poniedziałek, 30 marca 2015

73. Dzień kobiet na dniach, a my nie mamy prezentów...

Witam wszystkich ponownie, jako że jakiś czas temu minął dzień kobiet (zaczęłam tworzyć to dwa dni po tym dniu), postanowiłam zrobić nową notkę właśnie o nim. Życzę wszystkim dziewczynom i kobietom wszystkiego dobrego, mnóstwa całusów (albo długiego oglądania anime) i samych przyjemności (takie spóźnione mocno życzenia). Mam nadzieję że mężczyźni tego dnia traktowali Was ze szczególną delikatnością i troskliwością (możecie też sobie zagrać w lola, wszystko dla ludzi). No i zapraszam na kolejne walnięte opowiadanie!




***
      - Jest TAK gorąco, umieram...- wydyszała Ino wachlując się dłonią. 
- Co Ty nie powiesz, wczesna jesteś...- Sakura próbowała dogryźć przyjaciółce, ale po braku reakcji z jej strony zrezygnowała.
- Jest dopiero marzec, a tu takie temperejszyn, Siła Wyższa chyba sobie z nas kpi.- stwierdziła Konan i napiła się soku pomarańczowego.- FUJ, NIE CIERPIĘ POMARAŃCZY, CO ZA DEBIL DAŁ MI SOK POMARAŃCZOWY?
- Sama sobie go nalałaś, Koni.- szepnęła Hinata.
- Ah, tak? Jednak jest smaczny... 
Wszystkie dziewczyny z paczki Naruto siedziały na tarasie przy domu Ino. Miały łatwy dostęp do jej osobistego basenu i barku z zimnymi napojami, gdyż mimo że był dopiero marzec, temperatura zawsze wynosiła powyżej 25 stopni Celsjusza. Dziś darowały sobie szkołę, w takim upale siedzenie w pełnym mundurku było zwykłym samobójstwem, a kto by przyszedł na pogrzeb kogoś, kto usmażył się w mundurku? No właśnie. 
- A właśnie, Saki, jak się czujesz? Ostatnio się nieźle przeziębiłaś, prawda?- zapytała Sakurę Hinata. 
- Jest lepiej, pogoda mi sprzyja, nawet za bardzo. 
Dziewczyny zaśmiały się a Karin sięgnęła po chipsy.
- Ino, masz może jakiś ciemno-różowy lakier do paznokci? Mi się skończył, a moje najlsy wyglądają jak kupa słonia, z domieszką krwi jednorożca. 
           <PS: rozmowy dziewczyn tak wyglądają, serio.> 
- KAAAAARIN! JEESTEŚ TUUU?- usłyszały wrzask jakiegoś kretyna (czyt. Suigetsu) a Karin dała nura w krzaki.
- Kryjcie mnie!- syknęła.
- Co?
- On próbuje mnie gdzieś zaprosić od dwóch tygodni, mam już dość!- warknęła i szybko ucichła na odgłos kroków. 
- Jest tu Karin?- zapytał niebiesko-włosy wychylając się zza filara. Uśmiech mu zrzedł, kiedy zobaczył że Karin jest nieobecna.- Więc jej nie ma? 
- To znaczy... więc chciałeś ją zaprosić gdzieś na dzień kobiet?- grała na zwłokę Sakura, i uśmiechnęła się przymilnie. Suigetsu gapił się na nią i wykrztusił po chwili:
- Jaki dzień kobiet? Ja... chyba muszę już lecieć! Narka!- chłopak szybko zawrócił i pobiegł aż się kurzyło.
- To był turkuć.
- Nie, obstawiałabym strusia pędziwiatra.
- A ja obstawiam sushi, które zjem dziś na kolację.- warknęła Karin. Jak mógł zapomnieć o dniu kobiet?! Myślała że chce ją gdzieś zaprosić na ten dzień...
- Kariś, co się przejmujesz? Przecież i tak go olewasz, nie?
- No pewnie, mam go gdzieś.
- "Ale sushi z niego zrobię, niech raz na zawsze zapamięta, iż 8 marca to dzień kobiet, czyli MÓJ".- pomyślała wściekła (chociaż nie są parą, nie całowali się też ani razu). 
- Najlepsze jest to, że Naruto też nic nie planuje na ten dzień.- stwierdziła Sakura zaciskając pięści.
- Shikamaru też nie.- powiedziała Temari (ostatnio zaczęli się umawiać).
- Ani Sai...- Ino kopnęła leżak (kręcą ze sobą).
- Ani Kiba.- westchnęła Hinata (raz się całowali, nic więcej). 
Konan spojrzała na nie i uśmiechnęła się:
- A Yahiko umrze śmiercią tragiczną (para od dwóch lat).
***
       - CHŁOPAKI, ALAAARM!- wrzasnął Suigetsu wbijając do domu Kiby. Chłopaki nadal grali w League of Legends i Alice: Madness Returns, więc trochę przestraszeni odwrócili się w jego stronę. Shikamaru odezwał się:
- Co wrzeszczysz? Chcesz fangę w nos czy coś? Właśnie gram rankeda, więc potrzebuję ciszy i...
- DZIEŃ KOBIET JEST W NIEDZIELĘ, TĄ NIEDZIELĘ.
Shikamaru zastygł w bezruchu i właśnie zawalił pentę. 
- ŻE JAAAAK?!- krzyknął Naruto zrzucając z kolan laptopa.- O nie, Sakura mnie zabije, ja już nie żyję. Przecież to za dwa dni, a wiecie jakie ona ma oczekiwania...
- Matko Boska, Temari to samo, ja już się mogę pożegnać z platyną (mowa o dywizji w lolu).- szepnął Shikamaru przerażony. 
- Dobra, musimy coś ogarnąć.- powiedział Sasuke.- Mimo że nie mam dziewczyny pomogę wam. Szczególnie tobie, Naruto.- Sasuke zaśmiał się. Naruto rzucił mu zabójcze spojrzenie i zignorował.
- To co robimy? 
- Jutro, godzina 12:30, przystanek autobusowy koło sklepu "Teletubiś". Jedziemy do centrum handlowego, i kupujemy prezenty. Musimy też ogarnąć jakieś spotkanie z dziewczynami, może zorganizujemy przyjęcie niespodziankę?- dał pomysł Sai.
- STARY, TY TO MASZ MÓZG.- zaszlochał Naruto.
- KOCHAM CIĘ.- stwierdził Yahiko.
- Przestań, to gejowe.- powiedział spokojnie czarnowłosy.
*kilkanaście godzin później- przystanek**
           - AAAAUHH....- ziewnął Naruto.
- OUUUH...- ziewnęli Kiba i Shikamaru.
- Ja tu jestem na nogach od 6:00, kretyni, a jest 12:30.- powiedział Sasuke z kpiącym uśmiechem. Sai kopnął Suigetsu w kolano, bo ten zasnął oparty o słup. 
- O, autobus, jedziemy.
Wszyscy weszli do autobusu (chociaż niektórzy z ociąganiem) i zajęli wolne miejsca. Jedynie Sasuke i Yahiko stali. 
- Oni są boscy, o maj gasz...- usłyszeli szept jakiejś blondynki siedzącej niedaleko nich. 
- To prawda, a Ci którzy śpią wyglądają jak z jakiegoś yaoi...- zgodziła się jej brązowowłosa towarzyszka, patrząc na nich z pożądaniem. Tak, to Kiba i Naruto zasnęli na swoich ramionach. Ich kumple chichocząc robili im zdjęcia, a Kakuzu zrobił sobie z nimi selfie. Na miejscu z plaskacza obudził ich Deidara, więc wszyscy wysiedli. 
- Dobra, macie pomysł co chcecie kupić?- zapytał Sai reszty, i spojrzał na nich z nadzieją.- Bo ja chciałbym kupić Ino sukienkę, która strasznie jej się podobała dwa tygodnie temu. Chociaż jest strasznie droga, mam swoje oszczędności...
- Jesteś pewien że Ino nie uzna jej za starą? W końcu to było AŻ DWA TYGODNIE TEMU...- powiedział Naruto ze smutnym uśmiechem, rozumiejąc poniekąd tą sytuację. Chociaż sam miał w planie kupić Sakurze coś wyjątkowego, ona jak każda inna dziewczyna podążała za nowymi trendami i nie wiedział co aktualnie jest modne. 
- Co racja, to racja, ale lepiej zaryzykuję.- odpowiedział przyjaciel.- Pójdzie ktoś ze mną? Bo jakoś będę pedalsko się czuł między sukienkami... 
Z Saiem poszedł Yahiko i Kiba, a z Naruto Sasuke oraz Deidara. Reszta chłopaków postanowiła sama sobie radzić. Naruto od razu skierował się w stronę sklepu z biżuterią, a za nim podążyli kumple. Onieśmielony blondwłosy paradował między półkami z pierścionkami i naszyjnikami, aż zatrzymał się przy jednym małym stoisku w rogu. Na białej poduszce leżał mały, srebrny (przynajmniej na taki wyglądał) pierścionek z zielonym oczkiem. Naruto obstawiał szmaragd bądź malchit- nie rozróżniał tego, ale wiedział że to był kolor oczu Sakurki). Sam pierścień prezentował się na przynajmniej trzy raz większą cenę niż była (na tabliczce była widocznie szybko skreślona cena i napisana nowa). Chłopak jak urzeczony wpatrywał się w niego, już widząc reakcję Sakury na niego. Zawołał ekspedientkę i poprosił o zapakowanie. Ta poinformowała go że pierścionek ma dodatkową obniżkę ceny 50%. 
- Dlaczego taka niska cena?- zapytał chłopak zdziwiony.
- Niech Pan nawet nie pyta, to po prostu mała wyprzedaż.- powiedziała szybko kobieta i zapakowała prezent. 
      Zachwycony Naruto wyszedł ze sklepu, ucieszony że tak szybko udało mu się znaleźć idealny prezent. Czekał aż Deidara i Sasuke wyjdą ze sklepu. Swoją drogą- co oni tak długo robią?! Dwie minuty później wyszedł Sasuke i powiedział mu że jakieś laski go zatrzymały, ale Deidara nadal nie wychodził. Jednak chwilkę potem wybiegł ze sklepu i podbiegł do nich. Oczy mu się śmiały a na twarzy miał radosny uśmiech. 
- To co, szukamy Sai'a i reszty?- powiedział kierując się w stronę sklepu, gdzie mieli pójść chłopcy. 
- Spoko, ale co ty taki...
- Nieważne, chodźmy już!
