Dostałam komputer na parę dni no i jestem happy *.*
Dedykacja dla mojej siostry, która jest idealnym przykładem charakteru Sakury (wybuchowy, sarkastyczny) i wiem po kim mam geny <333
***
Naruto patrzał na Sakurę jak w obrazek.
- Nie wierzę, wróciłaś!- Co chwila mówił z zdumioną i zachwyconą miną.
- To uwierz.- powiedziała Sakura czule i pocałowała go w czoło (musiała stanąć na palcach ^.^ dop.aut)
Spojrzał na nią zdziwiony. Potrząsnął lekko głową. Nie. To niemożliwe. On jej wcale nie lubi lubi. Jest jedynie jego kumpelką od serca.
- Naruto? Coś ty taki czerwony? Naruto, słyszysz mnie?- usłyszał nagle głos Sakury. Uświadomił sobie że przez chwilę pogrążył się w myślach. Ocknął się.
- Co? Aaaa... Sakura!- powiedział z uśmiechem.
- Mhm?- spytała nadal zdziwiona różowowłosa.
- Czy chc...- Naruto nie dokończył bo przerwał im inny głos.
- Saaaakuraaa!! Idziesz ze mną do kina?- wrzasnął Kiba wpychając się między Sakurę i Naruto.
- Eee? Jasne, z przyjemnością.- powiedziała Sakura nie zdziwiona zachowaniem Kiby. Istny podrywacz.
"Sakura, czy coś do niego czujesz?"- pomyślał Naruto ze smutkiem.
Co?! Ze smutkiem?! Co mi jest?- wrzasnął Naruto w myślach i zaczął wariować.
Parę minut później się uspokoił.
- Sakura, chcesz coli?- spytał Kiba.
- No jasne!- powiedziała Sakura kierując się do baru.
- Stop, ja przyniosę.- powiedział Kiba zatrzymując ją.- Biorę dla wszystkich.
Sakura rozmawiała z Ino i resztą koleżanek które wypytywały o jej przygody kiedy była za granicą.
- Poznałam kogoś.- usłyszał Naruto.
"Poznała kogoś?"- pomyślał zszokowany.
- Co?! Kto to?!- krzykneła Ino podekscytowana.
- Pewien chłopak.- powiedziała Sakura rumieniąc się.- Bardzo go lubię ale nie wiem czy on mnie też... Zaprzyjaźniliśmy się.
" Niemożliwe... Sakura go kocha? Jak to?! O czym ja myślę?! Przecież jestem tylko kumplem..."- pomyślał Naruto ze smutkiem i grozą.
- Jak się nazywa?- dopytywała Ino z zaskoczoną miną.
- Tasuku.- powiedziała Sakura spuszczając wzrok.
Drzwi do sali się otworzyły. Stanął w nich bardzo przystojny chłopak.
- Kto to?!- zapiszczała Hinata i Ino.
Sakura odwróciła się i sama pisneła.
Chłopak najwyraźniej czegoś (kogoś?) szukał.
Jego wzrok spoczął na Sakurze. Uśmiechnął się tak radośnie, że Naruto pomyślał że nie może się z nim równać.
Chłopak biegiem podbiegł do Sakury i chwycił ją w ramiona.
- Sakura!!- krzyknął.
- TASUKU!!- wyszeptała Sakura śmiejąc się i czerwieniąc.
Naruto miał usta otwarte ze zdumienia.
- Nie mogłem cię zapomnieć, jak mi powiedziałaś. Sakura, muszę ci coś powiedzieć.- powiedział Tasuku.
Zobaczył resztę przyglądającą się im.
- Eeee...
- Przedstawiam wam Tasuku Kurosakiego, mojego...- Sakura nie dokończyła.
- Chłopaka?- mruknął Naruto cicho.
- Kumpla? - pomógł wkurzony Kiba.
- Męża? - spytała Hinata.
- Kumpla.- powiedział Tasuku.- Na razie. Miło mi was poznać.- powiedział chłopak z zacieszem.
