O ty mały skurczysynu, będzie kara!
Chwycił Sakurę w pasie, podniósł do góry i przełożył sobie przez ramię. Przeniósł ją przez próg, mimo że okładała go pięściami po plecach i krzyczała „przestań, ty najgorszy kretynie na ziemi!” oraz „skasuję ci lola!” w akompaniamencie rozmów sąsiadek o „tej dzisiejszej, zbereźnej młodzieży”.
- Będziesz grzeczna?- warknął, rzucając ją na fotel z którego podniosła się pięć minut temu i zawisnął nad nią.
- Spadaj, sąsiadki będą gadać i będę miała przewalone z rodzicami przez ciebie.- mruknęła i pokazała mu język.
- Jak obrażone dziecko, no wiesz ty co.- szepnął, kucnął przy niej i pocałował.
- I teraz jeszcze śmie mnie całować, dewiant jeden.- powiedziała, ale głos jej zadrżał. Czemu musi tak reagować na tego pacana? Głupie, głuuuupie serce! Chłopak spojrzał jej głęboko w oczy.
- To jak, koleżanko? Idziemy na randkę?- zapytał, a po każdym zdaniu składał na jej ustach delikatny pocałunek.
- Mhm, no chyba w końcu trzeba.- mruknęła i zawstydzona spojrzała w bok. Ale się przy nim potrafiła rumienić, to coś chorego!
Naruto uśmiechnął się szeroko, nachylił się nad nią i porządnie pocałował. To nie był żaden delikatny buziak jak wcześniej. To był prawdziwy, dorosły pocałunek, który tylko Naruto potrafi dać. Poczuła jego twarde, a jednocześnie tak delikatne wargi. Jego usta śmiejące się na jej ustach, kiedy próbowała się odsunąć, a on przycisnął ją do siebie mocniej. I jego język, który gwałtownie rozerwał ścianę między nimi. O-okej, tego jest za wiele. Ona zaraz zejdzie tutaj na zawał.
- N-Naruto, chcesz mieć moją śmierć na sumieniu?- jęknęła podczas przerwy w jego namiętnym pocałunku.- Gdzie tu uczyłeś się tak całować?
- No, wiesz, Sasuke po alkoholu...- zaczął Naruto, ale widząc jej przerażoną i rozbawioną minę speszył się.-Żartuję, mała, ten Sasugej jest bardziej niewinny niż koliberek.
            Naruto pogłaskał Sakurę po głowie, wstali z fotela (na którym, siłą rzeczy, leżeli po tym wszystkim) i zeszli na dół. Dziewczyna ubrała swoje buty i wyszli z domu.
- No to jak, kierunek wesołe miasteczko?- zapytał Naruto i z błyskiem w oku zakręcił na palcu kluczami z czarnego BMW.
- Nie gadaj że znowu zwinąłeś auto tacie...- westchnęła Sakura i pozwoliła się wcisnąć na siedzenia pasażera.
- Powiedzmy, że nie miał wyboru.- zaśmiał się chłopak siadając za kierownicą. Odpalił auto, przerzucił biegi i ruszył z piskiem opon.
- Czym go znowu zaszantażowałeś?- zapytała Sakura z ciekawością i współczuciem do Pana Minato. Swoją drogą, ojciec Naruto był prezesem ogromnej firmy, i liczył że jego syn obejmie po nim stanowisko.
- No, mama nie wiedziała że tata wybrał się na popijawę z Panem Kakashim, Panem Uchichą i Starym Brewką. Myślała że jest na ważnym spotkaniu. A ja...- tu chłopak zaczął się śmiać.- wiedziałem, pomimo jego starannego ukrywania się pod maską Pana Rybki.
- Współczuję twojemu tacie.- mruknęła Sakura, ale uśmiechnęła się.- Spróbuj nas nie zabić tym autem, dobra?
- Za kogo ty mnie masz?- jęknął chłopak ze smutkiem i pisnął omijając słup, który nagle wyrósł przed nimi.- O, to było jakieś czary-mary, tam tego wcześniej nie było.
- Idiota.- warknęła dziewczyna i puściła muzykę. Rozległy się pierwsze dźwięki „Hall of Fame” (puśćcie to sobie, serio, super klimat do notki)

Jechali w ciszy przez miasto. Jedynym dźwiękiem było mruczenie silnika i muzyka. Sakura ukradkiem patrzała na mężczyznę, który wypełnia jej serce miłością.
***
       Dojechali na miejsce po dwudziestu minutach. Naruto zaparkował na parkingu, który przylegał do Wesołego Miasteczka. Poszedł zapłacić do budki.
- Zdzierstwo.- warknął, wracając. Sakura się zaśmiała. Wiedziała, że Naruto lubi trwonić pieniądze, ale nie na rzeczy konieczne. O wiele bardziej lubił kupować portfele- żabki i „chwilowy” ramen.
- Wiesz, mogę ci oddać pieniądze.- powiedziała ze śmiechem.
- Nie żartuj nawet, kretynko, ja cię zaprosiłem- ja płacę. Przynajmniej...
- Jak uroczo.- mruknęła Sakura czując się niezręcznie.
- Jak tak bardzo ci to robi różnicę, możesz mi kupić watę cukrową.- powiedział chłopak z oczami roześmianymi jak u dziecka.
- Wata cukrowa raz!- krzyknęła Sakura i zaczęła biec w stronę wejścia. Naruto pobiegł za nią, ledwo dotrzymując dziewczynie kroku (pomimo tego że miała wysokie buty). Stanęli przez ogromnym, kamiennym łukiem, oplecionym różowymi i czerwonymi balonami. Kasa mieściła się po lewej stronie, przy wejściu. Przed nią stało mnóstwo ludzi, czekając na kupno biletów.
- Stracimy tu mnóstwo czasu...- szepnęła zawiedziona Sakura, przestępując z nogi na nogę.
- Chodź.- powiedział Naruto i rozglądnął się wokoło. Dookoła był mur, wydawałoby się że jedynym miejscem, gdzie można wejść, jest brama. Ale każde takie miejsce można jakoś inaczej przekroczyć.
- W ulotce pisało, że to stara forteca była, dopiero rok temu zrobili tu Wesołe Miasteczko.- ciągnął chłopak, chwytając Sakurę za rękę i pociągnął ją za sobą.
- I co w związku z tym?- zdziwiła się Sakura. Naruto coś wie? Coś nowego.
- Taka mądra, a jednocześnie taka głupia.- zaśmiał się blondyn.
Przeszli jakieś niecałe pół kilometra, kiedy tłumek zniknął i stali na opustoszałym, starym parkingu. Przed nimi rozlegał się mur, który ciągnął się jakieś 60 metrów do góry.
- Wycieczka zakończona?- zapytała Sakura ze śmiechem.
- Rusz tyłek, mała.- powiedział Naruto i skierował się ku starej drabince przylegającej do ściany muru.
- Ty chyba nie...
- Właśnie tak.
Blondyn z łobuzerskim uśmiechem zaczął się wspinać. Sakura, chcąc- nie chcąc, poszła w jego ślady. Usiedli na samej górze, zdyszeni i w świetnych humorach. Udało się! Przed nimi były schodki na dół, w boczną drogę Wesołego Miasteczka. Schodząc powoli, uważali aby się na kogoś nie natknąć.
- O!- pisnęła Sakura, zsuwając się z jednego schodka.
- Mam cię, lecisz na mnie?- wrzasnął Naruto, chwytając ją w pasie.
- Bardzo śmieszne, dzięki.- szepnęła. Puścił ją niechętnie, i po chwili byli na dole. Przeszli róg i przed nimi rozkwitł piękny widok. Armia kolorowych budek, atrakcji, karuzeli i kawiarenek, a wszystko dopełniał ogromny młyn, górujący nad tym wszystkim. Takich tłumów nie widzieli nawet w centrum miasta,
- Ale ładne!- powiedziała Sakura z zachwytem, uczepiając się ramienia Naruto.
- Widziałem ładniejsze rzeczy.- mruknął chłopak, patrząc na nią kątem oka. Po braku reakcji z jej strony, westchnął i chwycił ją za rękę.
Maszerowali dzielnie przez tłum, co chwilę wpadając na kogoś.
- Ja chcę to!- zażądała Sakura, wskazując na łowienie rybek.
Podeszli i dziewczyna dostała siateczkę. Kucnęła przy stawiku i zdecydowała na największą rybkę.
- HA!- krzyknęła, zanurzając gwałtownie siteczko.
Naruto parsknął śmiechem na widok przedziurawionej siatki.