 ****
         Sai bezradnie patrzał na sukienki które trzymał w dłoniach. Miał ochotę krzyczeć na całe gardło, bo zapomniał. Zapomniał czy Ino pasowała sukienka M czy S! Jak kupi M- Ino wkurzy się i pomyśli że jest gruba, jak kupi S- Ino będzie zła , pomyśli że z niej kpi. I co miał teraz zrobić?!
- Stary, współczuję ci, twoja lasia cię zabije, ahahahah.- powiedział Kiba jedząc loda.
- No, piesek ma rację, już nie żyjesz.- zgodził się z nim Yahiko, poprawiając włosy w lustrze. 
- MOŻECIE SIĘ DO DIABŁA ZAMKNĄĆ?- warknął czarnowłosy, z rozpaczą przyglądając się sukienkom.- Okej, kupuję S, dla mnie Ino wygląda idealnie niezależnie od tego jaki rozmiar ma, phi. 
- A mi tu czołg jedzie...- zaśmiał się Sasuke, wchodząc do sklepu z Naruto i Deidarą. 
- Cicho bądź, Sasugej, czołgi to widzisz kiedy zjesz za dużo czekoladek z likierem.- prychnął Sai i ostentacyjnie odwrócił się od swoich ziomków. 
- Ksienszniczka się obrasiła, jag mi pszykroooo!- zaseplenił Suigetsu pojawiając się znikąd razem z resztą chłopaków. Jego uśmiech potwierdził domyślania Deidary, że znalazł on prezent dla Karin.
- Więc, młocie, co kupiłeś dla swojej cudownej Karin?- zapytał Sai z sarkazmem niebieskowłosego. 
- Ona jest cudowna, przestań być taki protekcjonalny w stosunku do niej.- powiedział spokojnie Suigetsu, jednakże po oczach było widać że jest rozzłoszczony.- Kupiłem jej pudełko pełne różnych smaków herbat- od jaśminowej po karmel, ona to uwielbia. Były sprowadzane z zagranicy, więc jestem pewien że ich nie piła. Przynajmniej jestem oryginalny, nie jak co poniektórzy...- dokończył z uroczym uśmiechem i wyszedł ze sklepu. 
- On działa mi na nerwy, wkurwiający typek.- rzucił Sai i poszedł zapłacić. Nikt nie zauważył że Sasuke zniknął. 
***
      Chłopcy postanowili urządzić przyjęcie w domu Sasuke- w końcu gościu był obrzydliwie bogaty i miał chatę odpowiadającą na imprezę- niespodziankę dla dziewczyn. Mieli następnego dnia (w dzień kobiet) bawić się tu i tańczyć do rana. Nadmuchali mnóstwo różowych (kolor Sakury), niebieskich (kolor Hinaty), jasno-żółtych (kolor Ino), czerwonych (kolor Karin), brązowych (kolor Tenten), ciemno-żółtych (kolor Temari) i granatowych (kolor Konan) balonów i porozrzucali je w całym domu. Choji obiecał, że razem z mamą przygotują kilka ciast, a Kiba powiedział że załatwi napitki. Kisame miał przygotować repertuar muzyczny, a Naruto atrakcje na cały wieczór (padło na wybory miss i różne śmieszne zawody- między innymi wybieg w stroju kąpielowym). Sasuke postanowił pomóc Naruto a Suigetsu panikował czy dobrze wygląda. W końcu nadszedł ten moment- zaproszenie dziewczyn. Żeby nie nabrały podejrzeń, miał je zaprosić Sasuke, pod pretekstem zlecenia nauczyciela o udzielaniu korepetycji. Rozmowy przebiegły następująco: 
<Sasuke: Cześć, Karin, Kakashi kazał mi dać ci korki z matematyki, jutro, 18:00, u mnie.
<Karin: S-Sasuke? P-Pewnie, będę!!!
<Sasuke: PIIIIIK>
- Co ona taka zachwycona była.- dąsał się Suigetsu, kopiąc balona.
- Bądź co bądź, Sasuke to dobra dupa...- powiedział słodko Sasori obejmując "wilka" rozmowy. 
- Fuuuuj, spadaj.
<Sasuke: Cześć, Temari, jutro będę cię uczyć angielskiego, o 18:00 u mnie.
<Temari: OCZYWIŚCIE ŻE BĘDĘ,  SHIKAMARU MA MNIE GDZIEŚ, DO JUTRA, PIIIIIIIK>
- Ten jej głos był zbyt radosny.- syknął Shikamaru i zgniótł puszkę po coli. 
<Sasuke: Joł, Ino, jutro, 18:00, u mnie. Uczę cię biologii.
<Ino: O TY W MORDĘ JERZA JEŻOWIERZA, BĘDĘ, W KOŃCU SAI MNIE OLAŁ, NIE MAM CO ROBIĆ, PIIIK>
Sai cichutko pod nosem miotał przekleństwa na Sasuke.
<Sasuke: Tenten, jutro, u mnie, korki z... nieważne, po prostu bądź.
<Tenten: Jasne, i tak mi się nudzi, nara, PIIIIK>
Nikt nie był zaskoczony jej reakcją, ona po prostu taka była.
<Sasuke: Konan, jutro korki z matmy o 18:00.
<Konan: Nuda, ale będę, PIIIIK>
- Jak ja ją kocham...- powiedział urzeczony Yahiko. 
<Sasuke: C-Cześć, Sakura, jak tam? 
<Sakura: W porządku, gram w lola. Właśnie jestem silver II. 
<Sasuke: Gratulacje! Jesteś świetna, najbardziej idzie Ci support.
<Sakura: Dziękuję, Sasuke! A, właśnie, dlaczego dzwonisz? 
<Sasuke: B-Bo Kakashi kazał mi dać tobie korki. Z matematyki. Czy mogłabyś przyjść do mnie o 18:00? 
<Sakura: Ale Naruto... Pewnie, nie ma sprawy, nie mam planów. Do jutra, jesteś super, dzięki z góry.
<Sasuke: N-Nie ma sprawy, do zobaczenia. . . . . . . . . 
<Sakura: PIIIIK>
- Dlaczego tak długo z nią gadałeś?- zapytał Naruto ze złością. Ze wszystkimi załatwił to raz-dwa, a z nią musiał się akurat rozgadać!
- Wyluzuj, zwykła rozmowa.- powiedział Sasuke wkurzony i poszedł do swojego pokoju. 
- A ja myślę że on nadal ją lubi.- palnął Tobi z uśmiechem. 
Wszyscy zamilkli, bo to było pewne. Tobi powiedział coś, co każdy bał się nawet pomyśleć. Deidara poszedł do kuchni nalać sobie coś do picia.
- I myślę że Deidara też...- zaczął Tobi, ale Naruto mu przerwał.
- Zamknij się, chłopie, bo ci walnę. To moi kumple, niezależnie od tego czy kochają moją kobietę czy nie. Dopóki jej nie podrywają, akceptuję ten fakt, że jest obiektem ich westchnień.- powiedział głośnym szeptem i chwilę pomilczał.- Koniec tej powagi, mam ochotę na browara. Skończyliśmy przygotowania, jutro będzie niezła impreza!
Wszyscy ochoczo rzucili się w stronę lodówki po piwko, a Sasuke zszedł z góry z kilkoma paczkami chipsów. 
***
      Wszystkie dziewczyny nagle natknęły się na siebie przed domem Sasuke. 
- Sakura, co ty tu robisz?
- Ino? 
- Tentencia?
- Konan?
- Temaruś? 
- Hinata? 
Każda była w lekkim szoku, a strój dziewczyn różnił się od siebie diametralnie- od przydużych t-shirtów po długie, letnie sukienki. Jakby wyznacznik tego, jak im zależy na tym spotkaniu. 
- No cóż, to jest przynajmniej dziwne.- stwierdziła Konan, patrząc podejrzliwie na dom Sasuke. Nigdzie nie paliło się światło, panowała również kompletna cisza. Weszły na idealnie przystrzyżony trawnik i zapukały kołatką w wielkie, mahoniowe drzwi, które wydały głuchy dźwięk. 
- Nie żeby coś, ale chyba sikam w gacie. To mnie przeraża.- powiedziała Ino, przestępując z nogi na nogę. Jej sandałki na wysokich obcasach drgały z przerażenia. 
- Spokojnie, mam ze sobą pieluszki, już była taka sytuacja.- uspokoiła ją Sakura z kpiącym uśmiechem.
- Chamskoooo, wysokie czoło, chamskooo.- wycedziła Ino, jednakże trochę się rozluźniła.- Czy ktoś to wreszcie otworzy?- Rąbnęła wysokim obcasem drzwi i jęknęła. Temari z pobłażliwym wyrazem twarzy sięgnęła za klamkę i otworzyła drzwi.
- No cóż, tak też można.- rzuciła. Weszły wszystkie do środka, a dookoła panowała ciemność. 
- Gdzie jest włącznik?- szepnęła Hinata, macając ścianę. 
- Haaalo, Sasuke?- zawołała cicho Sakura w głąb domu.- Czy tu musi być tak cholernie ciem...
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA KOBIET!- usłyszały wrzask i wszystkie światła się pozapalały. Zamarły w bezruchu. Wszystko było pięknie, lecz "na męsko"wystrojone, balony w przeróżnych kolorach leżały na półkach i ziemi a wszyscy chłopcy stali przy stole obładowanym jedzeniem i napojami. 
- No nie wierzę.- powiedziała cichutko Karin. Dojrzała Suigetsu, który jak zauważył że na niego patrzy podszedł do niej i wręczył jej kwadratową, dużą paczkę. 
- Wszystkiego najlepszego, Karin.- powiedział z uśmiechem i pocałował ją w policzek. Dziewczyna spaliła buraka i zaczęła rozpakowywać prezent mrucząc "dziękuję". Bardzo starała się nie patrzeć w oczy chłopaka. Kiedy zauważyła że to pyszne herbaty, oczy jej się zabłyszczały. Uradowana zaczęła je wąchać i zaprosiła Suigetsu na jedną do kuchni. Ino zachichotała widząc reakcję Suigetsu i spojrzała na Saia. Chłopak siedział na kanapie w kącie i popijał sok mango. Widocznie unikał jej spojrzenia, ale blondwłosa wzięła głęboki oddech i podeszła do niego. 
- Cześć, bardzo udała wam się niespodzianka.- powiedziała z udawaną pewnością siebie i przeczesała włosy ręką.
- Taaa, dzięki.- mruknął i spojrzał w bok. Zabolało ją to, nie żeby czegoś oczekiwała, ale zwykłe słowa czy życzenia byłyby idealne. 
- No to... idę pogadać z Sasuke, w końcu to w jego domu jest impreza.- zaryzykowała ostatni "podstęp" i odwróciła się na pięcie. 
- Moment!- warknął Sai. Czekaj, czekaj... Sai warknął? Zdziwiona Ino spojrzała na niego przez ramię.- M-Masz.- Chłopak rzucił jej starannie owinięta paczkę, 