- Nam też.- powiedzieli wszyscy, najgłośniej dziewczyny.
Wszyscy prócz Naruto.
Kiedy Kurosaki na chwilę się obrócił, Naruto wziął Sakurę za rękę i poprosił, żeby na momencik wyszli.
- Sakura-chan, muszę ci coś powiedzieć. Przed Tasuku.- powiedział Naruto drapiąc się po głowie.
- Co się dzieje?- spytała Sakura ze zdziwieniem.
- Sakura-chan... Ja cię kocham...- powiedział Naruto uświadamiając sobie własne uczucia i uśmiechnął się radośnie.
Może Sakura go nie zaakceptuje, ale on powiedział jej co on do niej czuje.
- N..Naruto? Naprawdę?- spytała Sakura zszokowana jak nigdy.
- Tak. Od pewnego czasu. Ale dopiero teraz uświadomiłem sobie, jaka jesteś dla mnie ważna. Bez ciebie nie umiem żyć. Napisałem ci wtedy list, pamiętasz?- powiedział Naruto cicho.
- Pamiętam... Naruto, ja również mam ci coś do powiedzenia. powiedziała Sakura natchniona odwagę. Spojrzała w górę, w oczy Naruto i uśmiechęła się.- Myślałam że moje uczucia to są uczucia jak do przyjaciela. Ale zawsze, ZAWSZE, o tobie myślałam kiedy mnie tu nie było. Też cię kocham.- Sakura się zarumieniła słysząc własne słowa.
- Sakura!- powiedział Naruto zachwycony, zdumiony i szczęśliwy jak nigdy.
Wyciągnął do niej ręce, objął ją a ona staneła na palcach.
Powoli pocałowała go w usta.
W Naruto trwała burza uczuć. Jej usta były takie słodkie...
Po chwili oderwali się od siebie.
Sakura była cała czerwona, nie lepsza od Naruto ^.^
- Co do Tasuku... Chodzi mi o to że lubię go ja senseia. To, co mi chciał powiedzieć, to to że będzie chodził do naszej szkoły.
- Ahaaaa....- powiedział Naruto zachwycony.
Chwycił Sakurę za rękę i otwarli drzwi do sali.
***
Podoba się? I jak, Bartek9? :D
Liczę na komentarze (i to dużżżżżoooo!!) :D
piątek, 2 listopada 2012
wtorek, 30 października 2012
News
Zawieszam na czas nieokreślony z powodu kary :d Bardzo mi przykro i kiedy wrócę napiszę nową notkę :D Pozdrawiam :*
sobota, 27 października 2012
47. Rok.
***
Dedykacja dla Wiki, Asoki i Anonimki :D Dzięki wam za komentarze ;D
***
- Mamo, długo jeszcze?- spytała niecierpliwie Sakura mamę wyglądając zza okna samolotu.
Sakura z rodzicami wracała do Konohy po roku. Ostatnie 12 miesięcy spędziła w Anglii, gdzie jej tata miał pracę, ale wracali do domu. Dom. Tak właśnie myślała Sakura o mieście Konoha.
- Uspokój się, kochanie, za godzinę będziemy.- uspokajała córkę Pani Haruno.
Sakura wstała z miejsca i podeszła do barku.
- Colę z lodem, poproszę.- poprosiła barmana.
Trzymając brzęczącą szklankę Sakura poszła na miejsce. Siorbneła z kubka.
- Sakura! Zachowuj kulturę.- sykneła mama, ale uśmiechneła się.
- Spadaj. Hormony mi burzują.- powiedziała Sakura i zaśmiała się.
Tęskniła za swoimi przyjaciółmi. Nie wiedzieli że już wraca. Nie miała z nimi kontaktu od roku. Tęskniła za śmiechem Ino, wygłupami Kiby, uśmiechem Naruto i głosikiem Hinaty... Za wszystkimi tęskniła. Pragnęła znów się śmiać jak szalona w ich towarzystwie i nie być besztana za "złe zachowanie".
Przeniosła wzrok za okno. Widziała zachodzące słońce i... co to było? Czyżby? Wytężyła wzrok. Nadal nic.
