sobota, 31 sierpnia 2013

Życie Sakury- gra

Witajcie. To jest gra. Gra o wasze życie. Wytłumaczę reguły.
Tekst jest podzielony na części. Kiedy przeczytacie np. part1- są odpowiedzi do wybrania. Możesz wybrać tylko jedną, kiedy ją wybierzesz, przechodzisz do tekstu z numerkiem tej odpowiedzi. Dowiesz się czy możesz przejść dalej, czy giniesz (i w jaki sposób) oraz masz prawie zawsze szansę na odpowiedź "powrót", gdzie kończysz grę, wycofując się. Zacznijmy grę.
***
                 Nazywasz się Sakura Haruno. Masz siedemnaście lat. Gdy popatrzysz w lustro widzisz różowowłosą dziewczynę o szmaragdowych oczach. Postanowiłaś zwiedzić nawiedzony dom, czyli stare zamczysko na wzgórzu, omijane przez wszystkich. Czasem w nocy słyszałaś jak coś tam wyje i łomocze. 
Twoje serce poszukiwaczki jest żądne przygód.

~Part1~

Wchodzisz do starego dworu. Wieczór się zbliża. Brama skrzypi, a gdy przechodzisz przez mroczny ogród słychać szepty. Przyśpieszając kroku znalazłaś się przed drzwiami do domu. Kiedy drzwi nie reagują na lekki dotyk, włożyłaś w to więcej siły. Drzwi z oporem się otwierały. Stając w ciemnym korytarzu, przeszły cię ciarki na widok zakurzonych mebli, pajęczyn i ciemności. Odwróciłaś się przestraszona dziwnym dźwiękiem. To wiatr dął w okna. Widzisz szerokie schody przykryte czerwonym zakurzonym dywanem i  zejście do piwnicy..

Co zamierzasz zrobić?
1. Wejść po schodach.
2. Zejść do piwnicy.
3. Wracasz.

1.  Schody wyglądały strasznie, ale wolałaś nie ryzykować zejściem do piwnicy. Nie chwytając się poręczy, zaczęłaś się wspinać na górę. Znalazłaś się na piętrze. Do twoich uszu dotarła muzyka. Rozejrzałaś się ale nie mogłaś się dowiedzieć skąd ona pochodzi. Nagle przed Tobą pojawia się blondwłosa kobieta. Trzyma w ręku świecę, i patrzy na ciebie lodowatymi oczyma.
- Kim jesteś, dziewczę?

a. Powiedz jej kim jesteś.
b. Skłam co do siebie.

a. 
- J-Jestem... Sakura.
                                    Patrzy na ciebie z lekkim uśmiechem.
                                      - Chodź, Sakura, przedstawię ci kogoś.
          Idziesz dalej.     

   b.  
- Nie pamiętam kim jestem.
Patrzy na ciebie dziwnym wzrokiem.
- Przedstawię ci kogoś, dziecko.
        Idziesz dalej. 

                                  

2. Cóż, postanowiłaś trzymać się zasady "najciemniej zawsze pod latarnią" i nie wybrałaś schodów, lecz ciemną piwnicę. Gdy tylko przeszłaś przez małe drzwiczki prowadzące w dół, małe, lecz silne ręce chwyciły cię za gardło i zaczęły dusić. Powoli tracąc przytomność, ujrzałaś chłopca koło jedenastu lat, z czarną czupryną, a oczy świeciły mu się na czerwono.
- Nie lubię jak ktoś wchodzi do mojego królestwa..- wycharczał.
Przestałaś oddychać. 
Umierasz.

3. Zamykasz oczy i pragniesz znów wrócić do swojego łóżka. Zerwał się wiatr, i z powrotem leżałaś w swoim pokoju.

~Part2~

Idąc za kobietą przestałaś drżeć. Dawała ci poczucie bezpieczeństwa. Rozluźniłaś się trochę i poczułaś zapach cytryny. Weszłyście do pokoju. Siedziało tam dwóch chłopców. Jeden miał lisi ogon i uszy, włosy koloru słońca.. Drugi, siedząc na kanapie błysnął białymi, ostrymi zębami.

1. Jeśli mówiłaś prawdę...
2. Jeśli skłamałaś...
3. Cokolwiek powiedziałaś...
4. Wracasz.

1. Kobieta uśmiechnęła się do ciebie. Podała ciastka i herbatę. Usiadłaś koło chłopca-lisa. Spojrzał na ciebie i pomerdał ogonkiem. 
Zajadając ciastka rozmawiałaś z kobietą i chłopcem, a chłopak-wampir niezauważalnie wyszedł.
Idziesz dalej.

2. Poczułaś się nieswojo. Było ci głupio że skłamałaś, ale wiedziałaś że to było potrzebne. Kim oni są? Nagle lis rzucił się na ciebie. Wampir szybko odepchnął go od ciebie, chwycił za rękę i pobiegliście korytarzem. Wepchnął cię do jakiegoś pokoju.
Idziesz dalej.

3. Tknęło cię coś, że chcą ci zrobić krzywdę. Chwytasz za klamkę od drzwi, a w okolicach żołądka poczułaś szarpnięcie. Wessało cię. Dookoła było ciemno i zimno, coś śliskiego cię oplatało. Wąż! 
Giniesz.

4. Zamykasz oczy i pragniesz znów wrócić do swojego łóżka. Zerwał się wiatr, i z powrotem leżałaś w swoim pokoju.

~Part3~

Chłopak wywarł na tobie dobre wrażanie. Czułaś się dobrze w jego towarzystwie...