Spróbowała kilka razy, aż blondyn siłą ją odciągnął od stoiska.
- To jest jakieś walnięte...- mruczała Sakura pod nosem.- Te rybki chyba są specjalnie nauczone unikać siatek...
- Tak, Sakura, tak.- powiedział Naruto spokojnym głosem.- Rybki są nauczone unikać siatek, a poza tym, są chamskimi i niemiłymi rybkami. Jak Kisame!
Sakura spojrzała na niego spod przymrużonych powiek.
- Masz ochotę na coś do jedzenia?- zapytała dziewczyna, podchodząc do stoiska ze słodkimi ziemniakami, dango i wieloma innymi pysznościami.
- Tak, ale na coś słonego!- rzucił chłopak i zamówił sobie zupę wodorostową z ryżem i marchewką, a Sakura chciała dango z czerwonej fasoli, w polewce miodowej. Usiedli przy małym stoliczku koło budki, szybko zjedli swoje porcje, podziękowali kucharzowi i poszli dalej.
- Mmmm, pycha.- westchnęła Sakura z rozmarzeniem.
- Super było, ale teraz mi za słono na języku.- narzekał Naruto i chciał splunąć, ale Sakura mu zabroniła.
- Poczekaj tu.- powiedziała do swojego chłopaka, każąc mu usiąść na murku koło ogromnej karuzeli.- Zaraz wrócę.
Odeszła i zaraz zniknęła w tłumie.
- Czyżby zobaczyła kogoś znajomego?- zastanawiał się na głoś Naruto. Myślał i myślał, ale nic mu to nie dawało. Postanowił po prostu, że na nią poczeka i okaże się o co chodzi. Nagle przed chłopakiem pojawił się ogromny, niebieski puch waty na patyku. Zza waty wyjrzała Sakura.
- No, proszę, nie będzie ci tak słono.- powiedziała ze śmiechem i wcisnęła mu do ręki watę. Chłopak stał jak wmurowany, potem wziął watę, zaśmiał się i przygarnął Sakurę do siebie.
- Dzięki za to.- szepnął jej do ucha i pocałował w czubek głowy.
- Nie ma sprawy.- uśmiechnęła się radośnie, pogłaskała go po policzku i chwyciła za rękę.- Idziemy?
Spacerowali między różnymi atrakcjami, budkami, jedząc watę. Śmiali się ze wszystkiego, a to wszystko to było praktycznie nic z czego można się śmiać. Cieszyli się własnym towarzystwem, jeździli samochodzikami, strzelali do puszek, brali udział w konkursie „najlepsze rybencje z miasta” i zajęli drugie miejsce (wygrana- darmowe wejście na dowolną atrakcję i puszka kawy, którą Naruto odstąpił Sakurce). Godziny mijały szybko, a ciemność już całkowicie objęła niebo. Wydawało się, że ludzi teraz jest coraz więcej a różne karuzele pięknie świeciły milionami kolorowych lampek. Zrobili sobie w „fotobudce” kilkanaście zdjęć.
- Już późno, za niedługo musimy wracać.- mruknęła z żalem Sakura, uczepiając się ramienia Naruto.
- Na koniec została nam najlepsza rzecz.- szepnął chłopak i spojrzał w górę. Przed nimi pojawił się ogromny młyn. Weszli bez kolejki, bo mieli specjalne bilety i wsiedli do błękitnego wagoniku. Siedzenia były rażąco-czerwone, a okna przyozdobione różowymi, świecącymi kamykami. Usiedli i w ciszy zaczęli koniec tej randki. Oboje nie wiedzieli, co teraz powinno się powiedzieć. Żałowali i się cieszyli. Było im smutno, ale przyjemnie. Tyle paradoksów.
- Wiesz...- zaczęła cichym tonem Sakura.- To był piękny dzień. Nie ma niczego, co by mi się nie podobało.
Naruto siedział cicho, wpatrzony w malejącą ziemię przez okno. Ręce miał skrzyżowane na piersi, ale nagle chwycił Sakurę delikatnie za dłoń.
- Chciałbym, żeby na chwila trwała, wiesz? Siedziałbym z tobą w tym wagoniku przez całe życie, i nigdy by mi się to nie znudziło.- powiedział ze spuszczonym wzrokiem.- Nie wiem dlaczego jest mi przykro, że ten dzień dobiega końca, jak widzimy się codziennie.  To taka...
- To taka nieuzasadniona tęsknota, tak?- dokończyła dziewczyna, uważnie mu się przypatrując.
Zaskoczony na nią spojrzał.
- Tak.
- Widocznie mamy to samo.- zaśmiała się dziewczyna, zacisnęła swoją dłoń na jego i uśmiechnęła się.- Ta chwila będzie trwać. W nas.
Chłopak przez chwilą wpatrywał się w nią zszokowany, po czym głośno wypuścił powietrze z płuc.
- Jak ja się cieszę, że mam taką piękną, inteligentną dziewczynę.- wydusił po chwili. Przysunął swoją twarz do twarzy Sakury i złożył na jej ustach słodki pocałunek, który był koroną dzisiejszego dnia. Słodki pocałunek o smaku waty cukrowej.
- Dziękujemy za odwiedzenie nas, życzymy miłego wieczoru!- rozległ się głos kasjerki z wagonika, która otworzyła im drzwi i uśmiechała się uroczo. Odskoczyli od siebie w trybie „now” i pośpiesznie wyszli na ziemię (lekko kręciło im się w głowach).
- Ale to $@#!%^... - warknął Naruto przekleństwo.- Ale się wnerwiłem, w takim momencie... Ej, kto to?
Sakura i Naruto wytężyli wzrok na parę, która właśnie wychodziła z wagonu. Roześmiani, piękni, młodzi...


- KIBA I HINATA?- wykrztusiła parka, robiąc „face palmy”.
Na dźwięk swoich imion, Kiba i Hinata się odwrócili. Widząc swoich przyjaciół, Hinata spaliła raka a Kiba chciał się wycofać. Ale ktoś ich chwycił za ramiona i zaprowadził przed oblicze Sakury i Naruto. A tym ktosiem był...
- Shikaramaru?- zdziwił się Naruto.- Co ty tu...
- Cześć, ludzie!- usłyszał kobiecy głos, i zza pleców kumpla wyszła Temari.


- Co wy tu wszyscy robicie?- wydusiła Sakura, patrząc na swoich znajomych dość zszokowana. No Temari i Shikamaru... okej, ich można zrozumieć, ale żeby Hinata i Kiba?!

- No, podwójna randka!- powiedział radośnie Kiba.


- Nieźle!- krzyknął Naruto z zachwytem i poklepał kumpli po ramionach.- Jestem z was dumny.
Wszyscy się rozgadali, opisując wrażenia z dzisiejszego dnia i chwaląc atrakcje. Okazało się, że to Shikamaru i Temari zdobyli pierwsze miejsce w „najlepsze rybencje z miasta”, i wygrali kosz śledzi.
- Jak wracacie?- zapytał Naruto Kibę.
- No, mamy busa o 22:36...- powiedział z uśmiechem chłopak, ale ten uśmiech mu zrzedł, kiedy zobaczył że na zegarku widnieje godzina 22:40.- WY SOBIE CHYBA JAJA ROBICIE. TO BYŁ OSTATNI AUTOBUS.- wrzasnął.
- O cie cie, jak przykro.- mruknął Naruto i zakręcił na palcu kluczykami z auta.
- Stary, czy ty wiesz jak ja cię kocham?- rzucił Shikamaru i poklepał ziomka po plecach. Zaczęli iść w stronę auta.
- Nie, ale potrzebuję nowej portmonetki.- powiedział blondyn ze śmiechem i wysłał buziaka Shikamaru.
- O fuuuuuj, spadaj, rybna gejozo...- jęknął chłopak i schował się za plecami swojej dziewczyny.
- Naruto, uspokój hormony.- warknęła Sakura, ale potem zaczęła się śmiać.- Nie zdradzaj Sasuke.
- Sasugej? Zapomniałem. Sorry, Shika, nie mogę być z tobą, Sasuś będzie tęsknił.- powiedział ze skruchą Naruto i złożył soczystego buziaka na policzku kolegi.
- AHAHAHAHHAHAHAHAHA.- zaczął ryczeć ze śmiechu Kiba, widząc twarz oszołomionego Shikamaru i zieloną twarz.- Gościu, on zaraz nam się tu zrzyga...
- Byle nie na nową tapicerkę taty.- ze strachem wrzasnął Naruto, i podeszli do BMW.
- To jedziemy, co?
- Wyprawaaa do Mordoruuuuu!- wrzasnęła Temari.
- PO PIERŚCIEŃ!- ryknęła Sakura.
- Mój skarb, mój skarb...- gollumowym głosem Hinata głaskała tapicerkę.
- Ci hobbici...- głosem Gandalfa, Naruto odpalił auto i wyjechał z parkingu.
- Będę rzygać...- wyjęczał Shikamaru.
- NIE NA PIERŚCIEŃ, IDIOTO!- wrzasnął gollum-Hinata.
***