Zaskoczona szybko rozerwała papier i ujrzała tą piękna sukienkę która podobała jej się niedawno. Tę okropnie drogą! Spojrzała na metkę. Rozmiar S. Za mała. Uśmiechnęła się do Saia i go mocno przytuliła. 
- Dziękuję, jesteś ekstra.- szepnęła mu do ucha, zwinęła się w kłębek na jego kolanach i przytuliła do piersi. Zawstydzony chłopak objął ją delikatnie i ucałował we włosy. Yahiko i Konan śmiali się patrząc na nich, a po chwili niebieskowłosa przechyliła swojego chłopaka w jak z dziwnych romansach i pocałowała w usta. Nie utrzymała jednak jego ciężaru i oboje upadli na ziemię, śmiejąc się. 
- Głuptoki...- powiedziała Temari do Shikamaru. Chłopak od pięciu minut starał się coś powiedzieć/ dać jej.- No, Shika, daj mi ten prezent bo już nie wytrzymasz tego napięcia przedmiesiączkowego!
- No masz.- powiedział chłopak z rezygnacją, podając jej pluszowego króliczka. Pluszak trzymał w łapkach bilety do kina.
- Ale śliczny! Nie sądziłam że mi dasz misia! Dzięki, Shikamaru.- dziewczyna pocałowała swojego chłopaka w usta, na co on uśmiechnął się szeroko. Hinata zawstydzona tym okazywaniem uczuć nie wiedziała gdzie podziać oczy. Wstała z ogromnego fotela i poszła do kuchni.
- K-Karin...- usłyszała głos Suigetsu, i zaskoczona zajrzała do pomieszczenia. Na krześle siedziała Karin, a nad nią pochylał się niebieskowłosy. Jedną dłoń miał zanurzoną w jej włosach a drugą obejmował ją za szyję. Całowali się zapominając o całym świecie. Hinata szybko wycofała się z kuchni, zrobiła krok do tyłu i wpadła na coś twardego. 
- Ejże, króliczku, co tak skaczesz?- usłyszała męski głos i śmiech.
- Kiba!- szepnęła dziewczyna obracając się do chłopaka. Spaliła buraka i spojrzała w bok.- Nie idź do kuchni, bo Karin i Suigetsu...
- Co, znowu się biją?- zaśmiał się Kiba i uchylił drzwi.- Aha, dobra, kapuję. 
Zrobiło się niezręcznie, więc Kiba żeby rozluźnić atmosferę podał jej małą paczuszkę. 
- Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet, króliczku.- powiedział z szerokim uśmiechem. Zaskoczona dziewczyna powoli rozpakowała prezent, uważając żeby papier się nie podarł. Na jej dłoń upadła mała, srebrna bransoletka.- Tą bransoletkę kupiłem w szóstej klasie podstawówki.
- C-Co?
- Pamiętasz jak wtedy przez przypadek zniszczyłem twojego ukochanego misia? Płakałaś bardzo, ale to bardzo mocno. Kupiłem to wtedy, na przeprosiny, ale było mi tak głupio że w końcu ci tego nie dałem. Przyjmiesz to... teraz?
Dziewczyna pokiwała głową i pozwoliła by chłopak zapiął jej ją na ręce. Bransoletka pomimo swych rozmiarów pasowała na jej dłoń. 
- Dz-dziękuję!- wychlipała Hinata zalewając się łzami.- Dziękuję, dziękuję! 
- Co ryczysz?- gorączkowo pytał Kiba.- No cicho bądź, to nic. Ciii...- chłopak nie wiedział co robić, ale po chwili objął ją rękami i tulił do siebie. 
- Nie wiedziałam że pamiętałeś o tym... ten miś... naprawiłam go. Najpiękniejszy prezent...- szeptała dziewczyna nieskładnie. 
- No już, nie rycz. Chodź zatańczyć, Kisame wymyślił super taniec! Nazywa się rybencja-tańczy-w-ikrze.- Kiba pociągnął ja na parkiet w stronę tańczących kolesi z Akatsuki i Tenten. W tym czasie Sakura poszła odłożyć swoją kurtkę do pokoju Sasuke, u góry. Nigdzie nie widziała Naruto i było jej przykro. Nagle ktoś wypadł zza zakrętu.
- Sakurka!- krzyknął Naruto biorąc ją w objęcia. - Wszystkiego najlepszego z okazji Twojego dnia!- okręcił ją w powietrzu kilka razy i postawił na ziemi. Był jakiś dziwny, w oczach miał jakiś smutny blask.
- Naruto! Gdzieś ty był? Szukałam cię. - zapytała szczęśliwa i zaskoczona dziewczyna. 
- No, szukałem tego.- powiedział i podał jej małe, czerwone pudełeczko.- To z okazji dnia kobiet, dla najpiękniejszej i najlepszej.
Sakura szybko otworzyła i westchnęła na widok cudnego pierścionka.
- Naruto, nie trzeba było. To musiało być bardzo drogie.- powiedziała zszokowana.
- Nie było tak bardzo, sam się zdziwiłem, że tak mało.- założył jej pierścień na palec.- Pasuje jak ulał, idealnie. 
Sakura przybliżyła się do Naruto i mocno pocałowała go w usta. Jedną rękę trzymała mu na piersi, a drugą obejmowała za szyję. Zrobiło jej się gorąco, więc zrobiła krok do tyłu. 
- Idę zanieść płaszcz, spotkamy się na dole.- powiedziała z uśmiechem i weszła do pokoju Sasuke. Położyła kurtkę na łóżku chłopaka, tak jak każdy inny. Przez przypadek zrzuciła na ziemię czyjąś torbę, podniosła ją ale wypadło kilka rzeczy m.in. telefon, manga i jakieś papiery. Manga świadczyła o tym, że to torba Deidary. Wrzuciła mu wszystko do torby i kątem oka spojrzała na papiery- "Do zapłaty- 164'zł (50% ceny+przebicie aukcji) za pierścionek z malachitowym oczkiem, faktura wystawiona na dzień 07.03.2015". Sakurze zrobiło się słabo. Naruto musiał to zobaczyć, dlatego był taki dziwny. Do pokoju wszedł Sasuke.
- Więc jednak się dowiedziałaś?- rzucił znudzonym tonem, patrząc na trzymane przez nią papiery.- Deidara nie chciał abyś wiedziała. To było dla jego własnej satysfakcji. 
- Ale co ja mam teraz zrobić? Głupio mi będzie, że to prezent też od niego.
- Nie dziękuj mu nawet, serio. Miałaś nie wiedzieć. Zamiast tego... nie wiem, zaproś go do kina albo na kawę? Tak żeby wyglądało na zwykły gest, Albo nie, lepiej nie.- dodał szybko.
- Dzięki za radę, coś wymyślę.- powiedziała cicho Sakura i wstała z łóżka. Podeszła do drzwi i już trzymała rękę na klamce, kiedy Sasuke coś powiedział.
- Hm?
- Najlepszego.- powiedział tylko, podając jej książkę. Była to książka o archeologii, Sakura zawsze chciała ją przeczytać.- To przyjacielski gest, nie czuj się zobowiązana. 
- Dziękuję, Sasuke, właśnie skończyły mi się książki do czytania.- powiedziała wzruszona Sakura.- Super że o mnie pomyślałeś. Idę na dół, zejdź zaraz.
- Taaak, pewnie.- szepnął chłopak po zamknięciu drzwi. 
***
       Impreza trwała w najlepsze, a o tym najlepiej świadczył Tobi wiszący na żyrandolu. Na dole Sakura podeszła do Naruto.
- Ty wiedziałeś? O Dei'u i pierścionku?- szepnęła mu do ucha. Chłopak wyglądał jakby walnął go prąd.
- Ty też wiesz? No to kanał... I co teraz?- blondwłosy wydawał się serio smutny.
- Z mojej strony... może zaproszę go na kawę i do salonu gier? Jeśli nie masz nic przeciwko.- Sakura zakłopotana spojrzała na swojego chłopaka.
- Ufam ci, jemu... już też. To dobry pomysł.- powiedział Naruto całując dziewczynę we włosy.- Ja go zaproszę na "pij ile chcesz", myślę że będzie mu to odpowiadać.
Sakura zaśmiała się i wyrwała z objęć Naruto. Spojrzał na nią zaskoczony.
- Muszę się napić piwa, całe towarzystwo zalane tylko my nie. Nie wydaje ci się to smutne?- powiedziała załamana Sakura i poszła po piwo. 
Yahiko tańczył walca na stole z Saiem, Kakuzu przeliczał liście kwiatów myśląc że to pieniądze, przy okazji mruczał "mój skarb, mój skarb!", Sasuke popijał drinka siedząc na głowie Tobiego, Gaara grał z Temari i Shikamaru w piłkarzyki (pomińmy fakt że piłką było ulubione piaskowe oko Gaary), Kankuro czytał "Icha icha paradise" i krew mu leciała z nosa a reszta ludzi albo tańczyła, albo paplała o naturze wszechświata. Sakura podeszła do Naruto, tym razem z piwem i położyła mu głowę na ramieniu. 
- Wiesz, pograłabym w lola.- westchnęła.- Ale wezmą mnie na głupiego nerda, więc muszę udawać że wcale nie chce mi się grać.
- Ja tam bym się uchlał, dawno tego nie robiłem. Będziesz mi towarzyszyć w te pijańskie zaświaty?- zapytał Naruto i czknął.
- A mam inne wyjście?- mruknęła Sakura i wrzasnęła.- SASORI, JESZCZE RAZ ZATAŃCZYSZ ŹLE RYBENCJĘ TO CI PRZYŁOŻĘ FANGĘ W NOS, TY GŁUPI ZIDIOCIAŁY DZIECIAKU! RYBENCJE TAŃCZY SIĘ TAAAAK!- Sakura gwałtownie wstała i dołączyła do dzikich pląsów. 
- Puje muje dzikie weeensze...- śpiewał Neji.
- Dziiiikie semmmpy.- zasyczał Nagato.
- Sempy som spoko.- powiedział poważnym głosem Kiba.
- Ale nie wygrajo z wenszami.- stwierdził jeszcze poważniej Sasuke.
- Wensze som c...hujowe...- mruknęła Ino zasypiając w kącie.
- Zrobiłem kupę, tylko nie wiem czyje to były buty...- powiedział nieśmiało Tobi.
***
Komentujcie, piszcie cokolwiek i w ogóle :>>>> Długa notka mi wyszła!