1. Mówiąc o lisie...
2. Mówiąc o wampirze..
3. Wracasz.

1. Kończąc jeść ciastka z liskiem, zerwał się z fotela, ujął twą dłoń i wyprowadził z pokoju. Poszliście na stary, kamienny taras.
- Jesteś aniołem?- zapytał, a jego oczy szczeniaczka utkwione były w tobie.
- Aniołem?- pytasz z lekkim uśmiechem.
- Słyszałem, że anioły to piękne i niebezpieczne istoty, przychodzące znikąd. Gdy cię ujrzałem właśnie tak pomyślałem.
- Porozmawiajmy.- zaproponowałaś, ciągnąc go ku ogrodowi. Wybraliście się na przechadzkę. 
Idziesz dalej.
2.
    - Witaj, piękna dziewczyno.- usłyszałaś koło swojego ucha.
Spojrzałaś w bok. Był to chłopak o czarnych, jak skrzydło kruka, włosach. Jego oczy świeciły się na czerwono.
- Przepraszam że c-ci przeszkodziłam w h-herbatce.. Dz-dziękuję za p-pomoc...- wyszeptałaś chcąc się cofnąć.
Chłopak zaśmiał się. Jego kły błysnęły w świetle księżyca, wpadającym przez okno.
- Nie odchodź. Wynagrodzeniem moim będzie chwila z tobą.  Dla wampirów noc to pora na podwieczorek. Zostań ze mną jeszcze chwilę..
Zastanowiłaś się krótko. Patrzał na ciebie łagodnym wzorkiem. 
            - Dobrze.         
Idziesz dalej.
                                                                                                     
3. Zamykasz oczy i pragniesz znów wrócić do swojego łóżka. Zerwał się wiatr, i z powrotem leżałaś w swoim pokoju.

~Part4~

Zaczęłaś mu ufać. Jego oczy, tak lśniące, skrywały nie jedną tajemnicę. Czy chcesz jakąś odkryć?

1. W przypadku lisa...
2. W przypadku wampira...
3. Wracasz.

1. Przechodząc się w mrokach ogrodu, cienie przykuły twoją uwagę. Krzak nie miał zwykłego cienia, miał cień człowieka. Cieniem drzewa była wieża. Pomyślałaś że to przerażające, ale ciekawe.

a. Zainteresował cię cień..
b. Wolisz trzymać się liska. 

a. Podchodzisz do drzewa i powoli kładziesz na nim ręce. Chłopak za tobą krzyknął, chciałaś się odwrócić. Usłyszałaś walenie się kamiennej wieży. Z drzewa wyszły ręce i cię wciągnęły. Ostatnie co widziałaś to łzy chłopca.
Giniesz.

b. Woląc nie ryzykować przysunęłaś się bliżej chłopaka. Z uśmiechem objął cię w pasie ręką i kazał trzymać się blisko siebie. 
Idziesz dalej.

2.  Podążyłaś za chłopakiem w głąb pokoju. Odsunął ci krzesło byś mogła usiąść, a na stole nagle pojawiła się porcelanowa zastawa, ciasto, kawa, mleko i owoce. Na stole leżało jeszcze coś. Była to czarna kula.

a. Jestem ciekawa... 
b. A może lepiej nie?

a. Dotknęłaś kuli, gdy wampir się odwrócił. 
"jej piękność zniewala..."- usłyszałaś.
Zaczęłaś słyszeć cudze myśli! 
Zarumieniłaś się. Chłopak widząc że trzymasz w ręku kulę, poczerwieniał. Odłożyłaś ją szybko. Zaczęliście przyjemną rozmowę.
b. Bałaś się jej dotknąć tej dziwnej rzeczy. W zamian za to zaczęłaś głaskać oparcie fotela. Gdy poczułaś pod ręką metalowy pręt, pociągnęłaś. Podłoga się pod tobą rozstąpiła. Twój ostatni obraz to chłopak wyciągający ku tobie ręce. 
Giniesz.

3. Zamykasz oczy i pragniesz znów wrócić do swojego łóżka. Zerwał się wiatr, i z powrotem leżałaś w swoim pokoju.

 ~Part5~ 

Czułaś w brzuchu motylki... Czas wyboru nadszedł.

W przypadku Naruto: 
Chłopak zaczął merdać ogonem. Otwierał i zamykał usta zmagając się z jakimiś słowami.
- Chciałabyś tu ze mną zostać?

a) Zostanę z tobą.
b) Muszę wrócić.

a) 
- Ja... Zostanę z tobą. Nie mam nic do stracenia, a spędzenie tego czasu z tobą to... idealny wybór.
Chłopakowi uszy stanęły dęba, zaczął merdać ogonem jak szalony i się zarumienił. Podszedł, ujął twoją twarz w dłonie i pocałował.
Żegnaj, zwykły świecie! Pora na nowy rozdział w twoim życiu!
Przemiana w lisa

b)
- Zostanie tu z tobą byłoby jak sen... Ale muszę wracać. Czeka tam na mnie życie. Zwykłe. Pięknie by było tu zostać, ale żegnaj..
Podszedł do ciebie szybko i obdarzył mocnym, ostatnim pocałunkiem. 
- Żegnaj, Sakuro.
Wracasz do domu

W przypadku Sasuke:
Chłopak zaczął się w ciebie intensywnie wpatrywać, jakby zastanawiając czy zapytać o coś.
- Zostaniesz tu ze mną?

a) Zostanę z tobą.
b) Muszę wrócić.

a) 
- Zostać... z tobą? - wyszeptałaś.
- Tak, Sakuro.
- Zostanę. Chciałabym zostać tu, razem z tobą smakując nowego życia.
Chłopak z radości przeskoczył stół, uklęknął przy tobie i obdarzył namiętnym pocałunkiem. 
- Witaj, wampirza narzeczono. 
Przemiana w wampira.

b)
- Jesteś wspaniałym... chłopakiem.. Ale muszę wracać do mojego świata.
Łza potoczyła się po twoim policzku.
Przeszedł koło stołu i pochylił się nad tobą. 
Pocałunek mieszany z waszych łez.
- Żegnaj.
Znalazłaś się w swoim pokoju.