Kochani, to było trudne do napisania, mówiąc szczerze. Początek notki to perspektywa większości dziewczyn przed randką, i myśli prawdziwej kobiety. Próbowałam to jak najbardziej przybliżyć. Ciężko mi było pokazywać historię tylko dwóch osób, bo przyzwyczajona jestem do całej zgrai idiotów... Więc cieszę się, że Shikamaru i reszta zdecydowali się na podwójną randkę w Wesołym Miasteczku ;-) Komentujcie, bardzo proszę, jeśli macie ochotę na kolejną notkę!






czwartek, 13 sierpnia 2015

74. Poranek i herbaciarnia.


Halusien, ludzie! Wybaczcie że tak długo mnie nie było, ten brak motywacji i weny jest naprawdę męczący :”) W ogóle mam nadzieję, że uda mi się dodać tą notkę przed 15 sierpnia, gdyż tego dnia wyjeżdżam do Grecji i nie będę miała możliwości dodania. Dodałabym dzisiaj, ale no cóż, brak Internetu i piszę w Wordzie, ouh. Wiecie jakie to straszne uczucie nie mogąc grać w Lola i inne super gry? Sorka, musiałam się wyżalić! Zapraszam na czytanie, kochani, i proszę KOMENTOWAĆ J

           
            - Auć...- jęknął Naruto, budząc się z głębokiego, pijańskiego snu.- Co ja tu do cholery...- rozejrzał się wokoło i powoli zaczął sobie przypominać wczorajszy dzień.
Na komodzie leżał Sasori, Kakuzu zasnął w objęciach z kwiatkiem „Bendżaminem”, Kiba spał pod stołem z Gaarą, Kankuro z Temari i Shikamaru leżeli razem na stole bilardowym, Tobiego w połowie było widać zza otwartych drzwi łazienki, Ino i Hinata miały na twarzy wymalowane jajka wielkanocne i żaby, Konan z Yahiko i Nagato spali za telewizorem, Karin leżała na Suigetsu a reszty nie było widać. No właśnie, gdzie Sakura? Z bólem głowy podniósł się, zatoczył i postanowił zrobić krok do przodu. Wdepnął w coś mokrego.
- Mam nadzieję że to jest piwo, a nie...- Naruto się zaciął i otrząsnął z obrzydzenia. Tobi chyba nie zrobił siku na środku pokoju?
Powoli i w ciemności zaczął iść w stronę schodów. Sakura jest albo w łazience, albo... musi ją znaleźć! Wspinanie się po schodach było istną męczarnią dla upitego i nieprzytomnego człowieka. Każdy mięsień rwał go cholernie i ledwo szedł w miarę prosto. Z ulgą powitał szczyt schodów.
- Looool, śmierdzi mi tu zdechłą rybą...- mruknął i spojrzał w bok. Miał rację, Kisame zaliczył zgona i wisiał na poręczy.- Fuj.
Poszedł dalej, aż do pokoju Sasuke. W tej części korytarza było tak ciemno, że nic nie widział, więc na ślepaka wymacał klamkę i pociągnął.
- Czemu tak trudno się otwiera?- wyszeptał.
- Abrrr...- usłyszał pod sobą i ledwo opanował ryk strachu. To Deidara leżał pod drzwiami, a na jego ramieniu spał Sasugej. Naruto zaśmiał się cicho i przewrócił każdego na bok, aby otworzyć drzwi. Wszedł do środka i popatrzył na łóżko.
- Sakura?- powiedział do siebie i uśmiechnął się z ulgą.
Sakura spała jak zabita na łóżku Sasuke, pod czarną kołdrą. Jedną nogą oplatała pościel, a ręce trzymała pod głową.
- Jaka ona urocza...- mruknął do siebie.- Ale jak ten mały pijak tu się znalazł? Kiedy ostatnio ją widziałem tańczyła rybencję z Dei’em i Sasuke.
Naruto nie myślał nad tym długo, jak to Naruto. Po prostu uśmiechnął się szerzej i ucałował Sakurę w głowę, na co wymruczała „alleluja”. Zaśmiał się i chciał już wyjść, kiedy z osobistej łazienki Sasuke wyszedł Itachi.
- O, heja, Naruto.- wyszeptał mężczyzna. Po jego włosach spływała woda i miał na sobie tylko spodenki.- Sorka, musiałem się gdzieś wykąpać.



- Czy ty...- zaczął wściekle Naruto.
- Nic nie zrobiłem NASZEJ księżniczce, chłopie.- syknął gościu, akcentując „naszej” najbardziej jak można.- Po prostu jak tu wszedłem to akurat Deidara ją wnosił i ułożył na łóżku, a Sasuke przykrył, chyba zasnęła z nadmiaru alkoholu.

Naruto był szczęśliwy, że jego kumple zaopiekowali się Sakurą. Nawet jeśli nie mieli idealnie czystych intencji i nie byli bezinteresowni. 
- Okej, dzięki za info.- powiedział Naruto z wdzięcznością i poklepał Itachiego po ramieniu.- Tak poza tym, która godzina?
- Coś koło 12, myślałem że będzie koło 6, ale zapomniałem że po prostu wszystkie okna są zasłonięte.
- ŻE JAKKKK?- WRZASNĄŁ NARUTO. 
- Co jest, dzbanie, dlaczego wrzeszczysz? 
- O nie...... Umówiłem się że o 12 pomogę Starej Torbi... to znaczy Tsunade usmażyć żeby na grilla... No to wtopa...- jęknął blondyn i walnął się z pięści z głowę.
- Może zdążysz.- powiedział Łasica, znajdując zegarek na stoliku.- Jest dopiero 11:56.
- Osz ty w mordę!- ryk Naruto rozniósł się po całym domu, iż nawet Kisame spadł z poręczy. Sakura dalej spała jak zabita.- Lecę, stary! Pa, mordeczko!- to ostatnie było do Sakury, jeszcze szybko ucałował ją ponownie we włosy i poleciał aż się kurzyło. 
- Ten to ma zdrowie.- westchnął Itachi z zazdrością, usiadł na krześle, założył okulary oraz sięgnął po książkę.- Ci młodzi...
- Nie gadaj jak stary pryk, Łasico.- usłyszał zmęczony głos ze strony łóżka. Spojrzał  tam i mignęły mu zielone oczy w ciemności.
- Sorka, młoda, nie chciał cię obudzić, po prostu tak nagle...- zaczął mężczyzna, ale Sakura mu przerwała.
- Spokojnie, nie obudziłam się dlatego. Miałam okropny sen, że gonił mnie Sasori z marionetkami przebranymi za Tsunade i Jirayę, a potem wpadłam w objęcia jakiegoś chłopaka z maską przypiętą do ramienia. Maska była taka sama jak nosi Tobiasz, ale chłopak był niesamowicie przystojny, a Tobi pewnie nie jest taki. Potem ten chłoptaś zmenił się w starego, dobrego Tobiasza i zaprowadził mnie do Hidana, założyli na swoje puste łby takie kitki, taką jak ma Deidara, i mieli straszną bekę. Mi też to założyli, a nagle pojawił się Dei... a reszty nie opowiem, bo to zbyt straszne!- zakończyła swoją przemowę i wzdrygnęła się.- Masakra, oni tak obrzydliwie w tym wyglądali...