Zerwała się z miejsca i wbiegła do pokoju "tylko dla personelu".
- Tu nie można wch...- powiedziała stweardessa ale Sakura jej przerwała:
- Przepraszam! Czy to Konoha tam w oddali?- spytała podekscytowana.
- Hmm, tak, to Konoha.- powiedziała stweardessa zdziwiona i spojrzała na nią podejrzliwie.
- Hm?- spytała Sakura widząc jej wzrok.
- Co Pani tu robi?
- Ah, przepraszam! Dziękuję bardzo za informację!- powiedziała Sakura i przytuliła niższą od siebie kobietę.- już spadam!
Wybiegła z kabiny i jak na skrzydłach poszłą na swoje miejsce.
Wyciągneła z kieszeni bluzy list.
"Czekamy".
Czy ONI nadal czekają? Czy ją pamiętają?
Atrament był jakby wyblakły od spojrzeń, które Sakura wlepiała w tekst w ciągu tego roku, ale list był w stanie nienaruszonym.
Samolot się zatrzymał.
- Jesteśmy na miejscu. Wysiadamy!- usłyszała głos kapitana. Serce jej mocnej zabiło.
- Wreszcie! Mój dom!- pomyślała radośnie.
Wzieła torbę i razem z matką wyszła z samolotu.
***
Oszołomiły ją znajome zapachy.
Pachniało latem. Latem, żywicą i słodkimi owocami.
Wciągneła powietrze do płuc rozkoszując się powietrzem. Zeszła po schodkach i razem z ojcem i matką weszła do taksówki.
***
Jechali niedługo. Po chwili znalazła się przy swoim "nowym" domu. Była to ogromna, biała willa, z balkonami, palmami i basenem. W środku była mała siłownia, pokoje, kuchnia, trzy łazienki, salon, przedpokój, no i oczywiście pokój Sakury. Na odległośc wybrała co chce do pokoju. Wybrała czarne łoże z baldahimem, zielono-czarne ściany, podłogę-przepaść (wizerunek przepaśći na podłodze i wygląda to zajebiście!), zielone biurko, szafę, komodę, komputer, biblioteczkę i "salon gier", czyli różne automaty, play station i takie tam w oddzielnym pokoiku złączonym z jej pokojem.
Weszli do domu taszcząc walizki. Sakurze dech zaparło. Wnętrze domu było wspaniałe. Weszła powoli po schodach i oglądała dom. Na końcu weszła do swojego nowego pokoju. Musiała aż przysiąść gdy zobaczyła jak on wygląda. Wiedziała że sama wybierała rzeczy, ale skutek był zajebisty.
Ciuchy poukładała w szafie a książki ułożyła na półkach.
- Sakura, idź kupić coś nowego bo tu jest cieplej i potrzebujesz nowych ciuchów.- powiedziała mama wręczając jej kartę kredytową.
Sakura nie była rozrzutna, ale postanowiła zaszaleć.
Szła uliczkami swojego ukochanego miasta. Doszła do centrum handlowego. Teraz czas nie będzie się liczył.
***
Sakura wracała do domu z torbami i zakupami. Jutro jest rozpoczęcie roku, tzw. impreza.
Kupiła:
- kilka zacnych t-shirtów w różnych kolorach.
- parę kolorów rurek.
- różne gadżety i takie tam.
- parę sukienek (m.in ciemnozieloną na początek roku)
- spódniczki.
- kilka par butów.
- kosmetyki.
Po prostu pierwszy raz kiedy tak zaszalała!
Wróciła do domu i znów zaczeła układać.
Kiedy później zeszła na dół na kolację (godzina 1:00), wszyscy spali. Sakura sięgneła do zaopatrzonej lodówki i zjadła pospolite kanapki (*.*) xd
Zmęczona, poszła spać.
***
- Cholera jasna, Sakura, już 7:00!! Za 3 godziny rozpoczęcie roku!- wrzasneła matka Sakury.
- Co?- wymamrotała Sakura nieprzytomna.