***
No i jak wam się podobało?  To był bonus z okazji długiej nieobecności. Pomysł, co prawda, zapapugowałam..
Pisać w komentarzach ile razy zginęliście, z kim byliście na końcu (albo i nie) i takie tam jak wam się czytało. 
Tęskniłam <3 










sobota, 13 lipca 2013

61. Spojrzenia Gaary i masełko.

Jadę w niedzielę do Chorwacji, więc nie będzie mnie przez dwa tygodnie. Potem do Indii (może), więc kolejna nieobecność. Ostatnio myślę, czy by nie dać mojego zdjęcia... Nie, bo porzygacie sobie klawiaturę, do tego ja odpowiadać za zgony nie będę! Notkę dedykuję Dolotce, powodzenia w pisaniu bloga, i Noriko i Hikari, nie wiem o co chodzi z tymi dwoma imionami, ale cóż XD Aha, no i serdecznie witam Eldrish- kojarzysz mi się z Legolasem z Władcy Pierścieni. Wybacz, za dużo czytam. WSZYSTKICH WAS KOCHAM. CHYBA.

Filmik o NaLu i GaLe (Fairy Tail)- robiłam dziś ;d
***
Plany nauczycieli na dziś: zostawić dzieciaki i najebać się.
Więc Akatsuki, jako że najstarsi byli na obozie, zorganizowali grę w masełko. (jako że wymyśliłam tą grę na szybko, może być tępawa, jak ja xd)
Więc- rano wszyscy wstali, i udali się nad jezioro. Na skałce, otoczony kumplami, stał Itachi.
- Ogłoszenie parafialne. ROBIMY MAS.. ZAMKNIJ SIĘ, IDIOTO~!- ryknął Uchicha, bo Sasori robił teatrzyk swoimi marionetkami.- Robimy masełko. Ta gra polega na skakaniu do wody na klatę. Tyle że najpierw smarujemy klatkę cyckową (tu dostał puszką po fasolce od Ino) masłem, przykucamy na brzegu, ręce robimy "na ptaka",  mówimy "tataratatatarata" czy coś w tym stylu i rzucamy się do przodu. Rozumiecie, wy lamusy? 
Większość kręciła głowami.
- Przedstawimy wam, znacie Jasia i Małgosię? Jak Babę Jagę do pieca podstępem wrzucili? Ja robię za Jasia i Małgosię.- powiedział Deidara.- A Itachi za Babę Jagę.
Gdyby Łasica usłyszał Blondaska, Blondasek już pewnie leżałby na ziemi z wystającymi wiosłami z tyłka. 
- Ej, Itachi, nie wiedzą o co kaman. Przedstaw to. - Zasugerował podstępnie Dei. O mało nie sikał ze śmiechu, na widok Łasicy zdejmującego koszulkę, smarującego się masłem, które wyprodukował Kakuzu (pewnie organiczne, mało kosztuje) i kucającego przy brzegu.
Itachi, nasze złotko, pewnie nie wiedział, że najbardziej wredna osoba w Akatsuki, Deidara z asystą (tylko mi to się skojarzyło z asystami w lolu?) Hidana posmarowali skałę masłem. Więc, biedna Łasica, na brzegu się poślizgnął i wpadł z chlupotem do wody. Plusk był tak głośny, że zza drzewa wysunęła się głowa Tsunade, która już po drugim traci poczucie, więc będąc po czwartym, było cud, że coś zdołało ją wyrwać ze stanu "błogości".
- Że ja... jadę.... moje... płatek ucha....- wymruczał Itachi, który uderzył się o dno, i chłopcy musieli go wyciągać. 
W pozie "na ptaka" został przez chwilę, by Temari, TenTen i Hinata porobiły focie. 
Sakura i Ino chciały podejść do TenTen, ale zauważyły że z kimś rozmawia. 
Tym kimś oczywiście był Pan Hyuuga.
Po ich rozmowie i tajemniczych spojrzeniach między parą, podbiegły do dziewczyny.
- Ej, TENCIA, masz piękne imię, wiesz? Ta woda musi być mokra... Ty wiesz najlepiej, prawda? ZWIERZĘTA w nocy okropnie hałasowały.- mówiła Ino, podpuszczając brązowowłosą, której policzki momentalnie poczerwieniały.
- ZAPOMNIAŁAM, MÓJ KAMYK SIĘ ZGUBIŁ!- krzyknęła i w te pędy pobiegła ku domkom. Dziwne, że zamiast do swojego domku, weszła do Neji'ego.
- Neja zyskwa kszywkę KAMYG!- wrzask Jirayi rozległ się zza krzaków.
- Nie, proszę Pana, NEJA nie zyska takiej ksywki. Jak coś to OBCAŁOWYWACZ.- powiedziała z uśmiechem Sakura.
W podskokach podskakały do jeziora.
- Psze państwa, oto Kakashi Gessler!- usłyszały za sobą krzyk pana Stracha-Na-Wróble. 
- O nie... Kakashi znów spali połowę lasu.. Jak on weźmie się za gotowanie, to wszyscy mamy przerąbane..- smutny głos Ino rozbawił wszystkich.
- Okej, więc MASEŁKO.- oznajmił Itachi momentalnie się budząc do życia.- Kto pierwszy? Okej- ignorując ciszę wskazał na Sakurę- widzę że aż rwiesz się do skakania. Nasmaruj się MASEŁKIEM.
Mrugnął do Hidana i Sasoriego. -musi ściągnąć koszulkę i DOKŁADNIE się posmarować.- wyszeptał. Sakura tego nie słyszała, ale od Naruto stojącego obok, dostał z piąchy.
Sakura wszystkie wymogi ślicznie wypełniła. Już kucała przy skale, ale kątem okiem zobaczyła, że Gaara się jej bacznie przygląda. Wzrok miał taki jakiś dziwny. Pełen sympatii. Ale ten Gaara, postrach? Nie, pewnie jej się coś myli.
Skoczyła, i rzeczywiście wspaniale było. Taki ślizg. Po niej, pełno osób postanowiło skorzystać z tej "atrakcji".
                               