    

środa, 21 stycznia 2015

72. Dobry towar i ważne słowa.

Cześć wszystkim, co u Was? Chcę Was naprawdę bardzo, bardzo przeprosić. Od dodania mojej ostatniej notki minęło ponad pięć miesięcy, a ja nadal nie poczuwałam się do powrotu tutaj. Jedynym moim wytłumaczeniem jest brak weny, przemijające zapalenie na NaruSaku (i w ogóle "Naruto", moją nową miłością jest "Fairy Tail") i po prostu brak czasu, bo przecież zbliżające egzaminy robią sieczkę w głowach rodziców :'))) Więc jeśli jeszcze trochę Was interesuje mój blog- proszę przeczytajcie to, naprawdę dam z siebie wszystko. Dziękuję i przepraszam. A notkę dedykuję Krakenowi89, przypomniał mi o mojej odpowiedzialności za tego bloga i jego czytelników! 





***
         Mama Deidary przez dłuższy czas patrzała na nich bez słowa. Następnie uśmiechnęła się uroczo do Sakury, podeszła do łóżka i kopnęła Deidarę z obcasa w brzuch, a chłopak zakrztusił się i obudził. Gdy podniósł głowę oberwał w czambo z główki i zaliczył zgona. 
- Jesteś Sakura, tak? Przepraszam za mojego syna. Obudzisz ich? Zrobię śniadanie.- powiedziała kobieta ze przerażającym uśmiechem (wciąż nie odrywała oczu od swojego syna).- Chłopcy zupełnie nie mają wyczucia co wolno a co nie. 
           Mama Deidary wyszła z pokoju a Sakura patrzała za nią z otwartymi ustami. Deidara nie mógł się zdecydować czy masować swój brzuch, czy głowę. W końcu padło na brzuch, bo stwierdził że głowa nie jest mu potrzebna a brzuch tak, w końcu jak mu się żołądek skurczy to będzie musiał pić mniej piwa. 
- Twoja mama jest super, od teraz to moja idolka.- powiedziała Sakura gapiąc się na drzwi którymi wyszła mamusia jej kumpla. 
- Żartujesz sobie? Ta kobita to koszmar mojego życia... w gimnazjum zrobiła mi lunch z różowymi króliczkami, wiesz jaki obciach? I napisała na tym "dla mojej księżniczki"...- rzucił Dei z zawiścią i przeczesał ręką włosy. Sakura parsknęła śmiechem i przez przypadek zrzuciła z łóżka Itachiego, który zaspany spadł na podłogę. Uderzenie w ciało BARDZO stałe obudziło go do końca i z wiązanką przekleństw zaczął rozcierać bolącą (cudowną) pupę. 
- Sakura, jesteś najgorszą kupą na świecie.- warknął i usiadł na łóżku między trupami Tobiego i Sasoriego, stękając z bólu i znowu się podniósł. 
- No cóż, spędzając dzieciństwo z takim kretynem jak ty, to musiałam się nauczyć kilku rzeczy, między innymi jak porządnie cię wkurzyć!- powiedziała z uśmiechem i klepnęła go mocno w tyłek.
- AUUUAAAAA!- wrzasnął chłopak, i zanim zdążył ją chwycić oraz zamordować, wzięła telefon i uciekła do drzwi.
- Idę pomóc mamie Dei'a, a ty zdołałeś już obudzić resztę tej psychicznej grupki.- rzuciła i mrugnęła do niego. Odwróciła się i zeszła po schodach. Cały dom był utrzymany w ciepłej tonacji- brzoskwiniowe ściany, drewniane balustrady, podłogi oraz schody, białe elementy na ścianach układające się w kształt kwiatów i kremowe lampy zwisające z sufitu. Wszystko to było naprawdę przyjemne dla oka, chociaż to całkowite przeciwieństwo pokoju Deidary (swoją drogą było to duże pomieszczenie z neonowymi żółto-zielonymi ścianami i pomarańczowymi meblami, zaklejone masą plakatów). 
                Na dole nie za bardzo wiedziała gdzie znajduje się kuchnia, więc poszła na chybił-trafił i weszła do salonu.
- Przepraszam?- rzuciła cicho w głąb pomieszczenia, nieśmiało robiąc krok do przodu.- Pani Douhito? 
- Sakura!- różowowłosa podskoczyła ze strachu i syknęła "cholercia". Odwróciła się za szybko i zobaczyła mamę Deidary (wychodzącą zza drzwi których wcześniej nie zauważyła) oraz z całej siły walnęła się w mały palec u nogi.- Wybacz że cię wystraszyłam, szukałaś mnie? 
- Owszem, chciałam zapytać czy mogłabym pani w czymś pomóc!- powiedziała Sakura najspokojniej jak umiała i po cichu zaczęła kląć i machać nogą.
- Skaczesz jak Deidara na haju, owsiki masz? A może jakiś dobry towar ktoś ci sprzedał i... SIĘ NIE PODZIELIŁAŚ?- zapytała groźnie blondynka, zdmuchując włosy z twarzy.
- Nie, psze pani, niestety nie. Po prostu ta zjeb... to znaczy PIĘKNA sofa mnie zaatakowała i boli mnie paluszek.
- Czyli to nie dobry towar...- mruknęła ze smutkiem Pani Douhito.- A już myślałam że będę mogła zaprzestań kupowania trocin u tego dupka Kakashiego, za każdym razem mnie robi w balona. Skończmy temat brzozowych trocin, i tak wolę mielony groszek. Nazywam się Reina Douhito, jestem najukochańszą mamusią najpiękniejszej księżniczki pod słońcem- Deidary.- powiedziała kobieta i zaprowadziła Sakurę do kuchni. 
- Ja jestem...
- Tak, wiem, Sakura Haruno, najcudowniejsza dziewczyna pod słońcem i głupia kupa. Deidara mówi przez sen.
Różowowłosa zapisała sobie w głowie że musi zabić Deidarę i dać go żabom na pożarcie. Następnie pomogła zrobić Reinie (bo tak kazała jej się zwracać kobieta) śniadanie dla wszystkich- czyli jajka sadzone (z napisem "Księżniczka" dla Deidary), chlebek (bez skórki dla Deidary), serek (z różowymi mentosami dla Deidary) i kawę (zbożową dla Deidary, z mlekiem). Ułożyły wszystko na tacy i poszły zanieść to chłopakom (wcześniej zjadły razem, nie chciały jeść w towarzystwie zwierząt i księżniczek). Kiedy weszły do pokoju wszyscy byli półprzytomni i coraz bardziej trzeźwi. 
- Czeeeeść, Sakiiii... Doooobry, Pani Douhi-HICK-to...- mruknął Sasori i ziewnął. Położył się na ramieniu Deidary, zamknął oczy i przewalił się do tyłu. Pod Tobim, który próbował wstać, ugięły się kolana i rąbnął głową o szafkę, wyrzucając bieliznę Deidary naokoło. 
- Piżamowa impreza... hihihihi....- jęknął chłopak i oberwał od Kakuzu. Reina stała tam, coraz bardziej nabuzowana negatywnymi emocjami. W końcu uśmiechnęła się uroczo i powiedziała:
- Deikociku, moja najpiękniejsza żabciu, księżniczko, pokaż swoim kolegom kolekcję lego i barbie, szczególnie tą nową. Pamiętasz? Z edycji limitowanej... ma różowe włosy!- Deidara z każdym słowem coraz bardziej czerwieniał. 
- KŁAAAAAAMSTWA, PERFIDNE KŁAAAMSTWA!- wrzasnął na cały dom, kiedy wszyscy zaczęli pokładać się ze śmiechu na ziemi. 
- Ależ nie, Dei, przecież nawet twoje bokserki są w różowe delfinki i lalki barbie!- powiedziała słodko Sakura pokazując dowody zbrodni i zakładając je na głowę. Nagato i Itachi również założyli sobie na głowę bokserki księżniczki (jeden miał bokserki w korony, a drugi w kotki i serduszka) i zaczęli razem z Sakurą tańczyć góralskie pląsy. Reina Douhito, osiągając swój cel i śmiejąc się do rozpuku, cicho wyszła z pokoju. 
- NIENAWIDZĘ WAS, DUPKI. P-POWINNIŚCIE WYŁYSIEĆ...- powiedział blondyn ze łzami w oczach i sięgnął po swoje śniadanie. 
- KSIĘŻNICZKA.- przeczytał Sasori i wylał ze śmiechu swoją owsiankę.- NIE WIERZĘ, DEIDARA. TWOJA MAMA JEST GENIALNA, ZAŁATWIĘ JEJ AŻ SUSZONE ŻABY!
Wszyscy w ryk, a Deidara schował się pod kołdrę (co nie było zbyt dobrym wyjściem, bo Tobi puścił cichacza). 
        Telefon Sakury cicho zadzwonił. Nie usłyszałaby tego, gdyby nie wibracje. Patrząc czy nikt nie zauważył, wyszła z pokoju i spojrzała na wyświetlacz. "Naruto"- przeczytała. 
- Halo?- odebrała Sakura uśmiechnięta od ucha do ucha. Nawinęła kosmyk włosów na palec i zaczęła się nim bawić.
- Jesu desu... Cześć, Sakura. Co tam? Jak się udał wieczór z dziewczynami? Dużo piłaś?- usłyszała głos swojego chłopaka, dość zaniepokojonego o stan pijaństwa swojej ukochanej. Sakurze zrzedła mina.
- To znaczy... wynikło kilka małych spraw, po wczoraj.- plątała szybko i nie wiedziała jak ująć to w słowa. Było jej najzwyczajniej w świecie głupio!
- Jakich... spraw?- zapytał Naruto spokojnie.
- No... wczoraj byłam z dziewczynami, trochę się upiły a ja poszłam na spacer by się trochę rozluźnić i uciec od tych oparów piwska. W parku spotkałam chłopaków z Akatsuki, pogadaliśmy chwilę i przysiadłam na ławce. Jakoś się złożyło że zasnęłam... i obudziłam się w domu Deidary a po...- nie zdążyła dokończyć.
- CO TY POWIEDZIAŁAŚ? W DOMU DEIDARY? CHYBA SOBIE ŻARTUJESZ.- rzucił wściekle.- TERAZ TO ON JEST TWOIM NOWYM CHŁOPAKIEM? CO?
- Naruto, spokojnie. Daj dokończyć, proszę.- powiedziała szybko.- Obudziłam się u niego, ale wszyscy tu byli. Razem z jego mamą! Do niczego nie doszło, nap...
- Spałaś z nim?- usłyszała tylko.
- O czym ty do cholery gadasz? Myślisz że przespałabym się z...
- Spałaś z nim w jednym łóżku? 
- Ja... tak, nie okłamię cię. Przepraszam, nie chciałam żeby tak wyszło!- nawet nie dokończyła zdania, a chłopak się rozłączył. Wpatrywała się w telefon i nie wiedziała co robić. Była na siebie wściekła, jednocześnie było jej bardzo przykro. Po chwili, gdy dotarło do niej że musi coś z tym zrobić, gwałtownie wbiegła do pokoju Deidary (wszyscy na nią patrzeli, słyszeli kawałek rozmowy przez drzwi), wzięła z szafy chłopaka nową koszulkę oraz swoją torbę, zbiegła na dół i wypadła przez drzwi wejściowe jak rakieta. Musiała go znaleźć, i to szybko! Rozmawiając z Naruto słyszała muzykę graną tylko przy salonie gier "Megażabol", więc skierowała się w tamtą stronę. Nie mógł być daleko! Biegła przez kilka minut, była zdyszana i spocona jak świnka. Dobiegając do salonu zaczęła się rozglądać dookoła. Gdzie on do cholery mógł być? W środku go nie było, więc pobiegła dalej. I nagle mignęły jej specyficzne blond włosy w tłumie. To na pewno był on. Skórzana kurtka, sprane jeansy, bandana i czarne trampki. Nagle zrobiło jej się słabo, wszystko naokoło się wyciszyło. Stał w miejscu i na coś patrzał, plecami do niej. Zrobiła kilka kroków, będąc pewna że jak zrobi coś szybciej to wszystko runie. Kiedy był na wyciągnięcie ręki objęła go rękami od tyłu i przytuliła się. Uderzyło ją jego ciepło i delikatny zapach wody kolońskiej. Chłopak napiął mięśnie a po chwili się rozluźnił dotykając jej dłoni.
- Sakura.- wyszeptał. Chciał się odwrócić, ale nie pozwoliła mu.
- Naruto, ja... przepraszam. Nie chciałam żeby to się tak potoczyło, wiem że to słaba wymówka! Jesteś dla mnie najważniejszą osobą w całym życiu, nie potrafię sobie wyobrazić życia bez ciebie.- wychlipała. Łzy leciały jej z oczu potokiem, nie potrafiła ich powstrzymać. Naruto stał w miejscu i nie potrafił wydusić z siebie słowa. 
- Sakura!
- Nie odwracaj się!
- Sakura...- wyrwał się jej, gwałtownie odwrócił i przytulił ją do siebie. Jak mógł się dłużej na nią gniewać? Przez głupią zazdrość? Przecież ich związek jest ponad to!- Już dobrze, nie płacz, okej? Proszę... Sakura...
A ona objęła go z całych sił i łkała. Nie było jej już smutno. To ze szczęścia i ulgi.
- Więęęęęc... mam rozumieć że mnie kochasz, bardzo, bardzo, bardzo, bardziej od anime?- powiedział Naruto z uroczym uśmieszkiem, chwycił ją za rękę i pociągnął za sobą.
- C-Co ty mówisz, kretynie?- syknęła Sakura paląc buraka.
- Noooo czeeeekam... 