Lukeła na zegarek. Racja, była 7:04.
Wstała i powlokła się do swojej łazienki.
Ogarneła się "na luz" i zeszłą coś przekąsić. Kiedy zjadła owsiankę, poszła się szykować.
Ubrała ciemnozieloną sukienkę kupioną wczoraj, metalowy naszyjnik ze srebnym guzikiem na końcu, torbę na ramię i czarne trampki. Zrobiła sobie lekki, ale zabójczy makijaż, a włosy rozpuściła.
Spojrzała w lustro. Gotowa.
- O kuźwa, coś szybko mineły te trzy godziny...- mrukneła Sakura widząc że jest 10:01.
***
Sakura wzieła deskorolkę i pojechała do szkoły. Staneła przed bramą swojej szkoły. Wzruszona przeszła pod nią i weszła do szkoły. Wyjęła z torby swój stary kluczyk do szafki i wrzuciła do szafki deskorolkę. Słyszała, że impreza na początek roku jest w auli. Sakura szła szybko korytarzem. Ujrzała drzwi hali. Weszła cicho.
Na podium stała dyryktorka Tsunade. Nauczyciele i uczniowie tłoczyli się naokoło. Sakura szła przy ścianie i staneła.
- Witam w kolejnym roku! Serdecznie witam nowcy studentów, i starych też! Dobra, nie będe długo gadać.- mówiła Tsunade.
Sakura poczuła sympatię do chaotycznej derektorki.
- Bawmy się!- powiedziała Tsunade i muzyka się zgłośniła. Leciała właśnie piosenka Miracle.
Tsunade zeszła ze sceny. Sakura wyczekała na moment gdy była sama.
- Pani derektor?- powiedziała nieśmiało klepiąc po ramieniu Tsunade.
Kobieta odwróciła się. Spojrzała na Sakurę, i jej twarz rozpromieniła się.
- Sakura? To ty? Matko, jak wyrosłaś! Chcesz wrócić do szkoły?- powiedziała Tsunade przytulając ją szybko.
- Hai, ja w tej sprawie! Chciałam dołączyć do mojej starej klasy. Mogę?- powiedziała Sakura czerwona.
- Załatwione! Muszę lecieć, nauczyciele czekają.- powiedziała Tsunade smutno oddalając się. Przystanęła jednak i powiedziała odchodnym:
-Cieszę się że wróciłaś.
Sakura zasalutowała i patrzała w ślad za swoją dyrektorką. Lubiała ją i traktowała jak przyjaciółkę.
Dziewczyna rozglądnęła się. Nie widziała znajomych.
Postanowiła się poprzechadzać po sali.
Zauważyła że się jej sznurówka rozwiązała. Pochwaliła się by ją zawiązać ale...
- Auu!!- krzyknęła bo ktoś na nią wpadł.
- Jak chodzisz?!- warknął ktoś.
- Jak leziesz, ciemnoto?! Ty na mnie wpadłeś!- powiedziała Sakura nie podnosząc głowy.
- Co ty do chol...- ktoś zaczął ale Sakura wyprostowała się. Spojrzała w twarz rozmówcy. Oboje umilkli. Sakura patrzała prosto na Kibę.
- Kiba-kun?!- powiedziała zaskoczona.
- Sakura-san?!- powiedział Kiba zdezorientowany.
Po chwili oboje wybuchneli śmiechem.
- Miło cię widzieć, kochany! Tęskniłam za twoim niewyparzonym językiem!- krzykneła czule Sakura przytulając się do Kiby i całując go w policzki. On odwdzięczył się tym samym.
- Wróciłaś! Ty naprawdę tu jesteś! Wróciłaś! - mówił w kółko z miną która sugerowała że jest w siódmym niebie.
- Tak, tym razem na dłużej!- powiedziała Sakura ze śmiechem.
- Pokażę cię reszcie!- szepnął nagle Kiba łapiąc dziewczynę za rękę i ciągnąc w tłum.
Sakura biegła ciągnięta przez przyjaciela.