                                    
Potem chwyciła Itachiego za rękę i zaczęli rękami wywijać kółka. Byli bardzo ze sobą zżyci, bo jak by nie tu nie być zżytym z piękną, głupią Łasicą?!
- To twój pomysł, twoja wina, idioto!- Hidan krzyczał na Deidarę, obwiniając go że posmarował skałkę masłem, przez co Itachi wpadł.
- Czy ja o czymś nie wiem?- warknął Itachi.- dziś masujecie mi szłapy i, do tego, jestem głodny. Chcę coś słodkiego.
                                        

Kilka minut później do grupki podeszła TenTen z Nejim, nie wstydząc się i trzymając za ręce. 
- Postanowiliśmy wam powiedzieć- od trzech tygodni jesteśmy razem, planujemy 30-oro dzieci, willę z basenem, wycieczki na Hawaje, spotkania z Johnnym Deppem, wyprodukowanie własnej wody i, co najważniejsze, żeby uszyć kocyk dziecięcy!! - tu wszyscy zaczęli bić brawo.
- Wiemy od wczoraj, wasze dzikie jęki niosły się po całym campingu. 
- Nie jęczeliśmy.
- Jak to?
- Jakieś zwierzęta nas wystraszyły.
W tym momencie, wszystkie osoby aktywne wczoraj w nocy, szczególnie Sakura i Naruto zaczęli się pokładać ze śmiechu. 
Sakura przyłapała się na obserwowaniu, jak Gaara leciutko się uśmiecha.
***
Szantaż- jak najwięcej komentarzy. Już za wami tęsknię...

                          
Tak śpi Akatsuki.