Sakura popatrzała w prawo i w lewo czy nikt nie patrzy, pociągnęła Naruto za koszulkę w dół i pocałowała go w mięciutkie usta. Chwilę się z nim pobawiła a minutę później przygryzła mu wargę, aż jęknął  Jego delikatny zarost przyjemnie zajechał jej twarz i moment później się od niego odsunęła oraz spojrzała mu w twarz. Oszołomiony chłopak nie wiedział co powiedzieć, więc znowu przysunęła się do niego, stanęła na palcach i wyszeptała mu do ucha najważniejsze słowa na świecie. I to wcale nie było "Chodźmy zagrać w lola".
***
Mam nadzieję że chociaż trochę się podobało, jeśli jeszcze ktoś tu jest to proszę komentować :))) 

piątek, 1 sierpnia 2014

71. Nocna eskapada.

Macieju, jak dawno mnie tu nie było. Od razu chcę Was bardzo, ale to bardzo przeprosić za tak długą nieobecność- miałam cholernie długą karę na komputer + byłam na obozie, i dopiero teraz biorę się za pisanie nowej notki. Jeśli jesteście wkurzeni- przepraszam moim całym serduchem, a jeśli Wam to wisi- nadal mi przykro.
<PATRZCIE NA TO, HAHAHAHA, TO TAK NA POCIECHĘ>


Zapraszam do czytania i życzę miłego seansu, hehe.
***
Kiedy obu dziewczynom zrobiło się zimno, wróciły do środka. Warto wspomnieć, że zostawiając resztę koleżanek sam na sam z alkoholem to to nie mogło się skończyć dobrze. Ino z niemałym przerażaniem wpatrywała się w Hinatę tańczącą pogo z Karin i Konan. Tenten siedziała w kącie mrucząc coś do siebie, a w obu dłoniach trzymała po butelce piwa. 
- WAAAAAH!- wrzasnęła nagle Sakura uchylając się od lecącej w jej stronę Konan, która podczas "młynka" z Hinatą puściła jej dłonie. Skutek tej zabawy był taki, że Konan wylądowała na podłodze z drugiej strony pokoju, a Hinata poleciała na Tenten. 
- Wy-wylałaś mi piwo....- wysyczała brązowowłosa ociekając wyżej wspomnianym napojem i przyciągnęła do siebie Hyuugę za jej manatki.- Pożałujesz tego, żabciu.
- Mamusiu!- krzyknęła dziewczyna z przerażaniem i próbowała się wyrwać, niestety bezskutecznie.
Podczas gdy Tenten znęcała się nad Hinatą robiąc jej dziwne fryzury, Sakura schowała cały alkohol. Nagle usłyszała dziwny dźwięk i odwróciła się zdziwiona.
- TO NIE MOJA WINA, TO ONA BEKNĘŁA!- wrzasnęła Konan wskazując na Karin.
- POGRZAŁO CIĘ, ZMUSIŁAŚ MNIE, GROZIŁAŚ MI POCAŁUNKIEM SUIGETSU! A WIESZ ŻE ON ŚMIERDZI RYBĄ!- Karin nie dawała za wygraną.
- TYLKO RAZ ŚMIERDZIAŁ RYBĄ! WTEDY KIEDY UGRYZŁ KISAME!
- KŁAMIESZ! CAŁY CZAS ŚMIERDZI TUŃCZYKIEM!
- TY ŚMIERDZISZ TUŃCZYKIEM!
Kiedy wszystko się uspokoiło, Sakura położyła spać pijane dziewczyny i zostawiła Ino przed komputerem (bo grała w simsy 3 i robiła sobie harem), sama wyszła z domu i poszła na spacer. Było już koło drugiej w nocy, więc opuszczone uliczki wydawały się magiczne i z lekka przerażające w świetle księżyca. Kierowała się w stronę parku i trochę żałowała że nie wzięła bluzy czy coś, bo zaczęło wiać. Przystanęła na chwilę, i wytężyła wzrok. Jakaś grupka siedziała na ławkach w środku parku. Schowała się za drzewa i szła powoli w ich cieniu, kierując się w stronę grupki. Zatrzymała się nagle. PRZECIEŻ TO BYŁO AKATSUKI. Zachichotała, układając sobie w głowie iście szatański plan. Zaczęła warczeć, stopniowo robiąc to głośniej. Warkot przeszedł w charkot, na który chłopcy stężeli i gapili się z przerażaniem w krzaki. Ryknęła najbardziej przerażająco jak potrafiła, a Sasori wskoczył na ręce Itachiemu a Kisame schował się za Kakuzu. 
- Idź sprawdzić co to jest.- wyszeptał Tobi do Deidary. Ten gwałtownie pokręcił głową i spojrzał na niego jak na szaleńca.
- Powaliło Cię? Musimy wiać!- warknął i zrobił krok do tyłu. Itachi upadł pod ciężarem Sasoriego i oboje czołgali się do tyłu. Nagle zza krzaków wyskoczyła Sakura i w tle wrzasków chłopaków zaczęła się śmiać jak wariatka.
- N-Nie wierzę po prostu, zaraz się posikam, m-matko!- kucnęła na ziemi i chwyciła się za boki. Śmiała się jak opętana a chłopcy patrzeli na nią bez słowa. Równocześnie zaczęli krzyczeć.
- Zwariowałaś?! O mało zawału nie dostałem!
- C- Co to miało być! Wcale się nie baliśmy, to tylko...
- To były jaja, wcale nie baliśmy się!
- Udawaliśmy!
- Mam mokre gacie.- stwierdził spokojnie Tobi, po czym uśmiechnął się radośnie. Zaległa gęsta cisza. I wszyscy wybuchnęli śmiechem, Tobi trochę histerycznym. 
Deidara patrzał na Sakurę, jednak jak podniosła na niego oczy to szybko odwrócił wzrok i zaczerwienił się jak pomidor. Ona też z lekka się zarumieniła, ale zaczęła rozmowę z Itachim żeby szybko zmienić swoje myśli. 
- Co wy tu robicie?- zapytała trochę zdziwiona, poprawiając włosy.
- Małe męskie spotkanko, wpasujesz się.- powiedział Uchiha wyciągając jej z włosów listka. Oberwał pięścią sprawiedliwości.
- W nocy? To trochę niezwykłe, nie lepiej pójść do klubu czy coś?-  odpowiedziała spokojnie.
- Cóż, nie chcieli nas wpuścić, Hidan i Zetsu trochę się nawalili.- wskazał głową na wyżej wspomnianych, leżących na ziemi. Twarzą do dołu.
- Nie zaniesiecie ich do domu? Ah, tak, jesteś słabszy od kobiety, zapomniałam.- uśmiechnęła się uroczo. 
- Wyglądasz doprawdy anielsko, ale czai się w Tobie prawdziwy diabeł.- stwierdził Itachi, łapiąc Sakurę za nogę i kładąc ją sobie na plecy.
- AAAAAA, SPADNĘ, PUUUUŚĆ!
- Puścić? Dobra!
- NIEEE, NIE PUSZCZAJ!- wrzasnęła .
- To lecimy!
Kiedy Itachi biegał dookoła ławek z Sakurą na plecach.

Sasori przyglądał  się temu spokojnie, popijając piwo, Itachi na niego wpadł, wylał na niego piciu, upadł na ziemię a Sakura na niego.
- Booooliii...- wyjąkał Itachi, otwierając oczy. Sakura leżała na nim, głowę i usta trzymając przy jego szyi. 
- Fuuuj, smak łasicy.- wyjąkała Sakura- kulturalnie wybrnęła z sytuacji. Poturlała się w bok (przy okazji wbijając Itachiemu łokieć w żebra) i położyła się obok. Gapili się w gwiazdy. Chłopak podparł się na ręce, zapominając o całym świecie i gapił się na Sakurę. Spojrzała na niego zdziwiona, podnosząc rękę żeby strącić mu włosy z twarzy. Nie widziała nic dziwnego w tej bliskości, w końcu to kumpel z dzieciństwa. Ale on...


- Oj, gdyby spojrzenia mogły zabijać.- usłyszeli nagle głos Sasoriego. Ten patrzał na niego dziwnym wzrokiem, a potem przeniósł go kolejno na Sakurę i Deidarę. Blondyn z uśmiechem mordercy patrzał na Itachiego, gniotąc w ręku puszkę piwa. Łasica jak poparzony zerwał się z ziemi i chciał pomóc wstać Sakurze, ale Deidara go odepchnął i sam wyciągnął rękę ku dziewczynie, a Uchihę spiorunował wzrokiem. Wyszło na to że miała dwóch chłopaków do wyboru by wstać. Spojrzała na jednego i drugiego, potem sama wstała.
- Spokojnie, nie wiem o co macie ten niemy konflikt ale zachowujecie się dziwnie.- powiedziała drapiąc się po głowie i patrząc w bok. Oh, ten dziwny odruch Naruto! Odeszła od nich i siadła koło Sasoriego, zaczynając rozmowę o anime Fairy Tail. Znowu zaczęli się kłócić o to, czy lepsza jest para Natsu x Lucy czy Gajeel x Levy. Chwilę później do dyskusji przyłączył się Pain. On mówił że najlepszy jest paring Mira x Laxus. Nikt nie zwracał uwagi na dwóch, patrzących na siebie z wściekłością chłopaków. Nawet rzygający Tobi. Koło godziny czwartej, po wyczerpującej dyskusji Sasori zasnął na ramieniu Sakury, a na drugim Pain. Na jej nogach położył się Itachi i Dei, a koło spała reszta. Sakura sama nie wiedziała jak to się stało, ale nie miała serca ich budzić. Porobiła kilka zdjęć, przy okazji.