Usłyszała szum znajomych głosów. Kiba stanął a Sakurę skrył za sobą.
- Mam dla was niespodziankę!- krzyknął zachwycony.
- Dawaj, Kiba!- usłyszała głos Shikamaru.
- No!- Ino też się niecierpliwiła.
- Nie trzymaj nas w niecierpliwości.- mruknął Gaara.
- Dobra, dobra... -powiedział Kiba z uśmieszkiem.- Ta daaaa!!
Odsłonił Sakurę. Rozległ się pisk. Sakura została otoczona przez ramiona przyjaciół.
- Sakura, to naprawdę ty!- krzykneła Ino płacząc ze szczęścia, ponieważ Sakura była jej najlepszą kumpelą.
- Sakura-san!- krzyczeli jeden przez drugiego Hidan, Tobi i Kisame.
- Sakura!
- To przecież Sakura-chan!
- Mała!
- Sakurka!
Ten głos rozpoznałaby wszędzie. Po chwili była w objęciach Naruto. Uniósł ją do góry. Wszyscy zaczeli się śmiać i wiwatować.
Spojrzała w te niepowtarzalne oczy, których tak jej brakowało.
***
Ładne? Nie dodam kolejnej jak nie będzie 6 komentów :<
Dedykacja dla Wiki, Asoki i Anonimki :D Dzięki wam za komentarze ;D
***
- Mamo, długo jeszcze?- spytała niecierpliwie Sakura mamę wyglądając zza okna samolotu.
Sakura z rodzicami wracała do Konohy po roku. Ostatnie 12 miesięcy spędziła w Anglii, gdzie jej tata miał pracę, ale wracali do domu. Dom. Tak właśnie myślała Sakura o mieście Konoha.
- Uspokój się, kochanie, za godzinę będziemy.- uspokajała córkę Pani Haruno.
Sakura wstała z miejsca i podeszła do barku.
- Colę z lodem, poproszę.- poprosiła barmana.
Trzymając brzęczącą szklankę Sakura poszła na miejsce. Siorbneła z kubka.
- Sakura! Zachowuj kulturę.- sykneła mama, ale uśmiechneła się.
- Spadaj. Hormony mi burzują.- powiedziała Sakura i zaśmiała się.
Tęskniła za swoimi przyjaciółmi. Nie wiedzieli że już wraca. Nie miała z nimi kontaktu od roku. Tęskniła za śmiechem Ino, wygłupami Kiby, uśmiechem Naruto i głosikiem Hinaty... Za wszystkimi tęskniła. Pragnęła znów się śmiać jak szalona w ich towarzystwie i nie być besztana za "złe zachowanie".
Przeniosła wzrok za okno. Widziała zachodzące słońce i... co to było? Czyżby? Wytężyła wzrok. Nadal nic.
Zerwała się z miejsca i wbiegła do pokoju "tylko dla personelu".
- Tu nie można wch...- powiedziała stweardessa ale Sakura jej przerwała:
- Przepraszam! Czy to Konoha tam w oddali?- spytała podekscytowana.
- Hmm, tak, to Konoha.- powiedziała stweardessa zdziwiona i spojrzała na nią podejrzliwie.
- Hm?- spytała Sakura widząc jej wzrok.
- Co Pani tu robi?
- Ah, przepraszam! Dziękuję bardzo za informację!- powiedziała Sakura i przytuliła niższą od siebie kobietę.- już spadam!
Wybiegła z kabiny i jak na skrzydłach poszłą na swoje miejsce.
Wyciągneła z kieszeni bluzy list.
"Czekamy".
Czy ONI nadal czekają? Czy ją pamiętają?
Atrament był jakby wyblakły od spojrzeń, które Sakura wlepiała w tekst w ciągu tego roku, ale list był w stanie nienaruszonym.
Samolot się zatrzymał.
- Jesteśmy na miejscu. Wysiadamy!- usłyszała głos kapitana. Serce jej mocnej zabiło.
- Wreszcie! Mój dom!- pomyślała radośnie.