sobota, 29 czerwca 2013

60. Kąpiel, więcej was matka nie miała i nowa para.

Siemanko! Wreszcie wakacje. Jakie macie plany?? Ja jutro jadę na obóz koszykarski ;d Witam nową obserwatorkę Kim Nakadai! ŁO KURNA KTÓRA TO JUŻ NOTKA... Więc musi być długa ^^
***
Sakurze ze zdziwienia zaparło dech w piersiach. 
- Nie gadaj że to oni...- mruknęła cicho do Naruto.
- A jednak, dwa punkty dla mnie.- odpowiedział chłopak. 
- Jak to możliwe że NEJI I TENTEN siedzą razem na plaży i się jako-tako przytulają?!- warknęła głośniej.
- Ej, TenTen, słyszałaś coś?- usłyszeli głos Hyuuga.
Naruto pociągnął Sakurę w krzaki.
Upadli razem na ziemię i przeturlali się za drzewo. Skończyło się na tym, że Naruto leżał na Sakurze.
Ciche trzaski dobiegały koło miejsca, w którym przed chwilą byli.
- Okej, Tencia, pewnie jakaś lama tu była. 
- Taa.... Chodź do mnie.
 Zaintrygowani, nadal w swojej dziwnej pozycji, wychylili głowy zza drzewa.
TenTen wyciągnęła ręce ku brązowowłosemu. Ten, z uśmiechem ujął jej dłonie i usiadł koło niej. Zbliżył się twarzą do niej, i pocałował delikatnie. 
A tym momencie na twarz Sakury i Naruto wskoczył ogromny rumieniec. 
Spojrzeli na siebie.
- Może jednak nie powinniśmy tego oglądać.- szepnął Naruto.
Sakura zachichotała. W głowie małego diabełka rodził się iście diabelski plan.
- Mam pomysł.- szepnęła. - Najpierw przebiegnę do wody, niedaleko ich, jest tak ciemno że nie zauważą. Będziesz udawać jakieś zwierzę. Ja zacznę chlupotać wodą i okropne dźwięki wydawać.
- Dobre. Okej, chyłkiem, mała, bo zauważą!- powiedział. - I uważaj. Pocałował ją mocno w usta i popchnął lekko w kierunku jeziora.
Sakura rozejrzała się. Miała mętlik w głowie z powodu pocałunku ale wzięła się w garść. Na lewo siedziały dwa gołąbki. Na prawo plaża i las. Prosto- jezioro- jej cel! 
Popędziła jak najciszej umiała.
Kiedy była blisko brzegu poślizgnęła się na śliskim kamieniu i z głośnym chlupotem wpadła do wody. 
- Pierdolę, nie jadę.- mruknęła wściekła. Ale miała jeszcze szansę. Zanim do jej miejsca zbliżył się Neji z TenTen trzymając ją za rękę, zanurkowała. Oczy miała otwarte, gdyż woda była czysta. 
W najgłębszym miejscu jezioro miało dziesięć metrów. Sakura rozejrzała się. Dziwiło ją, że pod wodą było okropnie jasno. Małe rybki pływały z dala od niej. Podłoże było z piasku. 
Spojrzała w górę. Wydawało jej się, że pękną jej płuca. Powoli zaczęła się wynurzać. 
Kiedy jej głowa przebiła taflę wody, od razu spojrzała w bok i odetchnęła z ulgą. Parka siedziała na swoim miejscu. Sakura skryła się za skałką. Naruto dał znak.
Zaczęła podnosić ręce i walić dłońmi o wodę. 
- Hreeee..... - charczała. Z trudem tłumiła śmiech.
- C-co to?!- usłyszała pisk TenTen.
- Ni-nie wiem, kicia.- odpowiedział Neji, maskując przerażenie. 
- Idź sprawdź!
- To ty tu jesteś mężczyzną!
- Jestem kobietą, idioto! 
Ta wymiana zdań była dość głośna, ale nie na tyle, by się reszta pobudziła.
Naruto zaczął szeleszczeć w krzakach i robić "chrum, chrum".
- O JEZUSIE, MARIA, JÓZEFIE ŚWIĘTY!-  prawie krzyknęli jednocześnie gołąbki.
Jako że parka stała na skałce, ktoś musiał się poślizgnąć. Tą królewną okazał się Neji. W momencie spadania TenTen chwyciła go za rękę, i razem z chlupotem wpadli do wody. Sakura szybko wybiegła z wody, i w mokrych ubraniach do krzaków się rzuciła.
- Byłaś wspaniała.- wydyszał podekscytowany Naruto. Jego twarz nabrała rumieńców. Pocałował ją w usta mocno, i namiętnie. Czuła w ustach smak śliny chłopaka. Jeszcze chwila i oboje stracą kontrolę.
Z racji tego zaczęła go łaskotać, a on cicho piszczał.
Neji i Tenten wyszli z wody, przemoczeni, ale z uśmiechem na twarzach.
Rozeszli się do swoich domków, ale na pożegnanie, Hyuuga pocałował na dobranoc Tenten i się uśmiechnął.
Kiedy weszli do swoich domków, Naruto z Sakurą wyszli z krzaków.
- To było zajebiste.- powiedział Naruto z wyszczerzem.
- Żebyś wiedział.
- Ej, Sakura. 
- No?
- Mam pomysł. I tak już jesteś przemoczona.- szepnął chłopak, szybko zdjął koszulkę ze znakiem rodziny Uzumaki i spodnie. Pod spodem miał bokserki do pływania.
- Masz szczęście że nie slip..- nie dokończyła, bo Naruto chwycił ją na ręce "na księżniczkę" i pobiegł z radosnym okrzykiem do wody. 
Trzymał ją mocno w swoich ramionach. Obserwowali pod wodą rybki. 
Ale ludzkie potrzeby skierowały ich na górę.
Z wody wyłonili się uśmiechnięci.
- Kocham Cię, wiesz? Bardziej, niż wszystko inne. Jesteś moim słońcem. To Ciebie potrzebuję, nie potrafię bez Ciebie żyć.- szepnął blond włosy, przykładając swoje czoło do jej. 
- Jaka deklaracja..- odpowiedziała z rumieńcem. Pocałowała go w nos. 
*** 
Tymczasem w krzakach, obserwujący obserwatorów, obserwujących swoje ofiary (czyt. Shikamaru, Ino i Choji obserwowali jak Naruto i Sakura obserwowali Neji'ego i Tenten) obserwowali obserwatorów.
- Ej, Shika, masz ujęcie?- szepnęła Ino do Shikamaru.
- Jasne, i wyraźne. 
- Choji, zbieramy się, nie jedz owadów Shino... - mruknął Nara.
- CO TU ROBIĄ OWADY SHINO?!- o mało nie wykrzyczała Ino.
- Siemanko.- usłyszeli.
- No zajebiście.- powiedział Choji na widok Kiby, Shino i Hinaty.
- CO WY TU ROBICIE?- warknął Kiba.
- Mógłbym zapytać się Ciebie o to samo..
- My teraz przyszliśmy..
- Jasne..
- Mam was, gagatki!- usłyszeli nad głowami.
- O nieeee.... Kur.w.a- mruknął Shikamaru załamany na dźwięk tego głosu..
 Jiraya patrzył na nich z góry z uśmieszkiem.
- Co wy tu robicie o TRZECIEJ w nocy, co?
- No... Obserwujemy no...- mruknął Shino...
- A co?
- Ich.- odpowiedziała zamiast Shino Hinata, wskazując na Sakurę i Naruto w wodzie.
Jiraya natychmiast wszedł do krzaków i przykucnął. Wyjął swój notesik.
- Co do tej pory robili?
- No nic... Całowali się namiętnie.- powiedział Shikamaru patrząc na notesik nauczyciela z napisem "Icha, icha".
Sakura i Naruto wyszli z wody uśmiechnięci. Sakura objęła go rękami za szyję, a Naruto położył ręce na jej plecach (dość blisko tyłeczka, zboczeniec). Zaczęli się całować. Ich usta poruszały się w miarowym tempie. Ręce młodego Uzumakiego stopniowo przesuwały się niżej i niżej..
Jirayi poszła krew z nosa, tak bardzo, że Ino musiała pożyczyć mu całą paczkę chusteczek dla niemowląt.
Niestety, ich wichrowe wzgórza szybko się skończyły, bo ktoś zaszelestał, i Sakura z Naruto w morderczym pędzie pobiegli do swoich pokoi.
***
Rano coś obudziło Sakurę, łaskocząc ją w nos. Nad nią pochylał się Deidara, Kisame, Sasori, Konan, Shikamaru, Ino, Choji, Hinata, Kiba, Shino i Akamaru. Gaara się trzymał z boku.
- Więcej was matka nie miała?- warknęła, przygładzając rozczochrane włosy. O nie, miała liście we włosach.
- No i jak, Sakura, dobre było buzi-buzi?- spytała Ino, czochrając jej z powrotem włosy.
- Co, jakie buzi-buzi?
Pod nos ktoś przysunął jej aparat fotograficzny.
Sięgnęła po niego ręką. Przesuwając po kolei zdjęcia, jej twarz nabierała coraz to nowych kolorów. 

- Marnie zginiecie.- wyszeptała z błyskiem w oku, a wszyscy wybiegli z wrzaskiem z domku. Jedynie Gaara, patrząc na Sakurę zaciekawionym spojrzeniem, zaczął zdejmować koszulę do spania i zakładać nową.
***
KONIEC. Proszę o jak najwięcej komentarzy <3

czwartek, 20 czerwca 2013

59. Łasica za kierownicą, niema kłotnia i wycieczka.