Dziewczyna po chwili sama zasnęła, śniąc o pięknym blondynie.
***
Rano Sakura nie umiała otworzyć oczu, było jej cieplusio i mięcusio. Czekaj... mięciusio? Otworzyła powoli oczy. Leżała na ogromnym łóżku z baldachimem, opierając się o białe poduszki ze złotą nitką. Ale nie była sama. Poza towarzyszącymi jej oparami alkoholu leżało z nią całe Akatsuki, śpiące w dziwnych pozach. Hidan miał rękę poza łóżkiem i spał twarzą do dołu (bez zmian), Tobi leżał na ziemi, ale nogi trzymał w łóżku, ręka Itachiego leżała Sakurze na szyi a jego noga oplatała ją w talii (przy okazji ssał kciuk), Deidara spał koło niej zwinięty w kłębek, Zetsu spał z głową na jej brzuchu, a jej nogi zostały przygniecione przez całe ciało Kakuzu i Paina, ten pierwszy spał z otwartymi ustami a drugi mówił przez sen o zielonych pomidorach i babci Zeni. 
- Ciężko mi.- wysapała cicho, nie potrafiąc się ruszyć przez przylepy.
- Deeeeeeiuś, koteńku najukochańszy, śniadanko mamusia zrobiła!- usłyszała z dołu kobiecy głos, radośnie nawołujący syna a potem kroki na schodach.
*- O cholera.*- zdążyła pomyśleć tylko Sakura, a kobieta weszła do pokoju. Była naprawdę piękna, z mamusiowatym wyrazem twarzy. Jasne blond włosy okalały jej bladą twarz, a włosy zaplecione były w warkocz opadający na plecy. Miała na sobie białą sukienkę w różowe kwiatki i szpilki. Patrzała chwilę na rozgrywające się przed nią "przedstawienie" i dostrzegała Sakurę.
- Dzień dobry, Proszę Pani, pomoże Pani mi ich obudzić?- zapytała najspokojniejszym tonem pod słońcem i uśmiechnęła się uśmiechem seryjnego mordercy.
***
I proszę, skończyłam..........
NARESZCIE :))))))))))
PRZEZ TEN OBRAZEK UMIERAM:

wtorek, 13 maja 2014

70. Nocowanie i babskie sekrety.

Cześć Kochani, mam ogłoszenie. Dzięki mojej siostrze będę nadal prowadzić tego bloga, ale nie obiecuję że notki będą się pojawiać co tydzień- raczej będą co dwa-trzy tygodnie, w piątki lub soboty. Przepraszam że jestem samolubna i jeszcze Was trochę pomęczę. Nie mam serca do zostawienia takich wspaniałych ludzi jak Wy. Koniec przemowy, wzruszyłam się!
***
   Od ostatniej imprezy Sakury ze znajomymi minęły cztery dni. 
- Niedopuszczalne...- myślała Sakura rozdrażniona wyrabiając ciasto na ciasteczka czekoladowe.- Niedopuszczalnym jest mieć cztery wolne dni od imprezy, to nie w naszym stylu.
   Jako że miała dość cichych i spokojnych dni, zaprosiła swoje przyjaciółki na noc- dawno nie organizowała Piżama Party. Miały przyjść na dziewiętnastą, więc miała jeszcze kilka godzin. Galaretka z jagodami amerykańskimi chłodziła się w lodówce, ciasteczka właśnie włożyła do piekarnika, chipsy, paluszki, pocky, piwo, napoje gazowane i sake czekały w jej pokoju na górze- czego więcej można chcieć? Usłyszała dryndanie telefonu- "This Is Halloween" Marylina Mansona rozniosło się po kuchni. Ręką wciąż lepką od ciasta sięgnęła po aparat i szybkim ruchem przyłożyła go sobie do ucha przytrzymując ramieniem. 
- HALO?- warknęła do telefonu jednocześnie kopiąc niecierpliwie nogę od stołu. 
- S-Sakura? Wszystko gra?- usłyszała przestraszony głos Naruto. W jednej chwili się uspokoiła i uśmiechnęła sama do siebie.
- Ah, tak, przepraszam, mam urwanie głowy z tymi pieprzonymi ciasteczkami...
- Pieprzysz ciasteczka?
- Naruto, debilu, wiesz co mam na myśli.
- Popieprzone są niedobre, solone też nie. Kiedyś z Kibą..
- Naruto!
Roześmiał się.
- Sorki, Sakura-chan. Wiem że masz urwanie głowy, ale czy mógłbym wpaść na chwilę, tak jakoś za godzinkę? 
Spojrzała na zegarek.
- Dobra, ale na dosłownie dziesięć minut! Muszę przygotować jeszcze materace dla dziewczyn, zrobić jabłka i banany w polewie karmelowej, ugotować ryż na onigiri...
*Godzina później*
Sakura stała przy kuchence i soliła wodę z ryżem. Nagle ktoś chwycił ją od tyłu i dał siarczystego buziaka w szyję. Krzyknęła cicho.
- Cześć, Sakurka!- powiedział Naruto szczerząc zęby.
Oberwał chochlą po głowie.
- Przestraszyłeś mnie, idioto!- Sakura rzuciła mu groźne spojrzenie ale po chwili złagodniała- Włożyłam ci do lodówki kawałek tortu który dostałam w prezencie od Pani z cukierni. Jak chcesz to zjedz.
- Serio?! Dzięki!- wrzasnął i pobiegł po swoją część dobrego, czekoladowego ciasta z kremem. Ugryzł kawał i westchnął.- Niebo w gębie...
Dziewczyna usiadła naprzeciwko niego i przyglądała się jak szamie smakołyk.
- Masz tu coś.- stwierdziła po chwili i przejechała mu palcem po policzku. Oblizała palec.- Dobry krem. 
Naruto spojrzał na nią tęsknym spojrzeniem i szybko wstał od stołu. Jeden krok wystarczył by pokonał dzielącą ich odległość i porwał ją w ramiona. 
- Naru...- urwała gdy ją namiętnie pocałował. Całował ją tak długo że powoli zaczęło brakować jej tchu. Poczuła jego język- zrobiło się im obojgu gorąco. ZBYT gorąco... Naruto zaczął ściągać z niej luźną koszulkę, nie przerywając całowania. Sakura położyła mu jedną rękę na szyi, a drugą wplątała we włosy. Uwielbiała jego pocałunki, jego ciało, jego pięknie pachnące włosy... uwielbiała go całego. 
- Naruto, przestań.- jęknęła. Zamarł w bezruchu. 
- C-Co? 
- Zaraz przyjdą dziewczyny, powinieneś już iść.- powiedziała smutno, ale uśmiechnęła się do niego.- innym razem. 
Posłał jej rozbrajający uśmiech i poszedł po swoją torbę.
- Więc lecę...- odwrócił się by odejść, ale Sakura chwyciła go za górę koszulki, przyciągnęła do siebie i pocałowała delikatnie.
- To tak na miły dzień.- powiedziała z uroczym uśmiechem i wciąż zszokowanego jej inicjatywą wyrzuciła z domu.
Z rumieńcem na twarzy poszła na górę i zaczęła przygotowywać materace i kołdry dla dziewczyn, powinny zaraz być. Usłyszała dzwonek i zbiegła na dół.
- Przynajmniej one dzwonią, Naruto powinien się tego nauczyć...- westchnęła głośno i otworzyła drzwi.
- NO SIEMA, LASKA! ZACZYNAMY NAJLEPSZĄ IMPREZĘ W HISTORII!- ryknęła Ino przy wejściu unosząc do góry ręce z butelkami sake.
- I-Ino, nie tak głośno..- szepnęła Hinata cichutko. 
- Wylyź, mała, to nasz dzień!- powiedziała radośnie TenTen szturchając ją w bok. Karin się zaśmiała.
Weszły do domu. 
- Okej, Konan, pomożesz mi z jedzeniem? Zanieśmy je do góry, a wy, dziewczyny, idźcie do pokoju!- powiedziała Sakura niezwykle szczęśliwa na myśl że czeka je cała noc razem. Poszła z fioletowowłosą do lodówki po galaretkę i inne smakołyki. Położyły na tacę rzeczy i ruszyły chwiejnie do góry skąd dobiegały wrzaski i chichoty. Z rąbnięciem drzwi weszły do pokoju.
- Dzień dobry, tu radio RMF FM, dzisiaj znajdujemy się na imprezie niezwykłych celebrytek, mianowicie ANIOŁKÓW LICEUM KONOHA!- krzyknęła Sakura przy wejściu i położyła rzeczy na stoliku. Temari oblała się sokiem ze śmiechu a Ino zachłysnęła się piwem.
- Zacznijmy od oglądania filmu a potem robimy konkurs na najseksowniejszego gościa!- zaproponowała podekscytowana Tenten sięgając po ciasteczka. Wszystkie poparły ten pomysł i chwilę później lecieli "Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka". Czasami głośno komentowały niektóre sceny, czasem niebywale cichły i czekały w napięciu co się wydarzy. Pod koniec wszystkie wzdychały.
- Kocham tą serię, uwielbiam!- krzyknęła Sakura wychylając kieliszek sake do końca.- Co teraz?
- "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia", może być?- zapytała Konan.
- Oczywiście!- zgodziły się wszystkie, lecz tylko Sakura ucichła co nie umknęło uwadze Ino.
- Sakura, wszystko gra?- zapytała ją po cichu.
- Taaa, potem ci powiem o co chodzi.- szepnęła i wbiła wzrok w telewizor. 
Po filmie wyjęły kartki i zaczęły robić "TOP 5 NAJLEPSZYCH CIACH".
Jednogłośny osąd obdarzył Jacka Sparrow'a pierwszym miejscem. 
Następnie zostali wybrani kolejno: Aragorn, Legolas, Barbossa i Boromir.
- Ufff, może odpoczniemy chwilę i pomalujemy którąś z nas?- zapytała Sakura dziewczyn. Już wypatrzyła swoją ofiarę.
- Dobra, masz kogoś na myśli?- Ino aż czytała jej w myślach.
- Dobra, Tenten, chodź i nie wyrywaj się! Przestań gryźć! SIAD! ŁAPA! Dobra Tenten.
W pocie czoła zrobiły brązowowłosej makijaż i wybrały najlepiej pasujące jej ubrania, co nie było łatwe gdyż cały czas się wyrywała. Raz ugryzła Ino, raz podrapała Sakurę... wykończone swoją pracą dziewczyny zaczęły robić jej zdjęcia.
- Zostawcie mnie, dziołchy! Zaraz tak wam przypier...
- Zamknij jadaczkę, alpaku! Albo zgadzasz się na zdjęcia, albo nie dostaniesz TEGO!- Temari wyciągnęła coś z kieszeni.