Wzieła torbę i razem z matką wyszła z samolotu.
***
Oszołomiły ją znajome zapachy.
Pachniało latem. Latem, żywicą i słodkimi owocami.
Wciągneła powietrze do płuc rozkoszując się powietrzem. Zeszła po schodkach i razem z ojcem i matką weszła do taksówki.
***
Jechali niedługo. Po chwili znalazła się przy swoim "nowym" domu. Była to ogromna, biała willa, z balkonami, palmami i basenem. W środku była mała siłownia, pokoje, kuchnia, trzy łazienki, salon, przedpokój, no i oczywiście pokój Sakury. Na odległośc wybrała co chce do pokoju. Wybrała czarne łoże z baldahimem, zielono-czarne ściany, podłogę-przepaść (wizerunek przepaśći na podłodze i wygląda to zajebiście!), zielone biurko, szafę, komodę, komputer, biblioteczkę i "salon gier", czyli różne automaty, play station i takie tam w oddzielnym pokoiku złączonym z jej pokojem.
Weszli do domu taszcząc walizki. Sakurze dech zaparło. Wnętrze domu było wspaniałe. Weszła powoli po schodach i oglądała dom. Na końcu weszła do swojego nowego pokoju. Musiała aż przysiąść gdy zobaczyła jak on wygląda. Wiedziała że sama wybierała rzeczy, ale skutek był zajebisty.
Ciuchy poukładała w szafie a książki ułożyła na półkach.
- Sakura, idź kupić coś nowego bo tu jest cieplej i potrzebujesz nowych ciuchów.- powiedziała mama wręczając jej kartę kredytową.
Sakura nie była rozrzutna, ale postanowiła zaszaleć.
Szła uliczkami swojego ukochanego miasta. Doszła do centrum handlowego. Teraz czas nie będzie się liczył.
***
Sakura wracała do domu z torbami i zakupami. Jutro jest rozpoczęcie roku, tzw. impreza.
Kupiła:
- kilka zacnych t-shirtów w różnych kolorach.
- parę kolorów rurek.
- różne gadżety i takie tam.
- parę sukienek (m.in ciemnozieloną na początek roku)
- spódniczki.
- kilka par butów.
- kosmetyki.
Po prostu pierwszy raz kiedy tak zaszalała!
Wróciła do domu i znów zaczeła układać.
Kiedy później zeszła na dół na kolację (godzina 1:00), wszyscy spali. Sakura sięgneła do zaopatrzonej lodówki i zjadła pospolite kanapki (*.*) xd
Zmęczona, poszła spać.
***
- Cholera jasna, Sakura, już 7:00!! Za 3 godziny rozpoczęcie roku!- wrzasneła matka Sakury.
- Co?- wymamrotała Sakura nieprzytomna.
Lukeła na zegarek. Racja, była 7:04.
Wstała i powlokła się do swojej łazienki.
Ogarneła się "na luz" i zeszłą coś przekąsić. Kiedy zjadła owsiankę, poszła się szykować.
Ubrała ciemnozieloną sukienkę kupioną wczoraj, metalowy naszyjnik ze srebnym guzikiem na końcu, torbę na ramię i czarne trampki. Zrobiła sobie lekki, ale zabójczy makijaż, a włosy rozpuściła.
Spojrzała w lustro. Gotowa.
- O kuźwa, coś szybko mineły te trzy godziny...- mrukneła Sakura widząc że jest 10:01.
***
Sakura wzieła deskorolkę i pojechała do szkoły. Staneła przed bramą swojej szkoły. Wzruszona przeszła pod nią i weszła do szkoły. Wyjęła z torby swój stary kluczyk do szafki i wrzuciła do szafki deskorolkę. Słyszała, że impreza na początek roku jest w auli. Sakura szła szybko korytarzem. Ujrzała drzwi hali. Weszła cicho.
Na podium stała dyryktorka Tsunade. Nauczyciele i uczniowie tłoczyli się naokoło. Sakura szła przy ścianie i staneła.