Ohayo! Długo mnie nie było- wybaczcie. Jako że wróciłam z nową notką, to liczę na komentarze. Notka dedykowana Minnou :) 
***
- N-No co, macie jakiś problem, głąby? ŻE NIBY ŹLE PROWADZĘ? To się przekonacie, idioci.- tarmolił pod nosem Itachi zasiadając przy kierownicy. Jako że znów brakło miejsca (o, zgrozo), kilka osób musiało się przenieść do LUKU BAGAŻOWEGO.
- Ja idę.- powiedział Shino zachwycony, bo przecież w ciemnych zakamarkach musi się czaić wiele pięknych owadów.
- I ja.... - mruknął od niechcenia Choji. Za nim poszli Ino z Shikamaru
- Dobra, poświęcę swoje piękne ciało.- mruknął Zetsu, ciągnąc za sobą Kakuzu, który trzymał w ręce walizkę z kasą (bo bał się że mu ukradną).
Siedzenia były trzyosobowe, więc Sakura siedziała wraz z Kisame i Deidarą dwa siedzenia za kierowcą-Łasicą.
Naruto z Hinatą i Kibą usiedli za nimi. Nauczyciele mieli osobny "przedział" oddzielony zasłonką prysznicową. Słyszeli tylko piski Tsunade, głos Jirayi i tubalny śmiech Asumy. 
W luku siedziała gromadka osób. Było ciemno i wilgotno, ale jednak się wygłupiali. Nagle Itachi ruszył, a Ino wpadła na Shikamaru, i oboje zwalili się na walizki.
Tymczasem u góry TenTen wrzeszczała  na Lee'go który wpadł jej na nogi, Yahiko dostał kopa od Konan za złe wyrażanie się, Sasori robił marionetkę a Naruto mówił coś do Hinaty. 
Sakura w coraz gorszym humorze patrzała, jak granatowowłosa rumieni się i patrzy spod rzęs na Naruto.
W zapamiętaniu kopała oparcie fotela. 
Poczuła że ktoś ją chwyta za ramię i obraca ku sobie. Spojrzała zdziwiona na Sasoriego. Szepnął jej coś do ucha i podał małą, słodką laleczkę.
Była wielkości niecałej dłoni, ubrana w zieloną sukienczynę, miała białe włosy.
- Niech odgania wszelki smutek..- szepnął do jej ucha Sasori. 
Sakura ucałowała go w policzek. Spontanicznie. 
Uśmiechnęli się do siebie. Naruto obserwował tą scenkę kątem oka. Wkurzony przysunął się do Hinaty i zaczął nawijać o niczym.
Ostry zakręt. Sakura poleciała do przodu. 
Zwaliła się na głowę Itachiemu. 
- Ty powalony kretynie, jak tak można?! Uważaj trochę! Chcesz nas pozabijać?!
*Tymczasem na dole*
- Choji, siedzisz swoim grubym dupskiem na mojej twarzy!- powiedział zduszonym głosem Zetsu.
Choji poderwał się na równe nogi.
- Nie jestem gruby, tylko DOBRZE ZBUDOWANY! 
Ino spojrzała na Shikamaru.
- Co tam, wszystko gra?
- Taaa... Upierdliwi są... Poza tym..
- Hym?
- Zasłoń się, bo sukienka Ci się podwinęła...- powiedział chłopak rumieniąc się.
Ino spojrzała w dół. Jej żółta sukienka zahaczyła o koronkowe majtki.
***
Dojechali na miejsce. 
- Sakurka-chan, dla ciebie nauczę się dobrze jeździć!- powiedział Łasica z mocą.
- Kto dał ci prawko?
- Przekupiłem ich.
I WSZYSTKO JASNE.
Tłocząc się na dworze, do uczniów wyszli nauczyciele. Tsunade, jak zwykle, z butelką Sake w dłoni, a w drugie trzymała za włosy Jirayę.
- AU!! Tsuna, ty decho! To boli!
Biedny pan dostał kopniaka między nóżki.
Wszyscy się rozglądali.  Była ciepła noc. Jechali baaardzo długo.
Otaczał ich las. Nie wiedzieli jak Itachi zdołał się przez niego przebić. Na wprost znajdowało się wspaniałe, ogromne jezioro, a tuż przy nim szesnaście domków letniskowych. 
Piaszczysta "plaża" kusiła, ale Tsunade zawyrokowała.
- SPAĆ.- i dała każdemu plan pokoi. 
Oczywiście nie zwracała uwagi na damsko-męskie sprawy.
Sakura poszukała na liście swojego imienia. 
Była w pokoju z Kisame, Sasorim, Deidarą, Konan i, o zgrozo, Gaarą.
Kątem oka rzuciła spojrzenie na spis pokoju Naruto: Kiba, Lee, Zetsu, Shikamaru i Hidan.
Odetchnęła z ulgą na widok, że żadnej dziewczyny nie ma w pokoju.
Konan złapała ją pod rękę, i z uśmiechem skierowała ją ku domku. Naruto z grupką szli do swojego. Spojrzał na nią. A ona na niego. Trwało to może sekundę, ale widział w zielonych oczach jakieś ostrzeżenie.
Domek nie był duży. Liczył sobie trzy łóżka dwuosobowe, szafę a wychodek znajdował się przy jeziorze (musiałam zrobić go gdzieś dalej, potem się dowiecie czemu ^^) 
Chłopcy szybko uderzyli w senne dzwony, a Konan od razu pochrapywała, jednak Sakura nie umiała zasnąć.
Powoli, odziana w t-shirt z logiem BVB i krótkimi spodenkami do spania, wyszła z pokoju. Cykały cykady, a powietrze było czyściutkie nie licząc zapachów z pokoju Chojiego.
- Znowu jadł fasolkę...
Skradała się cicho ku jeziorze, które od domków było oddzielone jakimiś piętnastoma metrami, wieloma krzakami i drzewami. 
Weszła w krzaki.
Nagle w coś uderzyła. 
Pisnęła cicho.
- K-Kim jesteś?! Uważaj, znam karate!- prawie krzyknęła.
- Cicho bądź, mała, i popatrz!- usłyszała głos Naruto. Spojrzała w górę, i zatopiła się w niebieskich oczach.
- Nie na mnie, a tam!- rzucił po cichu zdenerwowany, że nie wykonała polecenia.
Na brzegu jeziora siedziały dwie osoby. Nietrudno było zgadnąć że się obejmują. Trudno było ogarnąć kto to.
- Nie wierzę...- szepnęła zdumiona Sakura.
***
Komentujcie, liczę na 10 komentarzy :D