- UWAAAAAAAAAH!- ryknęła Tenten rzucając się w stronę siostry Gaary. Chciała to zdjęcie ponad wszystko! Sakura chwyciła ją od tyłu i szepnęła do ucha: "Wiesz, dostaniesz to po małej sesji...".
- Większość ludzi nazwałaby to seksizmem, zbolu.- warknęła brązowowłosa przestając wierzgać.
Zadowolone ze swojego zwycięstwa zaczęły robić zdjęcia:



- Umrzecie, jak komuś to pokażecie.- powiedziała cicho dziewczyna z ogniem w oczach. Zdumiewająco w tej chwili przypominała Jeffa The Killera...
Na następny ogień poszła Ino:




- T-To jest zboczone, nawet jak na mnie...- szepnęła blondynka zakrywając twarz dłońmi.




- Czy to nie odkrywa zbyt wiele?- zapytała cicho Hinata oglądając zdjęcia ze swojej sesji i podgryzając przy okazji nerwowo chipsy.



- Czemu siedzicie tak cicho? Dajcie mi zobaczyć jak wyszłam!- Sakura była wkurzona. Każda dziewczyna byłaby taka na jej miejscu- robić zdjęcia i ich nie pokazywać! Karin podała jej aparat bez słowa.- No i co? Zdjęcie jak zdjęcie, zboczeńce dziurawe.
Temari podjadała żelki patrząc na nią w milczeniu a Konan przyglądała jej się z zainteresowaniem. 
- Idiotko, ty widzisz jak wyszłaś? Myślałaś w ogóle o karierze modelki? Masz taki tajemniczy i pociągający wyraz twarzy że mogłabym się w tobie zakochać!- Ino z wyciągniętymi ramionami i ustami złożonymi w dzióbek zbliżała się w jej stronę. 
- Wybacz, świnko, nie jestem gejusem. 
- COŚ TY POWIEDZIAŁA, WIELKIE CZOŁO?! DZIEWCZYNA NIE MOŻE BYĆ GEJEM!
- W twoim przypadku to uzasadnione...- różowowłosa parsknęła śmiechem i poprosiła Hinatę o szklankę sake.
- Milcz, śmiertelniku.- warknęła Yamanaka, posyłając jej uroczy uśmiech.
- Tak właściwie, Tenten, jak tam sytuacja w twoim domu? Rodzice nadal są wściekli?- Karin zarzuciła szybko nowy temat, obrzucając koleżankę zatroskanym.
- Masz na myśli wagary i złe oceny?- zapytała Hinata podając miskę chipsów głównej zainteresowanej.
- Ummm, szczerze mówiąc to nie tylko.- szepnęła Tenten tak cicho, że musiały się nachylić by usłyszeć jej słowa. Brzmiała tak smutno...
- Co się stało, królowo luzu? Wiesz że nam wszystko możesz powiedzieć, nie? Od tego są przyjaciele, nie są tylko na dobre chwile, na złe też. Kiedy ty cierpisz to my cierpimy razem z tobą.- powiedziała powoli Sakura i objęła przyjaciółkę ramieniem.
- Ostatnio miałam dużo problemów z moją mamą.- zaczęła spokojnie brązowowłosa.- i zaczęło się właśnie od ocen i wagarów. Dostała list ze szkoły i przez kilka dni to było istne piekło. Jednego dnia miałam tego dość i zostałam na noc u Lee'go, on i Neji mieli akurat nockę grania w lola to chętnie mnie przyjęli. Wyłączyłam telefon, chciałam zapomnieć o tej kobiecie...- urwała na chwilę.- o mojej mamie. Ona nie pozwala mi się z wami spotykać, uważa że to złe towarzystwo dla jej "idealniej córeczki", więc dałam jej popalić. Pamiętacie przecież że jeszcze rok temu moje oceny były jedne z najlepszych w klasie. Ale wrócę do tematu. Spałam u nich przez kilka dni- gotowaliśmy razem, graliśmy w gry, robiliśmy maratony filmów... i to było moje wymarzone życie. Ale moja MATKA zrobiła najazd na dom i zaczęła wrzeszczeć że nie powinna mnie urodzić, że jestem głupią szmatą i uderzyła mnie w twarz. Nie zapomnę wyrazu jej twarzy. Siłą ją wywaliłam z domu. Ona mnie nienawidzi, teraz dzwoni cały czas na domowy Lee i przychodzi pod dom...
Wszystkie dziewczyny miały poważny wyraz twarzy a w tle leciała cicho muzyka.
- Tenten...- Ino objęła ją z całej siły.- Nie masz prawa myśleć że ona cię nienawidzi. Rodzice kochają swoje dzieci i chcą dla nich jak najlepiej.
- To prawda.- przytaknęła Konan.- są różne sposoby na okazanie miłości, twoja Mama niestety wybrała ten niewłaściwy. Daj jej szansę.
- Twoja Matka zachowała się nieodpowiedzialnie i niezwykle samolubnie. Nie wzięła pod uwagę twoich uczuć, ale pozwól jej na wytłumaczenie swojej winy.- Temari uśmiechnęła się.
- Rodzice są ludźmi jak każdy inny.- powiedziała po chwili Sakura.- Wszyscy popełniamy błędy, oni nie są wyjątkiem. Rozwiązaniem tego problemu jak szczera rozmowa- gorzej być nie może.
Tenten się zaśmiała. One miały rację, unikając Mamy nie ulepszy swojej sytuacji. 
- Wiecie, naprawdę jesteście najlepsze.- uśmiechnęła się przez łzy.
- Wiemy, i dlatego nas kochasz!- stwierdziła skromnie Ino i uściskała ją.- Okej, na rozluźnienie robimy po kolejce!
Wypiły po kieliszku, jedynie w Hinatę siłą wlały trochę sake.
Kiedy reszta dziewczyn zajęta była rozmową o cyckach Pani Tsunade, Ino cicho podeszła do Sakury i wyciągnęła ją na balkon.
- Wcześniej byłaś jakaś niemrawa, wyjaśnisz mi o co chodzi?- zapytała przekładając nogi przez barierkę. 
- Jesteś gotowa na szokujące wiadomości?- Sakura roześmiała się cicho, usiadła na parapecie i wdychała słodką woń kwiatów, unoszącą się w powietrzu.
- No mów!
- Byłam z Deidarą na maratonie "Władcy Pierścieni" kilka dni temu. I wiesz co?
- NO GADAJ, LAMUSIE.
- Wyznał mi miłość...- Sakura zawstydzona spojrzała w niebo, niby szukając gwiazd. Zapadła cisza. Lekko przestraszona spojrzała na Ino, ale ta zamarła w miejscu i wpatrywała się w nią szeroko otwartymi oczyma. Już otwierała usta do wrzasku "CO?!" ale Sakura w porę zatkała jej usta.
- Bądź cicho albo nakarmię tobą bakłażany!- syknęła gorączkowo.
- LOBLA.- wykrztusiła blondynka przez jej dłoń.
- FUJ, OBLIZAŁAŚ MNIE, DEBILKO!- powiedziała Sakura szybko ściągając rękę z jej ust.
- Taki los wysokich czół.- Ino zrobiła smutną minę i pokazała jej język.
- Ty mała...- Sakura przerwała bo telefon w jej kieszeni zaczął dzwonić- sms.
"Sakura, pij do oporu, nie zrób sobie krzywdy, nie całuj NIKOGO poza mną, nawet dziewczyn nie. Jesteś tylko moja, nie wypożyczam moich największych skarbów. KOCHAM CIĘ, DEBILKO, miłej nocy ^>^".
Zaczęła się śmiać, Ino spojrzała na nią jak na wariatkę.
Wystukała "Naruto, schlałeś się. Też Cię kocham (czasami :*:*:*:*). Śpij dobrze!" i wysłała z ogromnym uśmiechem na ustach.
***
Jak się podobało? Komentujcie, a będzie Wam dane...
Kocham Was, bez wyjątku! NO, CZASAMI 