- O mój borze szumiący!- zaśmiał się Łasica.- Twoje sny są po prostu niemożliwe!
- Wcale nie!- rzuciła obrażonym tonem Sakura, wychodząc z łóżka i kierując się do łazienki.- Swoją drogą, mam nadzieję że Sasuke się nie obrazi że mu podbiorę ciuchy. I słyszę na dole rozgardiasz, pewnie się zaczęli budzić. 
Sakura podeszła do ogromnej komody, i otworzyła pierwszą szufladę. Oooops, to nie to, same bokserki. I, ej, czy to był stanik? Nie, jednak nie, to tylko okulary do wody. Wzięła sobie bokserki (no chyba się nie obrazi!) Kolejna szuflada poszła w ruch. O, koszulka z UFO i krótkie, czarne (dla Sakury do kolan) spodenki. 
- Biorę to!- mruknęła Sakura wymachując rzeczami przed nosem Łasicy.- Pamiętaj co wzięłam od Sasuke bo zapomnę i wtedy to dopiero będzie. Szkoda że nie ma bokserek w kotki, tylko w serduszka...
- Ej, czekaj, to chyba nie są jego boks...- zaczął Itachi, ale Sakura zatrzasnęła drzwi do łazienki i zamilkł.- Muszę namówić Sasuke aby potem oddał mi te bokserki.
***
        Sakura oparła się o ścianę pod prysznicem. Było jej trochę niedobrze, ale jak to się mówi? Skutki picia wódki? Zaśmiała się cicho. Życie jest za krótkie aby przejmować się takimi rzeczami, trzeba się wyszaleć bo młodość przemija najszybciej. To taka najkrótsza pora roku, jak lato. Z tego co słyszała, to starość będzie srogą zimą, a dla niektórych jednak jest ciepłą wiosną. Błędne koło, ouh. Ale ma rozmyślania, jak zwykle pod prysznicem. Natura wszechświata zaraz będzie, matko jedyna. Sakura potrząsnęła głową i wzięła na rękę sporo szamponu. Mydląc włosy myślała o przefarbowaniu się na jakiś inny kolor. Różowy jest jakiś taki śmiechowy, może kolor ciemnego złota?
Dobra, za długo już tu siedzi, pora wyjść. Spłukała resztki szamponu (miodowego, z dodatkiem róży! Sasuke to ma gust!) i wyszła spod prysznica
*** 
       - O dżiz....- jęknęła Konan, podnosząc się z ziemi.- Gorzej być nie mogło, śmierdzę jak Tobi, a to nie lada wyzwanie...
- Koni, jesteś okrutna!- pisnął Tobiasz, wychodząc z toalety.- Nie jestem złym chłopcem, a poza tym... jestem straszy od ciebie, phi!
- Jasne, jasne, na pewno.- rzuciła dziewczyna z sarkazmem.- Yahikooo, Nagatooo, ruszcie dupy, pora wstawać.
Yahiko ziewnął a Nagato zwinął się w kłębek. 
- A więc muszę użyć innych metod.- westchnęła Konan i kopnęła obydwu w pupę.
- AUUUUUUUUĆ! 
- Masz wspaniałe podejście do dzieci, Koni.- powiedziała z podziwem Ino, budząc Sai'a i Shikamaru (po prostu ich dusząc)- Załatw sobie jakieś z Yahiko.
- No wiesz. Yahiko jako ojciec? Nie widzę tego. On je przytula! Wyobrażasz sobie tak traktować dziecko?- powiedziała Konan z istną złością. 
- No zwykle tak się traktuje dzieci, moja droga.- powiedział Sasori, zeskakując z komody. 
- Co ty możesz o tym wiedzieć?- zapytała z przekąsem Konan.
- Dorabiam jako przedszkolanka.- uciął temat Sasori.- Uwielbiają moje marionetki.
- No to się nie dziwię, sprzedałbym je za fortunę.- mruknął Kakuzu, przewrócił się na drugi bok i spadł z komody.
- Frajer.- skwitował Sasori. 
- Pora budzić innych.- powiedziała Hinata cicho i potknęła się o Kibę.
***
       Sakura wyszła z łazienki, pachnąca i ubrana. 
- Ile laski mogą się kąpać?- powiedział ze śmiechem Itachi. 
- Nie było mnie ledwo...
- Trzydzieści minut? 
- No w sumie... 
Coś rypło o drzwi i Sakura podskoczyła. Spojrzała zdziwiona na Łasicę i odpowiedział jej tym samym. Drzwi się uchyliły i wyjrzał zza nich Dei. 
- O, siema, ludzie. 


- Siemka, Dei, wyglądasz jak zwykle kwitnąco.- rzuciła Sakura i podała mu rękę aby wstał.
- Dziena, kotku.- powiedział chłopak. Ziewnął, wstał i się przeciągnął. - Sasuke, wstań, przez ciebie mnie dupa boli.
Sakura i Itachi spojrzeli na niego rozbawieni.
- Nie w tym sensie, kretyni.- warknął chłopak.- Zasnęliśmy na ziemi, bo chłopak się upił i nie mogłem go znieść.
- Cześć.- mruknął Sasuke zza otwartych drzwi.- Dobrze spałaś?
- Oh tak, dziękuję że pytasz.- powiedział piskliwym głosem Itachi.- Tak się martwisz o swojego braciszka!
- Cicho bądź, Łasica. 




 - Zanieśliście Sakurkę na górę, jak miło.- uznał Itachi z wrednym uśmiechem.- A potem pilnowaliście drzwi przez noc, jacy wspaniali koledzy!
Sakura wyglądała na zdziwioną.
- Serio? Dzięki, chłopaki, fajne z was ziomki!- krzyknęła radośnie i przytuliła każdego.- A, pożyczyłam Twoje ciuchy, Saspacz, mam nadzieję że się nie gniewasz.
- Nie, no co ty.- powiedział Sasuke, patrząc w bok. 
- UUUUU, rumienisz się!- wrzasnął Itachi.- Bokserki też ma twoje.
Sasuke gwałtownie obrócił głowę, a Sakura zaśmiała się głupio i podrapała po głowie. 
- Idę zadzwonić, zaraz przyjdę.- rzuciła ze śmiechem i wyszła z pokoju. Wybrała numer do Naruto i czekała na połączenie.
- Halo?- odezwał się głos Naruto w telefonie.
- Cześć, to ja! Słyszałam o Tsunade, wszystko gra?
- W sumie tak, dostałem po mordzie bo spóźniłem się 5 minut. Masakra, serio. Ale usmażyliśmy już połowę żab!- powiedział zadowolony chłopak.- A jak tam u ciebie? Wyspana? Wiesz już gdzie bierzesz Deia w podziękowaniu?
- Tak, zaproszę go dziś do herbaciarni "Gumisie", tej takiej fajnej koło "Pijalni wódki i piwa". Może być?
- Może być.- zaśmiał się Naruto.- A, właśnie mam pomysł.
- Nomz?- zapytała zaskoczona.
- Poszłabyś ze mną jutro do Wesołego Miasteczka? Jest bardzo popularne, a poza tym... taka randka nam się przyda!
- Bardzo chętnie!- zawołała szczęśliwa Sakura a jej serce grało jakiś heavymetalowy koncert.