- Witam w kolejnym roku! Serdecznie witam nowcy studentów, i starych też! Dobra, nie będe długo gadać.- mówiła Tsunade.
Sakura poczuła sympatię do chaotycznej derektorki.
- Bawmy się!- powiedziała Tsunade i muzyka się zgłośniła. Leciała właśnie piosenka Miracle.
Tsunade zeszła ze sceny. Sakura wyczekała na moment gdy była sama.
- Pani derektor?- powiedziała nieśmiało klepiąc po ramieniu Tsunade.
Kobieta odwróciła się. Spojrzała na Sakurę, i jej twarz rozpromieniła się.
- Sakura? To ty? Matko, jak wyrosłaś! Chcesz wrócić do szkoły?- powiedziała Tsunade przytulając ją szybko.
- Hai, ja w tej sprawie! Chciałam dołączyć do mojej starej klasy. Mogę?- powiedziała Sakura czerwona.
- Załatwione! Muszę lecieć, nauczyciele czekają.- powiedziała Tsunade smutno oddalając się. Przystanęła jednak i powiedziała odchodnym:
-Cieszę się że wróciłaś.
Sakura zasalutowała i patrzała w ślad za swoją dyrektorką. Lubiała ją i traktowała jak przyjaciółkę.
Dziewczyna rozglądnęła się. Nie widziała znajomych.
Postanowiła się poprzechadzać po sali.
Zauważyła że się jej sznurówka rozwiązała. Pochwaliła się by ją zawiązać ale...
- Auu!!- krzyknęła bo ktoś na nią wpadł.
- Jak chodzisz?!- warknął ktoś.
- Jak leziesz, ciemnoto?! Ty na mnie wpadłeś!- powiedziała Sakura nie podnosząc głowy.
- Co ty do chol...- ktoś zaczął ale Sakura wyprostowała się. Spojrzała w twarz rozmówcy. Oboje umilkli. Sakura patrzała prosto na Kibę.
- Kiba-kun?!- powiedziała zaskoczona.
- Sakura-san?!- powiedział Kiba zdezorientowany.
Po chwili oboje wybuchneli śmiechem.
- Miło cię widzieć, kochany! Tęskniłam za twoim niewyparzonym językiem!- krzykneła czule Sakura przytulając się do Kiby i całując go w policzki. On odwdzięczył się tym samym.
- Wróciłaś! Ty naprawdę tu jesteś! Wróciłaś! - mówił w kółko z miną która sugerowała że jest w siódmym niebie.
- Tak, tym razem na dłużej!- powiedziała Sakura ze śmiechem.
- Pokażę cię reszcie!- szepnął nagle Kiba łapiąc dziewczynę za rękę i ciągnąc w tłum.
Sakura biegła ciągnięta przez przyjaciela.
Usłyszała szum znajomych głosów. Kiba stanął a Sakurę skrył za sobą.
- Mam dla was niespodziankę!- krzyknął zachwycony.
- Dawaj, Kiba!- usłyszała głos Shikamaru.
- No!- Ino też się niecierpliwiła.
- Nie trzymaj nas w niecierpliwości.- mruknął Gaara.
- Dobra, dobra... -powiedział Kiba z uśmieszkiem.- Ta daaaa!!
Odsłonił Sakurę. Rozległ się pisk. Sakura została otoczona przez ramiona przyjaciół.
- Sakura, to naprawdę ty!- krzykneła Ino płacząc ze szczęścia, ponieważ Sakura była jej najlepszą kumpelą.
- Sakura-san!- krzyczeli jeden przez drugiego Hidan, Tobi i Kisame.
- Sakura!
- To przecież Sakura-chan!
- Mała!
- Sakurka!
Ten głos rozpoznałaby wszędzie. Po chwili była w objęciach Naruto. Uniósł ją do góry. Wszyscy zaczeli się śmiać i wiwatować.
Spojrzała w te niepowtarzalne oczy, których tak jej brakowało.
***
Ładne? Nie dodam kolejnej jak nie będzie 6 komentów :<
Subskrybuj:
Posty (Atom)