sobota, 5 kwietnia 2014

69. Wszystko powoli się układa...

Witam, witam. Coraz mniejszą ochotę mam na pisać, bo napalenie na NaruSaku mi mija (oczywiście nadal nie lubię NaruHina, NaruSaku najlepsze), po prostu nie mam na nich weny. Patrzcie, będę kończyć na siedemdziesiątej notce... Smutne, ale cóż, będę miała nowego bloga, mam nadzieję że zajrzycie jak już będzie ;) Notka dedykowana dla Laury, Domci i Asiek/Aśka, nie wiem jak się odmienia!
***
- Agrrrrrhhhh...- ziewnął szeroko Naruto i podrapał się po włosach. Otworzył oczy i nieprzytomnie rozglądał się dookoła.- Gdzieee jaaa jesteem?
       Zamulone oczy chłopaka chłonęły wystrój pokoju. O cholera, pokój Sakury! Właśnie leżał w jej łóżku, wpół owinięty kołdrą. Najlepsze jest to, że nie miał na sobie spodni i koszulki, leżał w samych bokserkach. Przypomniał sobie, że wczoraj popłakał się przy Sakurze i nie przestał do momentu, aż zasnął. Zawstydzony i cały czerwony otulił się po włosy kołderką tak bardzo, że tylko oczy nie były zasłonięte. 
- Co ja narobiłem, aaaaah! Płakałem przy mojej dziewczynie, waaaah...- jęczał cicho, z każdą chwilą stając się bardziej czerwony, turlając się tam i z powrotem na łóżku. 
- Naruto? Co ty wyrabiasz?- usłyszał głos głównej winowajczyni. Momentalnie przestał się turlać i spojrzał na nią spod kołdry. 
- Nisz....- wymruczał przez pościel.
- Co ty mówisz?
- NISZ, NOSZ CHIMERA.... (prawdopodobnie mówił "Nic, no cholera" dop.aut)
        Spojrzała na niego z uniesionymi brwiami. Zaczął dostrzegać... hmm... różne szczegóły "ubraniowe" w niej. Włosy miała praktycznie całe mokre, co dawało efekt nie różu, lecz bardzo ciemnej fuksji, niezdarnie zawiązany szlafrok odsłaniał jej piękne obojczyki, po których spływała woda, a oczy bez makijażu, bardziej cudowne niż zwykle, otaczała chmara mokrych rzęs. Zakopał się z powrotem w swoją "norę".
- Naruto, nic ci nie zrobiłam, jeśli o to się boisz...- powiedziała głośno Sakura, nie wiedząc o czym chłopak myśli. Nawet nie widziała jego czerwonej buzi! Usiadła powoli na łóżku, koło góry pościeli (czyt. Naruto) i poklepała go - raczej- po plecach, ale nie była pewna.- Naruto, żyjesz? 
          Szelest, trzask i skrzypnięcie sprężyn. Naruto cały zarumieniony przygniótł Sakurę do łóżka. Trochę zszokowana popatrzała mu w oczy- zaniepokojone i zawstydzone, ale jednak stanowcze.
- Sakura, musisz mieć trochę tego, no wiesz... Poczucia. Ty jesteś kobietą. Ja jestem mężczyzną. Czujesz to wreszcie? To jest RÓŻNICA SIŁ.- wyszeptał.- Spróbuj się wyrwać, spróbuj, nie potrafisz.- Sakura, jak prosił, próbowała z całej siły mu się wyrwać. Ani drgnął. Patrzał spokojnie na jej poczynania.
- Ale... przecież... ja zawsze...- wymamrotała zawiedziona.
- Sakura! Zrozum, nie jesteś TAMTĄ Sakurą! Nie mamy po pięć lat. Już nie jesteś TĄ Sakurą, która potrafi pobić chłopców. Rozumiesz mnie? Pragnienia chłopaka... nie, mężczyzny... Wiesz, jesteś taka delikatna i wrażliwa w stosunku do płci przeciwnej. Każdy się z biegiem czasu zmienia.- ciągnął cicho. Widziała że jest poważny, nie żartował sobie z niej. A ona... nie potrafiła nic zrobić, nie mogła się wyrwać. I nawet zdziwiła się- nawet nie chciała się wyrywać!
- Naruto, chyba rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć.- szepnęła.- Nigdy nie rozumiałam, co wszyscy mają na myśli mówiąc o "poczuciu bezpieczeństwa". Zawsze myślałam że jestem najsilniejsza, że nic mi się nie stanie. Dziękuję, Naruto. Dzięki tobie coś zrozumiałam, coś bardzo ważnego.
Patrzał na nią, w oczach czaiła się czułość i... coś jeszcze.
- Naruto?
- Hmmm?
- Powiadasz że każdy ma pragnienia?- wymruczała patrząc w bok. Głos jej stał się wyższy i bardziej... uroczy?
- Cóż... ummm... taaa...- chłopak pochylał się nad nią cały czas, ale teraz jego twarz miała odcień buraka. Wykorzystała jego nieuwagę i poluźnienie rąk. Wyrwała się i tym razem ona go przygniotła do łóżka.
- Więc może pokażesz mi, o jakich pragnieniach mówisz?- kończąc ostatnie słowo, pochyliła się nad nim i namiętnie pocałowała. Początkowo bardzo zaskoczony chłopak wrócił do siebie, oddał pocałunek i objął ją w talii i przycisnął do siebie. Sakura wplątała swoje smukłe ręce w jego gęste, blond włosy i przygryzła mu wargę. Jęknął cicho i zaczął całować jej szyję, równocześnie obsuwając szlafrok. Dziewczyna jeździła mu ręką po plecach i karku, jednocześnie całując się z nim. Zjechał trochę niżej, poczuła lekkie mrowienie w miejscu, gdzie zrobił jej malinkę. Z każdą chwilę pocałunki stawały się coraz gorętsze i bardziej namiętne. Szlafrok już dawno leżał na ziemi. 
- Sakura, jesteś w domu?- usłyszeli nawoływanie Ino z pod domu.
- Kurw*.- warknął Naruto, ale chwilę potem uśmiechnął się dziko. Zamknął okno, podszedł do drzwi od pokoju i z hukiem je zatrzasnął. Spojrzał na Sakurę i obrzucił ją seksownym spojrzeniem. Bokserki wylądowały na szafie. - Kochanie, teraz nie wypuszczę Cię z łóżka do jutra...- i wskoczył do łóżka.
***
Naruto się obudził. Na piersi czuł coś ciężkiego, ale i lekkiego zarazem (rozumiecie o co mi chodzi, co nie? dop.aut). Spojrzał w dół i zobaczył, że na jego klatce piersiowej śpi Sakura. Na myśli z całego poprzedniego dnia wpełzł mu na usta szelmowski uśmieszek i malutki rumieniec. 
- Sakuraaa- chaaan...- wymruczał jej do ucha, przygryzając je lekko.
- Uwaaaah...- ziewnęła i nieprzytomnie na niego popatrzała.- Waaah!!
Przyciągnął ją do siebie by się nie mogła wyrwać. 
- Masz śliczny głos, Sakura, wiesz?- jego oczy płonęły żądzą.
- P-przestań, to zawstydzające!- krzyknęła zamykając mocno oczy, a policzki stały się całe czerwone.- D-Daj mi się ubrać!
- Ale o co ci chodzi? Masz takie piękne ciało... Czemu się wstydzisz kiedy mówię, że ostatniej nocy (i dnia), robiliśmy...
- Aaaaaah, Naruto, zamknij się!- wrzasnęła zakrywając mu usta rękoma. 
- Dobha, al po jeznym arunkhiem.- niewyraźnie powiedział przez dłonie dziewczyny. 
- Jakim?
- Następna rundka!- zaśmiał się.
- Ratunku...!- pisnęła, ale już zatkał jej usta pocałunkiem.
*Trzy godziny potem*
- To miała być jedna rundka...- wymruczała Sakura. 
- A nie była? Jedna rundka RAZY ileśtam...- Naruto lubieżnie zamruczał.
- Dobra, dobra, jesteś słodziutki.- powiedziała i dała mu całusa w policzek. Owinęła się pościelą i zaczęła szukać swoich ubrań.- Naruto, widziałeś moje...- spojrzała na pośladki blondyna, leżącego na brzuchu na jej łóżku... Zrobiła się czerwona. Wstał (matko, krwotok, pielęgniarko, szybko, bokserki oddaj!) i przytulił ją od tyłu. 
- Sakurcia...- mruknął wsadzając jej ręce pod koszulkę.- może...
- Cichaj, i znajdź mi jakieś spodenki!- wyrwała mu się i zaczęła przetrząsać szafę. Ubrała się w całości i zaczęła szukać części garderoby Naruto, który nadal chodził jak go pan BUK stworzył.
- Gdzie moje bokserki?- zapytał zdziwiony, bo nadal ich nie znalazł, a teraz zawiązał sobie w pasie narzutę na łóżko. 
- Rzuciłeś je gdzieś...- powiedziała Sakura, znacząco patrząc na wysoooką szafę.
- Cholera. Sakurcia, pozwól na moment.- szybko posadził ją sobie na barana, nie zważając na piski.- Ściągnij mi je, proszę.
Czerwona pomacała po szczycie szafy.
- Mam je!- krzyknęła. Spojrzała i...- Naruto, serio? BATMAN? 
Chłopak wyrwał jej spodenki i postawił na ziemi. 
- Bokserek nie widziała, no...- fochnięty odwrócił się i ubrał się w całości.
- No już, debilu, ładny batman..- powiedziała Sakura i dała mu buziaka w usta.
- Sakura, może jeszcze ra...
- Nie, Naruto, idziemy do szkoły. Już jeden dzień opuściliśmy, a jesteśmy dziś już godzinę spóźnieni. 
*Przed klasą*
         - Dobra, Naruto, słuchaj. Mówimy im, że byliśmy na randce, i nie chciało nam się przyjść do szkoły, okej? I NIC między nami nie zaszło!- Sakura cicho i groźnie tłumaczyła Naruto, co mają robić.
- No dobra...- zawiedziony popatrzał w dół.
- Grrr...
Spojrzał na Sakurę i namiętnie ją pocałował tak długo, że nie umiała złapać tchu, to się odsunęła.
- Pamiętaj że jesteś moja, nie Deidary..- oblizał wargi i spojrzał na nią spod ciemnych rzęs.
- T-Tak...
Weszli do klasy.
- Ej, stary, co tak długo?!- wrzasnął Kiba podlatując do parki. Sakura szybkim krokiem podeszła do dziewczyn.
- Byliśmy na spacerku piechotą/Byliśmy na rowerze.- powiedzieli jednocześnie. Spojrzeli na siebie. - Naruto, popierniczyłeś wszystko...
- Uuuuuuu, o co chodzi?!- krzyknął Shikamaru obejmując Naruto ramieniem i szczerząc zęby.
- Sakura, no mów!- Ino nie potrafiła oddychać, tak wstrzymywała oddech.
- R-Randka, zwykła, normalna randka.- mruknęła Sakura patrząc w bok.- Nie, Naruto?
- Taaak.- chłopak patrzał w sufit.
- Sakura, co ty masz na szyi?- zapytała Ino odsuwając jej kołnierzyk mundurka.- Nie wierzę, malinka?!
- Waaaaaaaaaaaaaaaaaah?!- wrzasnęła cała klasa.
- Nic podobnego! To... ukąszenie kota! To znaczy... psa!
- Taaak, w szyję!- radośnie krzyknęła Tenten.
- Zrobiliście t...- Kisame nie dokończył bo oberwał po głowie od Sakury.
- Morda, sushi...
         Po lekcjach poszli całą ekipą na ramen. Nie potrafili przestać dopytywać o to, co robili. W końcu, gdy zjedli, poszli na karaoke.
- Jesteeeś sseeerkiem, moim szołnieszem...!!!- Ino podchmielona krzyczała do mikrofonu.
- Tssss, wieeesz cooo, Timari? Timarko, kosiam cię....- jęknął Kankuro i przytulił się mocno do siostry.
- Fieeeem, ja ciebie teeeesz, daj buziooola..- "Timari" dała buziaka Kankuro i Gaarze, który spokojnie popijał sake, ale chwile potem (dla niego trochę alkoholu to mordęga) tańczył macarenę.
- Dajcie mi wody, wody!- wrzeszczał Itachi, bo Tobi się palił.
- Saaadaaakooo, znikoj, przepodoj...- syczał Neji, posypując Hinatę solą.
- Njeeee, ja ceeem krewetkeee....- odpowiedziała Hinata, czkając.
Sakura z Naruto siedzieli w kącie, trochę podwaleni, ale nadal przy zdrowym rozsądku.
- Myślisz, że można ich tak zostawić?- mruknął Naruto, nalewając sobie kolejny kieliszek sake.
- Nie, trzeba ich pilnować, bo znowu zaczną napadać na sklepy...- Sakura westchnęła.
- Mimo wszystko, udany wieczór, co?
- Pewnie... A my na tej wojnie, łaaadnych parę lat...- zanuciła i stuknęła się kieliszkami z Naruto.
***
I jak się podobało? Wrażenia piszcie w komentarzach :*