- Super! Napiszę do ciebie na fejsie, ustalimy o której się spotkamy i w ogóle.- głos jej chłopaka drżał z podekscytowania. 
- Okej, do potem!
- Pa, słodka!
Rozłączyła się i podskoczyła w miejscu, krzycząc "yeah!". Randka z Naruto, już jutro! Pisnęła ze szczęścia i wróciła do pokoju. 
- No to jak, chłopaki, idziemy zjeść śniadanie?- zapytała ze szczęśliwym uśmiechem, na który wszyscy odwrócili głowy. 
- P-Pewnie.- mruknął Sasuke.- Idziemy. 
Itachi zszedł po schodach za bratem, a Sakura zatrzymała Deidarę w drzwiach.
- Co jest?- zapytał patrząc na nią z wyczekiwaniem. Serce mu mocniej zabiło, kiedy chwyciła go za ramię.
- Co ty na to żebyśmy poszli dzisiaj do tej fajnej herbaciarni?- zaproponowała mu i zauważyła że spalił buraka- Nie mieliśmy za dużo okazji spędzić czasu jak prawdziwi kumple, zawsze w dużym gronie. Co ty na to?
- Świetny pomysł, młoda!- powiedział z szerokim uśmiechem i poczochrał ją po włosach.
- To o 15?
- Pewnie, przyjadę po ciebie!
- Ale super!- krzyknęła radośnie, po raz drugi w czasie kilku minut.
*- Tęskniłam za dawnym Deiem i naszymi spotkaniami- pomyślała*
- Będzie cudownie.- powiedział jakby do siebie.- Idziemy na śniadanie, chodź.
I w ramię w ramię rzucili się biegiem na schody, czując zapach pysznej jajecznicy a'la Łasica.
***
        Sakura stała przed swoją szafą wybierając ciuchy na spotkanie z kumplem. Zdecydowała się, że ubierze bluzkę w indyjskim stylu, w kolorze złota, z pięknymi haftami i ściągaczem w pasie, krótkie dżinsowe spodenki i kremowe, niskie buty na platformach.
- Ideolo.- mruknęła do siebie, założyła ciuchy i właśnie załadowała jej się gra. Grała w lola, wybrała ARAMA, bo Dei miał być za pół godziny. Po chwili, kiedy zgarnęła Lux pierwsze zabójstwo, usłyszała ryk motoru. 
*- Dei.- pomyślała.- Ale szybko!*
- Właź, dom otwarty, gram!- wrzasnęła przez okno i wróciła do gry. Usłyszała trzask drzwi wejściowych i kroki po schodach.
- Cześć, Sakura!- powiedział z rozbrajającym uśmiechem Dei, i usiadł koło niej. Objął ją ramieniem na przywitanie.- O, ja też lubię Lux, jest świetna na supporcie i midzie.
- Też tak sądzę!- powiedziała z zadowoleniem i rzuciła mu spojrzenie z ukosa. Miał na sobie czarną, obcisłą koszulkę, sprane jeansy, glany (nigdy nie ściągał tych swoich cudownych buciorów, głupek jeden!) i sygnet.- Zagraj sobie, pójdę zrobić coś do picia i pojedziemy zaraz.
- Pewnie, kotku.- założył słuchawki i wciągnął się w grę. 
*- Ahahaha, ten Dei i jego głupie "kotku", casanova jeden.*
Zeszła na dół, nalała im lemoniady z lodem i wzięła tacę z ciastkami. Weszła na górę w momencie, kiedy Deidara wrzasnął "YEAH!", bo zabił trzy osoby na raz i rozwalił inhibitor. 
- Masz, zdolniacho.- rzuciła ze śmiechem i podała mu lemoniadę.
- Dzięki!
Zamienili się i teraz ona grała. Doprowadziła grę do końca, w akompaniamencie krzyków Deidary i przybili sobie piątkę. 
- Nieźle, kotku!
- Nieźle, gościu!
Roześmiali się, dokończyli pić i jeść ciasteczka, porozmawiali chwilę o nowych mangach i zeszli na dół. Sakura zamknęła dom i obejrzała się za siebie. Zagwizdała z uznaniem.
- Nowy harley, co? Nie pochwaliłeś się!- powiedziała z zachwytem i uderzyła go pięścią w ramię.
- No wiesz, nie ma co się chwalić.- powiedział lekko speszony. 
- Jedziemy?
- Tak!
Wsiadła na siedzenie za nim i objęła go w pasie.
- Jazda!- krzyknęła ze śmiechem, na co on też się roześmiał, odpalił silnik i odjechali z zawrotną szybkością.
***
          Na miejscu byli po dziesięciu minutach, a Deidara zaparkował na pobliskim parkingu. Weszli do herbaciarni, czując boski zapach herbaty i ziół.
- Mniaaam.- szepnęła Sakura. 
- Bosko tu jest.- odszepnął chłopak. 
Usiedli w najbardziej kameralnym miejscu- przy stoliczku w rogu sali. Herbaciarnia była mała, ale niezwykle klimatyczna. Wszędzie leżały różne antyki, stare płyty winylowe i inne piękne rzeczy. Zamiast lamp, delikatne światło dawały świece rozmieszczone wszędzie gdzie się dało. Wybrali swoje herbaty (Sakura chciała karmelową z miodem, a Dei truskawkową) i chłopak poszedł zamówić. Dziewczyna postanowiła napisać smsa do swojego chłopaka.
-"Naruto, dojechaliśmy, tu jest strasznie fajnie i w ogóle świetnie. Musimy się tu razem wybrać. Dei poszedł zamówić. Do jutra!"- wysłała. 
Odpowiedź przyszła niemal natychmiast.
-"Cieszę się że dobrze się bawisz, ja jestem aktualnie na piwie z Kibą i Shikamaru, trzymaj się, słodka"- pisał.
Uśmiechnęła się czule i schowała telefon. Przyszedł Deidara z ich zamówieniem i zaczęli rozmawiać. Rozmowa kleiła się jak zawsze, chwalili herbaty, gadali o wszystkim i niczym. Było super! Po dwóch godzinach siedzenia, poszli do salonu gier i tam spędzili resztę wieczoru. Pod koniec spotkania Dei odwiózł ją do domu i o 22:06 już stała na swoim podjeździe. 
- Dzięki za dzisiaj, Dei.- powiedziała z uśmiechem.- Było świetnie.
- Dzięki, kotku, bawiłem się jak nigdy.- powiedział, odpowiadając na jej uśmiech.- Do następnego!
Pocałował ją w policzek, pomachał i odjechał. 
Weszła do domu, zmyła makijaż, zdjęła ciuchy i włączyła grę. Po jakimś czasie się położyła. Przykrywając się kołdrą, jej komórka zapiszczała.
-"Śpij dobrze, kochana, nie graj za długo i śnij o fajnych rzeczach"- napisał Naruto.
Przytuliła komórkę do serca i zasnęła z uśmiechem na ustach.
***
Podobało się? Następnym razem Naruto i Sakura spędzą razem czas na randce w Wesołym Miasteczku. Nie można się doczekać? Komentujcie! <3