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Oneshot

Oneshot dedykowany Dodo, Spiszowi, Tomkowi  i Eileen. 
***
Głośna muzyka brzmiała za ściany. Krzyki, hałas i różne dziwaczne dźwięki mąciły spokój. 
Dodo tańczyła ze Spiszem taniec który nazwałam murzyńskim. 
Eileen z Tomkiem jarała na balkonie. 
- DODO!!! Swoim dupskiem zgniotłaś moje ciastko!- krzyknął Tomek ze łzami w oczach, patrząc na zgniecione pudełko. 
- MASZ ZASZCZYT MIEĆ ZGNIECIONE CIACHO PRZEZ MOJE PIĘKNE I JĘDRNE DUPSKO.- odwarknęła Dodo rozlewając trochę piwa po stole. 
- Nie chlaj jak chłop, bo porzygasz sobie sweterek.- powiedziała Eileen.
- To nie sweterek dałnie, a dmuchany ponton! ROZUMIESZ? Dmuchany ponton.
Spiszu pokręcił głową z niesmakiem. Jak wytrzymywał w tym wariatkowie, tego nie wiem.
Eileen zrzygała mu się na głowę. 
- Ups, wymsknęło mi się.- mruknęła, pocierając chusteczką "lekko" zbrudzoną głowę Spisza.
- Jestem spokojny, cholernie spokojny.
- Doduś, nie, tylko nie to~! Dodo umarła!- wykrzyknął Tomek patrząc jak bezwładne ciało dziewczyny leży na łóżku.- NIE, NIE UMIERAJ! Co z naszym dzieckiem?! 
- Nie umarłam idioto. ŚPIĘ.- warknęła Dodo przewracając się na drugi bok. Nagle wstała.- Chcę pograć w kręgle.
- Skąd Ci wytrzaśniemy kręgle?
- Wasze głowy to będą piony, a kulą będzie butelka po strongu.- wykrzyczała radośnie.
Odsunęli się od niej gwałtownie.
- Tobie na mózg, którego nie masz, padło.- powiedziała Eileen.
Spiszu i Tomek się naradzali.
- Może wrzucimy ją do rzeki i pozbędziemy się dowodów zbrodni?- wyszeptał ten pierwszy.
- Nie, powaliło Cię? Lepiej zamordować i powiesić na drzewie. Może uznają że się uchlała i popełniła samobójstwo.
- Nie takie złe... Już jest uchlana. Uda się..
Radosną rozmowę przerwała Eileen. 
- Mówiliście coś?- warknęła.
- Nic, nic...- powiedzieli szybko.
- Tania!- zachlana Dodo wpadła do pokoju młodszej siostry. - Gdzie jest mój ~chick~ nowy chłopak?
- A który by z Tobą wytrzymał? Pewnie siedzi pod kołdrą Eileen.
- EILEEN. Poważna rozmowa! Zakosiłaś mi chłopaka, kurwa?!
- Dominciu, ty NIE MASZ chłopaka.- uspokoił ją Spiszu kładąc w matczynym geście rękę na jej ramieniu. 
Dziewczyna z mordem w oczach zacisnęła dłoń na jego szyi.
- TO TY SPAŁEŚ Z MOIM KUBĄ...
- Dodo ma zajawkę na Kubów! Wiecie, jak lovelaśnie? Widziałem sam! Całowała się ostatnio z tym, no, a potem wiecie co? NIC, KURWA.- wymamrotał Tomek w stanie upojenia alkoholowego.
Zaczęła lecieć fajna piosenka.
Młodzież zaczęła tańczyć. Oczywiście Eileen i Dominika co chwilę się przewracały. Tomek ze  Spiszem tańczyli razem walca.
- TYM TYM TYM TYM, TYM TYM TYM TYM, TYM.... - nucił Tomek.
- TYM TYM TYM TYM, TYM TYM TYM TYM, TYM TYM TYM, TYMTYMTYMTYMTYMTYM.
- Nie tymaj mi bo zaraz Cię wytymam.- mruknęła Eileen.
- WYDYMAM ~CHICK~ -chicknął Spiszu.
Spojrzeli na niego. Tomek gwałtownie się odsunął.
- Nie wiedziałem że jesteś innej orientacji...
- PODYMAŁO CIĘ NA ŁEB.
A potem im się film urwał. Następnego dnia nic nie pamiętali. 
Tylko czemu miał Tomek ślady czerwonej szminki na ustach, tak jak SPISZU?! Tajemnica do rozwiązania...
*** 
Heheheheh.

sobota, 18 maja 2013

58. Święty Mikołaj, lama i nabuzowane zozole.