poniedziałek, 30 marca 2015

73. Dzień kobiet na dniach, a my nie mamy prezentów...

Witam wszystkich ponownie, jako że jakiś czas temu minął dzień kobiet (zaczęłam tworzyć to dwa dni po tym dniu), postanowiłam zrobić nową notkę właśnie o nim. Życzę wszystkim dziewczynom i kobietom wszystkiego dobrego, mnóstwa całusów (albo długiego oglądania anime) i samych przyjemności (takie spóźnione mocno życzenia). Mam nadzieję że mężczyźni tego dnia traktowali Was ze szczególną delikatnością i troskliwością (możecie też sobie zagrać w lola, wszystko dla ludzi). No i zapraszam na kolejne walnięte opowiadanie!




***
      - Jest TAK gorąco, umieram...- wydyszała Ino wachlując się dłonią. 
- Co Ty nie powiesz, wczesna jesteś...- Sakura próbowała dogryźć przyjaciółce, ale po braku reakcji z jej strony zrezygnowała.
- Jest dopiero marzec, a tu takie temperejszyn, Siła Wyższa chyba sobie z nas kpi.- stwierdziła Konan i napiła się soku pomarańczowego.- FUJ, NIE CIERPIĘ POMARAŃCZY, CO ZA DEBIL DAŁ MI SOK POMARAŃCZOWY?
- Sama sobie go nalałaś, Koni.- szepnęła Hinata.
- Ah, tak? Jednak jest smaczny... 
Wszystkie dziewczyny z paczki Naruto siedziały na tarasie przy domu Ino. Miały łatwy dostęp do jej osobistego basenu i barku z zimnymi napojami, gdyż mimo że był dopiero marzec, temperatura zawsze wynosiła powyżej 25 stopni Celsjusza. Dziś darowały sobie szkołę, w takim upale siedzenie w pełnym mundurku było zwykłym samobójstwem, a kto by przyszedł na pogrzeb kogoś, kto usmażył się w mundurku? No właśnie. 
- A właśnie, Saki, jak się czujesz? Ostatnio się nieźle przeziębiłaś, prawda?- zapytała Sakurę Hinata. 
- Jest lepiej, pogoda mi sprzyja, nawet za bardzo. 
Dziewczyny zaśmiały się a Karin sięgnęła po chipsy.
- Ino, masz może jakiś ciemno-różowy lakier do paznokci? Mi się skończył, a moje najlsy wyglądają jak kupa słonia, z domieszką krwi jednorożca. 
           <PS: rozmowy dziewczyn tak wyglądają, serio.> 
- KAAAAARIN! JEESTEŚ TUUU?- usłyszały wrzask jakiegoś kretyna (czyt. Suigetsu) a Karin dała nura w krzaki.
- Kryjcie mnie!- syknęła.
- Co?
- On próbuje mnie gdzieś zaprosić od dwóch tygodni, mam już dość!- warknęła i szybko ucichła na odgłos kroków. 
- Jest tu Karin?- zapytał niebiesko-włosy wychylając się zza filara. Uśmiech mu zrzedł, kiedy zobaczył że Karin jest nieobecna.- Więc jej nie ma? 
- To znaczy... więc chciałeś ją zaprosić gdzieś na dzień kobiet?- grała na zwłokę Sakura, i uśmiechnęła się przymilnie. Suigetsu gapił się na nią i wykrztusił po chwili:
- Jaki dzień kobiet? Ja... chyba muszę już lecieć! Narka!- chłopak szybko zawrócił i pobiegł aż się kurzyło.
- To był turkuć.
- Nie, obstawiałabym strusia pędziwiatra.
- A ja obstawiam sushi, które zjem dziś na kolację.- warknęła Karin. Jak mógł zapomnieć o dniu kobiet?! Myślała że chce ją gdzieś zaprosić na ten dzień...
- Kariś, co się przejmujesz? Przecież i tak go olewasz, nie?
- No pewnie, mam go gdzieś.
- "Ale sushi z niego zrobię, niech raz na zawsze zapamięta, iż 8 marca to dzień kobiet, czyli MÓJ".- pomyślała wściekła (chociaż nie są parą, nie całowali się też ani razu). 
- Najlepsze jest to, że Naruto też nic nie planuje na ten dzień.- stwierdziła Sakura zaciskając pięści.
- Shikamaru też nie.- powiedziała Temari (ostatnio zaczęli się umawiać).
- Ani Sai...- Ino kopnęła leżak (kręcą ze sobą).
- Ani Kiba.- westchnęła Hinata (raz się całowali, nic więcej). 
Konan spojrzała na nie i uśmiechnęła się:
- A Yahiko umrze śmiercią tragiczną (para od dwóch lat).
***
       - CHŁOPAKI, ALAAARM!- wrzasnął Suigetsu wbijając do domu Kiby. Chłopaki nadal grali w League of Legends i Alice: Madness Returns, więc trochę przestraszeni odwrócili się w jego stronę. Shikamaru odezwał się:
- Co wrzeszczysz? Chcesz fangę w nos czy coś? Właśnie gram rankeda, więc potrzebuję ciszy i...
- DZIEŃ KOBIET JEST W NIEDZIELĘ, TĄ NIEDZIELĘ.
Shikamaru zastygł w bezruchu i właśnie zawalił pentę. 
- ŻE JAAAAK?!- krzyknął Naruto zrzucając z kolan laptopa.- O nie, Sakura mnie zabije, ja już nie żyję. Przecież to za dwa dni, a wiecie jakie ona ma oczekiwania...
- Matko Boska, Temari to samo, ja już się mogę pożegnać z platyną (mowa o dywizji w lolu).- szepnął Shikamaru przerażony. 
- Dobra, musimy coś ogarnąć.- powiedział Sasuke.- Mimo że nie mam dziewczyny pomogę wam. Szczególnie tobie, Naruto.- Sasuke zaśmiał się. Naruto rzucił mu zabójcze spojrzenie i zignorował.
- To co robimy? 
- Jutro, godzina 12:30, przystanek autobusowy koło sklepu "Teletubiś". Jedziemy do centrum handlowego, i kupujemy prezenty. Musimy też ogarnąć jakieś spotkanie z dziewczynami, może zorganizujemy przyjęcie niespodziankę?- dał pomysł Sai.
- STARY, TY TO MASZ MÓZG.- zaszlochał Naruto.
- KOCHAM CIĘ.- stwierdził Yahiko.
- Przestań, to gejowe.- powiedział spokojnie czarnowłosy.
*kilkanaście godzin później- przystanek**
           - AAAAUHH....- ziewnął Naruto.
- OUUUH...- ziewnęli Kiba i Shikamaru.
- Ja tu jestem na nogach od 6:00, kretyni, a jest 12:30.- powiedział Sasuke z kpiącym uśmiechem. Sai kopnął Suigetsu w kolano, bo ten zasnął oparty o słup. 
- O, autobus, jedziemy.
Wszyscy weszli do autobusu (chociaż niektórzy z ociąganiem) i zajęli wolne miejsca. Jedynie Sasuke i Yahiko stali. 
- Oni są boscy, o maj gasz...- usłyszeli szept jakiejś blondynki siedzącej niedaleko nich. 
- To prawda, a Ci którzy śpią wyglądają jak z jakiegoś yaoi...- zgodziła się jej brązowowłosa towarzyszka, patrząc na nich z pożądaniem. Tak, to Kiba i Naruto zasnęli na swoich ramionach. Ich kumple chichocząc robili im zdjęcia, a Kakuzu zrobił sobie z nimi selfie. Na miejscu z plaskacza obudził ich Deidara, więc wszyscy wysiedli. 
- Dobra, macie pomysł co chcecie kupić?- zapytał Sai reszty, i spojrzał na nich z nadzieją.- Bo ja chciałbym kupić Ino sukienkę, która strasznie jej się podobała dwa tygodnie temu. Chociaż jest strasznie droga, mam swoje oszczędności...
- Jesteś pewien że Ino nie uzna jej za starą? W końcu to było AŻ DWA TYGODNIE TEMU...- powiedział Naruto ze smutnym uśmiechem, rozumiejąc poniekąd tą sytuację. Chociaż sam miał w planie kupić Sakurze coś wyjątkowego, ona jak każda inna dziewczyna podążała za nowymi trendami i nie wiedział co aktualnie jest modne. 
- Co racja, to racja, ale lepiej zaryzykuję.- odpowiedział przyjaciel.- Pójdzie ktoś ze mną? Bo jakoś będę pedalsko się czuł między sukienkami... 
Z Saiem poszedł Yahiko i Kiba, a z Naruto Sasuke oraz Deidara. Reszta chłopaków postanowiła sama sobie radzić. Naruto od razu skierował się w stronę sklepu z biżuterią, a za nim podążyli kumple. Onieśmielony blondwłosy paradował między półkami z pierścionkami i naszyjnikami, aż zatrzymał się przy jednym małym stoisku w rogu. Na białej poduszce leżał mały, srebrny (przynajmniej na taki wyglądał) pierścionek z zielonym oczkiem. Naruto obstawiał szmaragd bądź malchit- nie rozróżniał tego, ale wiedział że to był kolor oczu Sakurki). Sam pierścień prezentował się na przynajmniej trzy raz większą cenę niż była (na tabliczce była widocznie szybko skreślona cena i napisana nowa). Chłopak jak urzeczony wpatrywał się w niego, już widząc reakcję Sakury na niego. Zawołał ekspedientkę i poprosił o zapakowanie. Ta poinformowała go że pierścionek ma dodatkową obniżkę ceny 50%. 
- Dlaczego taka niska cena?- zapytał chłopak zdziwiony.
- Niech Pan nawet nie pyta, to po prostu mała wyprzedaż.- powiedziała szybko kobieta i zapakowała prezent. 
      Zachwycony Naruto wyszedł ze sklepu, ucieszony że tak szybko udało mu się znaleźć idealny prezent. Czekał aż Deidara i Sasuke wyjdą ze sklepu. Swoją drogą- co oni tak długo robią?! Dwie minuty później wyszedł Sasuke i powiedział mu że jakieś laski go zatrzymały, ale Deidara nadal nie wychodził. Jednak chwilkę potem wybiegł ze sklepu i podbiegł do nich. Oczy mu się śmiały a na twarzy miał radosny uśmiech. 
- To co, szukamy Sai'a i reszty?- powiedział kierując się w stronę sklepu, gdzie mieli pójść chłopcy. 
- Spoko, ale co ty taki...
- Nieważne, chodźmy już!
 ****
         Sai bezradnie patrzał na sukienki które trzymał w dłoniach. Miał ochotę krzyczeć na całe gardło, bo zapomniał. Zapomniał czy Ino pasowała sukienka M czy S! Jak kupi M- Ino wkurzy się i pomyśli że jest gruba, jak kupi S- Ino będzie zła , pomyśli że z niej kpi. I co miał teraz zrobić?!
- Stary, współczuję ci, twoja lasia cię zabije, ahahahah.- powiedział Kiba jedząc loda.
- No, piesek ma rację, już nie żyjesz.- zgodził się z nim Yahiko, poprawiając włosy w lustrze. 
- MOŻECIE SIĘ DO DIABŁA ZAMKNĄĆ?- warknął czarnowłosy, z rozpaczą przyglądając się sukienkom.- Okej, kupuję S, dla mnie Ino wygląda idealnie niezależnie od tego jaki rozmiar ma, phi. 
- A mi tu czołg jedzie...- zaśmiał się Sasuke, wchodząc do sklepu z Naruto i Deidarą. 
- Cicho bądź, Sasugej, czołgi to widzisz kiedy zjesz za dużo czekoladek z likierem.- prychnął Sai i ostentacyjnie odwrócił się od swoich ziomków. 
- Ksienszniczka się obrasiła, jag mi pszykroooo!- zaseplenił Suigetsu pojawiając się znikąd razem z resztą chłopaków. Jego uśmiech potwierdził domyślania Deidary, że znalazł on prezent dla Karin.
- Więc, młocie, co kupiłeś dla swojej cudownej Karin?- zapytał Sai z sarkazmem niebieskowłosego. 
- Ona jest cudowna, przestań być taki protekcjonalny w stosunku do niej.- powiedział spokojnie Suigetsu, jednakże po oczach było widać że jest rozzłoszczony.- Kupiłem jej pudełko pełne różnych smaków herbat- od jaśminowej po karmel, ona to uwielbia. Były sprowadzane z zagranicy, więc jestem pewien że ich nie piła. Przynajmniej jestem oryginalny, nie jak co poniektórzy...- dokończył z uroczym uśmiechem i wyszedł ze sklepu. 
- On działa mi na nerwy, wkurwiający typek.- rzucił Sai i poszedł zapłacić. Nikt nie zauważył że Sasuke zniknął. 
***
      Chłopcy postanowili urządzić przyjęcie w domu Sasuke- w końcu gościu był obrzydliwie bogaty i miał chatę odpowiadającą na imprezę- niespodziankę dla dziewczyn. Mieli następnego dnia (w dzień kobiet) bawić się tu i tańczyć do rana. Nadmuchali mnóstwo różowych (kolor Sakury), niebieskich (kolor Hinaty), jasno-żółtych (kolor Ino), czerwonych (kolor Karin), brązowych (kolor Tenten), ciemno-żółtych (kolor Temari) i granatowych (kolor Konan) balonów i porozrzucali je w całym domu. Choji obiecał, że razem z mamą przygotują kilka ciast, a Kiba powiedział że załatwi napitki. Kisame miał przygotować repertuar muzyczny, a Naruto atrakcje na cały wieczór (padło na wybory miss i różne śmieszne zawody- między innymi wybieg w stroju kąpielowym). Sasuke postanowił pomóc Naruto a Suigetsu panikował czy dobrze wygląda. W końcu nadszedł ten moment- zaproszenie dziewczyn. Żeby nie nabrały podejrzeń, miał je zaprosić Sasuke, pod pretekstem zlecenia nauczyciela o udzielaniu korepetycji. Rozmowy przebiegły następująco: 
<Sasuke: Cześć, Karin, Kakashi kazał mi dać ci korki z matematyki, jutro, 18:00, u mnie.
<Karin: S-Sasuke? P-Pewnie, będę!!!
<Sasuke: PIIIIIK>
- Co ona taka zachwycona była.- dąsał się Suigetsu, kopiąc balona.
- Bądź co bądź, Sasuke to dobra dupa...- powiedział słodko Sasori obejmując "wilka" rozmowy. 
- Fuuuuj, spadaj.
<Sasuke: Cześć, Temari, jutro będę cię uczyć angielskiego, o 18:00 u mnie.
<Temari: OCZYWIŚCIE ŻE BĘDĘ,  SHIKAMARU MA MNIE GDZIEŚ, DO JUTRA, PIIIIIIIK>
- Ten jej głos był zbyt radosny.- syknął Shikamaru i zgniótł puszkę po coli. 
<Sasuke: Joł, Ino, jutro, 18:00, u mnie. Uczę cię biologii.
<Ino: O TY W MORDĘ JERZA JEŻOWIERZA, BĘDĘ, W KOŃCU SAI MNIE OLAŁ, NIE MAM CO ROBIĆ, PIIIK>
Sai cichutko pod nosem miotał przekleństwa na Sasuke.
<Sasuke: Tenten, jutro, u mnie, korki z... nieważne, po prostu bądź.
<Tenten: Jasne, i tak mi się nudzi, nara, PIIIIK>
Nikt nie był zaskoczony jej reakcją, ona po prostu taka była.
<Sasuke: Konan, jutro korki z matmy o 18:00.
<Konan: Nuda, ale będę, PIIIIK>
- Jak ja ją kocham...- powiedział urzeczony Yahiko. 
<Sasuke: C-Cześć, Sakura, jak tam? 
<Sakura: W porządku, gram w lola. Właśnie jestem silver II. 
<Sasuke: Gratulacje! Jesteś świetna, najbardziej idzie Ci support.
<Sakura: Dziękuję, Sasuke! A, właśnie, dlaczego dzwonisz? 
<Sasuke: B-Bo Kakashi kazał mi dać tobie korki. Z matematyki. Czy mogłabyś przyjść do mnie o 18:00? 
<Sakura: Ale Naruto... Pewnie, nie ma sprawy, nie mam planów. Do jutra, jesteś super, dzięki z góry.
<Sasuke: N-Nie ma sprawy, do zobaczenia. . . . . . . . . 
<Sakura: PIIIIK>
- Dlaczego tak długo z nią gadałeś?- zapytał Naruto ze złością. Ze wszystkimi załatwił to raz-dwa, a z nią musiał się akurat rozgadać!
- Wyluzuj, zwykła rozmowa.- powiedział Sasuke wkurzony i poszedł do swojego pokoju. 
- A ja myślę że on nadal ją lubi.- palnął Tobi z uśmiechem. 
Wszyscy zamilkli, bo to było pewne. Tobi powiedział coś, co każdy bał się nawet pomyśleć. Deidara poszedł do kuchni nalać sobie coś do picia.
- I myślę że Deidara też...- zaczął Tobi, ale Naruto mu przerwał.
- Zamknij się, chłopie, bo ci walnę. To moi kumple, niezależnie od tego czy kochają moją kobietę czy nie. Dopóki jej nie podrywają, akceptuję ten fakt, że jest obiektem ich westchnień.- powiedział głośnym szeptem i chwilę pomilczał.- Koniec tej powagi, mam ochotę na browara. Skończyliśmy przygotowania, jutro będzie niezła impreza!
Wszyscy ochoczo rzucili się w stronę lodówki po piwko, a Sasuke zszedł z góry z kilkoma paczkami chipsów. 
***
      Wszystkie dziewczyny nagle natknęły się na siebie przed domem Sasuke. 
- Sakura, co ty tu robisz?
- Ino? 
- Tentencia?
- Konan?
- Temaruś? 
- Hinata? 
Każda była w lekkim szoku, a strój dziewczyn różnił się od siebie diametralnie- od przydużych t-shirtów po długie, letnie sukienki. Jakby wyznacznik tego, jak im zależy na tym spotkaniu. 
- No cóż, to jest przynajmniej dziwne.- stwierdziła Konan, patrząc podejrzliwie na dom Sasuke. Nigdzie nie paliło się światło, panowała również kompletna cisza. Weszły na idealnie przystrzyżony trawnik i zapukały kołatką w wielkie, mahoniowe drzwi, które wydały głuchy dźwięk. 
- Nie żeby coś, ale chyba sikam w gacie. To mnie przeraża.- powiedziała Ino, przestępując z nogi na nogę. Jej sandałki na wysokich obcasach drgały z przerażenia. 
- Spokojnie, mam ze sobą pieluszki, już była taka sytuacja.- uspokoiła ją Sakura z kpiącym uśmiechem.
- Chamskoooo, wysokie czoło, chamskooo.- wycedziła Ino, jednakże trochę się rozluźniła.- Czy ktoś to wreszcie otworzy?- Rąbnęła wysokim obcasem drzwi i jęknęła. Temari z pobłażliwym wyrazem twarzy sięgnęła za klamkę i otworzyła drzwi.
- No cóż, tak też można.- rzuciła. Weszły wszystkie do środka, a dookoła panowała ciemność. 
- Gdzie jest włącznik?- szepnęła Hinata, macając ścianę. 
- Haaalo, Sasuke?- zawołała cicho Sakura w głąb domu.- Czy tu musi być tak cholernie ciem...
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA KOBIET!- usłyszały wrzask i wszystkie światła się pozapalały. Zamarły w bezruchu. Wszystko było pięknie, lecz "na męsko"wystrojone, balony w przeróżnych kolorach leżały na półkach i ziemi a wszyscy chłopcy stali przy stole obładowanym jedzeniem i napojami. 
- No nie wierzę.- powiedziała cichutko Karin. Dojrzała Suigetsu, który jak zauważył że na niego patrzy podszedł do niej i wręczył jej kwadratową, dużą paczkę. 
- Wszystkiego najlepszego, Karin.- powiedział z uśmiechem i pocałował ją w policzek. Dziewczyna spaliła buraka i zaczęła rozpakowywać prezent mrucząc "dziękuję". Bardzo starała się nie patrzeć w oczy chłopaka. Kiedy zauważyła że to pyszne herbaty, oczy jej się zabłyszczały. Uradowana zaczęła je wąchać i zaprosiła Suigetsu na jedną do kuchni. Ino zachichotała widząc reakcję Suigetsu i spojrzała na Saia. Chłopak siedział na kanapie w kącie i popijał sok mango. Widocznie unikał jej spojrzenia, ale blondwłosa wzięła głęboki oddech i podeszła do niego. 
- Cześć, bardzo udała wam się niespodzianka.- powiedziała z udawaną pewnością siebie i przeczesała włosy ręką.
- Taaa, dzięki.- mruknął i spojrzał w bok. Zabolało ją to, nie żeby czegoś oczekiwała, ale zwykłe słowa czy życzenia byłyby idealne. 
- No to... idę pogadać z Sasuke, w końcu to w jego domu jest impreza.- zaryzykowała ostatni "podstęp" i odwróciła się na pięcie. 
- Moment!- warknął Sai. Czekaj, czekaj... Sai warknął? Zdziwiona Ino spojrzała na niego przez ramię.- M-Masz.- Chłopak rzucił jej starannie owinięta paczkę, 