Siemanko! Wróciłam z nową notką! Tym razem jest dla mojego hobbita, M. ;3
***
Razem z Naruto, Sakura wracała powoli do domu. Chłopak trzymał rękę na jej ramionach.
- Naruto, ostatnio zauważyłam że spędzasz dużo czasu z Hinatą-chan. Przyjaźnicie się?- zapytała mimochodem, patrząc na niego spod grzywki.
- To moja dobra koleżanka.- odpowiedział krótko.
- EJ, SHIKAMARU! DAWAJ MI TĄ LAMĘ, BO SIĘ OD NIEJ ZALAMISZ!- usłyszeli krzyk Ino, odwrócili się.
Za nimi, udawając kurczaka, szedł Choji.
- Ołłł, jeeee!- mówił do siebie, chodząc na podkurczonych nogach.
Shikamaru trzymał w ręku smycz... lamy. Ładna, rudowłosa lamula. Za nim biegła Ino z kozą.
- Baakaaa.- powiedziała Sakura. 
Wsiadła na lamę i pojechała w siną dal. A potem zawróciła.
- Fajna, lama. To nara!- krzyknęła, biorąc pod rękę oszołomionego blondwłosego głupka i szybkim krokiem oddalając się.   
- Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało, dla mnie to, mało!!- usłyszeli z komina głos nabuzowanej zozolami TenTen. Mało tego. Był to komin.... Neji'ego.
- Co tam Tenten robi?- zapytała Sakura, patrząc na dom klanu Hyuuga.         
- Pewnie jest Świętym Mikołajem.
- Głupi jesteś? Świętym Mikołajem? W PRAWIE-LATO?
- Phy.   
Doszli do domu Sakury.
- To pa, mała.- powiedział szczerząc się.
Chciał pocałować ją w policzek.
Sakura gwałtownie obróciła głowę.
- 1-0 dla mnie. - mruknęła cicho, pocierając swoimi wargami o jego. Usta Naruto były miękkie, ciepłe i słodkie. Jak czekolada.
Sakura weszła do domu, pozostawiając Naruto nadal niezaspokojonego jej ust.
Powolnym krokiem powlókł się do domu.

Na Sakurę w kuchni czekali Elliot z Borysem.
- I jak było?- zapytał Elliot radośnie.
- Mówiłam Ci coś.
- Ale...
- Mówiłam.
- No ale zakazałaś wchodzić na żyrandol, nie do piekarnika...
- Borys, ty małpo, zamknąłeś Elliota w piekarniku.
- Sam chciał poczuć jak czuje się kurczak.- odparł Borys z fochem.
- NO ALE ON NIE JEST KURCZAKIEM.
- Ale prawie był. 
- Prawie, to był spalony.
Elliot otarł blond włosy z sadzy i uśmiechnął się szeroko.
- Nie bój żaby, Sakurka, zrobiony jestem z drewna!
- Widać, fajczysz się.- powiedziała Sakura wskazując na jego palący się sweter.
***
Następnego dnia Sakura obudziła się w łóżku. A przecież zasnęła na kanapie!
Na ziemi leżał, jeden na drugim, Borys i Elliot. Ten drugi był cały w liściach, a pierwszy normalnie, jak człowiek.
 Wstała z łóżka, ubrała mundurek, zjadła coś i lekko się umalowała. Powlokła się do szkoły. Na stole zostawiła im kartkę: "Nie bój żaby, boś nie żaba, jestę w szkolę. Sa-chan"
Pierwszą lekcją był polski z Kurenai, ostrą babką, kochającą się w nauczycielu biologii, Akumie. 
Siedząc w ławce razem z Ino, zapomniała na chwilę o Borysie i Elliocie. 
Z drugiego końca sali, Naruto siedzący koło Kiby puścił do niej oko.
Uśmiechnęła sie do niego szeroko.


- Don't worry, don't worry, don't worry babyyy...- usłyszała ciche nucenie Sasuke siedzącego przed nią.
Odwrócił się do niej i uśmiechnął lekko.
 Na długiej przerwie do klasy wszedł Itachi Uchicha, starszy brat Sasuke.
- EJ, LAMO MŁODA, ZAPOMNIAŁEŚ ŚNIADANIA I MADARA KTÓRY ROBIŁ ŚNIADANIE SIĘ WKURZYŁ.- warknął wbijając do klasy.
- O, Sakura-chan! Witaj, madame!- powiedział całując ją w policzek, co ją zmurowało. - Mój brat nie zasłużył. BO LAMA. Śniadanie jest dla Ciebie.- dokończył podając jej obento.
- Coś ty...- mruknęła. Wszyscy ich obserwowali.


- Lecę, pa, madame.- powiedział puszczając oczko do dziewczyny.
Rozległy się chichoty po tym, jak wyszedł z klasy. Naruto miał wzrok zabójcy.
Sakura unikała jego spojrzenia.
Pod koniec lekcji do ich klasy weszła dyrektora Tsuande.
- Jako że chcę się was pozbyć, macie NAKAZANE wyjechać na kilka dni na wycieczkę szkolna- nad Jezioro.- powiedziała z uśmiechem.- Jedzie też cała klasa druga (Akatsuki) i grono nauczycielskie. Ja też pojadę, bom zołza leniwa.
***
Rano prawie wszyscy zebrali się pod szkołą z bagażami. Elliot i Borys obiecali Sakurze, że zajmią się jej domem pod jej nieobecność.
Kiba grał w łapki z Shikamaru, Choji obserwował ich jedząc chipsy, Sakura i Konan udawały pandy i wspinały się po drzewach, Hinata siedziała napięta jak struna na murku a reszta chłopców grała w piłkę. Jedynie Sasori siedział w cieniu obserwując wygłupiające się Konan z Sakurą. Reszta dziewczyn jeszcze nie przyszła.
Kiedy byli w komplecie, Tsunade wskazała na autokar. 
- TO JEST BUS. RÓBCIE ZDJĘCIA, BO TO RZADKI OKAZ.
Wsiedli do autobusu. Brakło pięciu miejsc. Na dachu postanowili usiąść Kisame, Kakuzu, Zetsu,  Shino i Temari. Myśleli że to będzie dobra zabawa, ale...
- Itachi będzie prowadził.- oznajmiła Kurenai.
- NIEEEEEE!!!! 

***
I jak? Liczę na 10 komentarzy, nawet ponad bo was kocham :3