Zaskoczona szybko rozerwała papier i ujrzała tą piękna sukienkę która podobała jej się niedawno. Tę okropnie drogą! Spojrzała na metkę. Rozmiar S. Za mała. Uśmiechnęła się do Saia i go mocno przytuliła. 
- Dziękuję, jesteś ekstra.- szepnęła mu do ucha, zwinęła się w kłębek na jego kolanach i przytuliła do piersi. Zawstydzony chłopak objął ją delikatnie i ucałował we włosy. Yahiko i Konan śmiali się patrząc na nich, a po chwili niebieskowłosa przechyliła swojego chłopaka w jak z dziwnych romansach i pocałowała w usta. Nie utrzymała jednak jego ciężaru i oboje upadli na ziemię, śmiejąc się. 
- Głuptoki...- powiedziała Temari do Shikamaru. Chłopak od pięciu minut starał się coś powiedzieć/ dać jej.- No, Shika, daj mi ten prezent bo już nie wytrzymasz tego napięcia przedmiesiączkowego!
- No masz.- powiedział chłopak z rezygnacją, podając jej pluszowego króliczka. Pluszak trzymał w łapkach bilety do kina.
- Ale śliczny! Nie sądziłam że mi dasz misia! Dzięki, Shikamaru.- dziewczyna pocałowała swojego chłopaka w usta, na co on uśmiechnął się szeroko. Hinata zawstydzona tym okazywaniem uczuć nie wiedziała gdzie podziać oczy. Wstała z ogromnego fotela i poszła do kuchni.
- K-Karin...- usłyszała głos Suigetsu, i zaskoczona zajrzała do pomieszczenia. Na krześle siedziała Karin, a nad nią pochylał się niebieskowłosy. Jedną dłoń miał zanurzoną w jej włosach a drugą obejmował ją za szyję. Całowali się zapominając o całym świecie. Hinata szybko wycofała się z kuchni, zrobiła krok do tyłu i wpadła na coś twardego. 
- Ejże, króliczku, co tak skaczesz?- usłyszała męski głos i śmiech.
- Kiba!- szepnęła dziewczyna obracając się do chłopaka. Spaliła buraka i spojrzała w bok.- Nie idź do kuchni, bo Karin i Suigetsu...
- Co, znowu się biją?- zaśmiał się Kiba i uchylił drzwi.- Aha, dobra, kapuję. 
Zrobiło się niezręcznie, więc Kiba żeby rozluźnić atmosferę podał jej małą paczuszkę. 
- Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet, króliczku.- powiedział z szerokim uśmiechem. Zaskoczona dziewczyna powoli rozpakowała prezent, uważając żeby papier się nie podarł. Na jej dłoń upadła mała, srebrna bransoletka.- Tą bransoletkę kupiłem w szóstej klasie podstawówki.
- C-Co?
- Pamiętasz jak wtedy przez przypadek zniszczyłem twojego ukochanego misia? Płakałaś bardzo, ale to bardzo mocno. Kupiłem to wtedy, na przeprosiny, ale było mi tak głupio że w końcu ci tego nie dałem. Przyjmiesz to... teraz?
Dziewczyna pokiwała głową i pozwoliła by chłopak zapiął jej ją na ręce. Bransoletka pomimo swych rozmiarów pasowała na jej dłoń. 
- Dz-dziękuję!- wychlipała Hinata zalewając się łzami.- Dziękuję, dziękuję! 
- Co ryczysz?- gorączkowo pytał Kiba.- No cicho bądź, to nic. Ciii...- chłopak nie wiedział co robić, ale po chwili objął ją rękami i tulił do siebie. 
- Nie wiedziałam że pamiętałeś o tym... ten miś... naprawiłam go. Najpiękniejszy prezent...- szeptała dziewczyna nieskładnie. 
- No już, nie rycz. Chodź zatańczyć, Kisame wymyślił super taniec! Nazywa się rybencja-tańczy-w-ikrze.- Kiba pociągnął ja na parkiet w stronę tańczących kolesi z Akatsuki i Tenten. W tym czasie Sakura poszła odłożyć swoją kurtkę do pokoju Sasuke, u góry. Nigdzie nie widziała Naruto i było jej przykro. Nagle ktoś wypadł zza zakrętu.
- Sakurka!- krzyknął Naruto biorąc ją w objęcia. - Wszystkiego najlepszego z okazji Twojego dnia!- okręcił ją w powietrzu kilka razy i postawił na ziemi. Był jakiś dziwny, w oczach miał jakiś smutny blask.
- Naruto! Gdzieś ty był? Szukałam cię. - zapytała szczęśliwa i zaskoczona dziewczyna. 
- No, szukałem tego.- powiedział i podał jej małe, czerwone pudełeczko.- To z okazji dnia kobiet, dla najpiękniejszej i najlepszej.
Sakura szybko otworzyła i westchnęła na widok cudnego pierścionka.
- Naruto, nie trzeba było. To musiało być bardzo drogie.- powiedziała zszokowana.
- Nie było tak bardzo, sam się zdziwiłem, że tak mało.- założył jej pierścień na palec.- Pasuje jak ulał, idealnie. 
Sakura przybliżyła się do Naruto i mocno pocałowała go w usta. Jedną rękę trzymała mu na piersi, a drugą obejmowała za szyję. Zrobiło jej się gorąco, więc zrobiła krok do tyłu. 
- Idę zanieść płaszcz, spotkamy się na dole.- powiedziała z uśmiechem i weszła do pokoju Sasuke. Położyła kurtkę na łóżku chłopaka, tak jak każdy inny. Przez przypadek zrzuciła na ziemię czyjąś torbę, podniosła ją ale wypadło kilka rzeczy m.in. telefon, manga i jakieś papiery. Manga świadczyła o tym, że to torba Deidary. Wrzuciła mu wszystko do torby i kątem oka spojrzała na papiery- "Do zapłaty- 164'zł (50% ceny+przebicie aukcji) za pierścionek z malachitowym oczkiem, faktura wystawiona na dzień 07.03.2015". Sakurze zrobiło się słabo. Naruto musiał to zobaczyć, dlatego był taki dziwny. Do pokoju wszedł Sasuke.
- Więc jednak się dowiedziałaś?- rzucił znudzonym tonem, patrząc na trzymane przez nią papiery.- Deidara nie chciał abyś wiedziała. To było dla jego własnej satysfakcji. 
- Ale co ja mam teraz zrobić? Głupio mi będzie, że to prezent też od niego.
- Nie dziękuj mu nawet, serio. Miałaś nie wiedzieć. Zamiast tego... nie wiem, zaproś go do kina albo na kawę? Tak żeby wyglądało na zwykły gest, Albo nie, lepiej nie.- dodał szybko.
- Dzięki za radę, coś wymyślę.- powiedziała cicho Sakura i wstała z łóżka. Podeszła do drzwi i już trzymała rękę na klamce, kiedy Sasuke coś powiedział.
- Hm?
- Najlepszego.- powiedział tylko, podając jej książkę. Była to książka o archeologii, Sakura zawsze chciała ją przeczytać.- To przyjacielski gest, nie czuj się zobowiązana. 
- Dziękuję, Sasuke, właśnie skończyły mi się książki do czytania.- powiedziała wzruszona Sakura.- Super że o mnie pomyślałeś. Idę na dół, zejdź zaraz.
- Taaak, pewnie.- szepnął chłopak po zamknięciu drzwi. 
***
       Impreza trwała w najlepsze, a o tym najlepiej świadczył Tobi wiszący na żyrandolu. Na dole Sakura podeszła do Naruto.
- Ty wiedziałeś? O Dei'u i pierścionku?- szepnęła mu do ucha. Chłopak wyglądał jakby walnął go prąd.
- Ty też wiesz? No to kanał... I co teraz?- blondwłosy wydawał się serio smutny.
- Z mojej strony... może zaproszę go na kawę i do salonu gier? Jeśli nie masz nic przeciwko.- Sakura zakłopotana spojrzała na swojego chłopaka.
- Ufam ci, jemu... już też. To dobry pomysł.- powiedział Naruto całując dziewczynę we włosy.- Ja go zaproszę na "pij ile chcesz", myślę że będzie mu to odpowiadać.
Sakura zaśmiała się i wyrwała z objęć Naruto. Spojrzał na nią zaskoczony.
- Muszę się napić piwa, całe towarzystwo zalane tylko my nie. Nie wydaje ci się to smutne?- powiedziała załamana Sakura i poszła po piwo. 
Yahiko tańczył walca na stole z Saiem, Kakuzu przeliczał liście kwiatów myśląc że to pieniądze, przy okazji mruczał "mój skarb, mój skarb!", Sasuke popijał drinka siedząc na głowie Tobiego, Gaara grał z Temari i Shikamaru w piłkarzyki (pomińmy fakt że piłką było ulubione piaskowe oko Gaary), Kankuro czytał "Icha icha paradise" i krew mu leciała z nosa a reszta ludzi albo tańczyła, albo paplała o naturze wszechświata. Sakura podeszła do Naruto, tym razem z piwem i położyła mu głowę na ramieniu. 
- Wiesz, pograłabym w lola.- westchnęła.- Ale wezmą mnie na głupiego nerda, więc muszę udawać że wcale nie chce mi się grać.
- Ja tam bym się uchlał, dawno tego nie robiłem. Będziesz mi towarzyszyć w te pijańskie zaświaty?- zapytał Naruto i czknął.
- A mam inne wyjście?- mruknęła Sakura i wrzasnęła.- SASORI, JESZCZE RAZ ZATAŃCZYSZ ŹLE RYBENCJĘ TO CI PRZYŁOŻĘ FANGĘ W NOS, TY GŁUPI ZIDIOCIAŁY DZIECIAKU! RYBENCJE TAŃCZY SIĘ TAAAAK!- Sakura gwałtownie wstała i dołączyła do dzikich pląsów. 
- Puje muje dzikie weeensze...- śpiewał Neji.
- Dziiiikie semmmpy.- zasyczał Nagato.
- Sempy som spoko.- powiedział poważnym głosem Kiba.
- Ale nie wygrajo z wenszami.- stwierdził jeszcze poważniej Sasuke.
- Wensze som c...hujowe...- mruknęła Ino zasypiając w kącie.
- Zrobiłem kupę, tylko nie wiem czyje to były buty...- powiedział nieśmiało Tobi.
***
Komentujcie, piszcie cokolwiek i w ogóle :>>>> Długa notka mi wyszła!